a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Przydrożna karczma


 

 Przydrożna karczma

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rossuwa
Admin


Liczba postów : 198
Join date : 06/04/2016

PisanieTemat: Przydrożna karczma   Pią Lis 02, 2018 9:05 pm

Karczmę a stolicę dzieli niewielka odległość, dokładnie około godzina drogi wierzchem. Oprócz posiłku, można wynająć również nocleg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://fialaris.forumpl.net
Mar'chan

avatar

Liczba postów : 5
Join date : 01/11/2018

PisanieTemat: Chłodne spotkanie.   Pią Lis 02, 2018 9:49 pm

Był to deszczowy dzień jesieni. Za oknem plucha i mgła. Karczma "Pod Pełnym Kuflem" prawie wypełniona po brzegi. Nic dziwnego, w końcu nazajutrz miał zacząć się targ, a podróżni kupcy musieli znaleźć schronienie dla siebie i swoich towarów.

Główna sala grzmiała odgłosami nalewanego piwa, brzdęku sztućców, śmiechu z rubasznych żartów i coraz to śmielszych dysput na temat dwoistej natury kobiet. Stoły na podwyższeniu, w zaokrąglonej części budynku, zarezerwowane były dla najbardziej zamężnych handlarzy, którzy z odrazą oglądali motłoch pospólstwa w niższych partiach. Przy ladzie blisko kuchni siedziało kilka postaci spokojnie raczących się strawą. Jedną z nich był Mar'chan. Nie wyróżniał się niczym na tle innych, No, może poza torbą z lekarstwami leżącą na krześle obok. Kucharz, prosty człowiek o niewygórowanym intelekcie, podszedł do niego i spytał:
- Tyś ten sławny uzdrowiciel, cnie?
Mar'chan nie odpowiedział, lecz wciąż jadł swoją pieczeń, wpatrzony w talerz.
- To choróbsko, co panoszy się po Gaya Ross naprawdę daje nam wszystkim w kość. Zeszłego piątku zachorowała moja bratanica i dzisiaj już trze było ją chować... Poszła prać swe lumpy do rzeki i wróciła z tym kaszlem. Takie nędzne to życie, oj nędzne. Biada tym zasranym elfom jak im się takie gówno przytrafi! To my będziemy spoglądać na nich z góry... - Urwał, i po chwili podjął: - No cóż, panie medyku, rób pan swoje, do tego z0stałżeś powołany.
Mar'chan lekko się wzdrygnął, gdy po plecach przeszedł mu tajemniczy dreszcz, lecz po chwili wrócił do jedzenia.

Kilka minut później drzwi od sali otwarły się z głośnym hukiem. Gwar ucichł. Stała tam postać w zwiewnym płaszczu z kapturem. Weszła przy grzmocie błyskawic i zamknęłą drzwi. Gdy zdjęła kaptur i odsłoniła gęste, kobiece włosy, sala znów wybuchła i znów wzniesiono toasty. Nieznajoma odwiesiła płaszcz na hak, odgarnęła mokry kosmyk z czoła i podeszła do lady poprosić o posiłek.

"Ciekawe kogo tu znowu przywiało." - pomyślał ze znudzeniem Mar'chan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanzia Ardenalle

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 02/11/2018

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pią Lis 02, 2018 11:01 pm

Elfka poczuła podmuch chłodnego wiatru na zmarzniętych policzkach, kiedy wyjechała ze skraju lasu. Do oczu mimo pochmurnej i deszczowej pogody dobiegło więcej światła, co od razu ucieszyło zmęczoną podróżą kobietę. Siwa klacz stawiała ostrożne kroki, rozpryskując wodę z kałuż, na co przyzwyczajona i całkowicie przemoczona nie reagowała, uspokajana troskliwym poklepywaniem.

Dziewczyna pośpieszyła konia, widząc przez mgłę zarysowujący się budynek przydrożnej karczmy. W drodze była cały dzień, wyruszyła z pensjonatu zaraz o świcie, choć podróż z Tefisu aż do stolicy ciągnęła się od kilku dni, tak samo brzydkich, jak dzisiejszy.
Gdy tylko dotarła, zaraz po zejściu z rumaka, stajenny wziął go pod opiekę i odprowadził pod suche zadaszenie. Sanzia ruszyła więc w stronę drzwi, z których dobiegał hałas roześmianych, pijących i dyskutujących wieśniaków. Gdy weszła, czuła na sobie ich wzrok, zwłaszcza po odsłonięciu twarzy- spiczaste uszy zdradzały natychmiast. Przetarła zimną dłonią policzki, po których spływały z włosów krople deszczu, odwiesiła płaszcz i podeszła do lady.
Nie lubiła przebywać w otoczeniu ludzi. Tolerancja pośród ras nie miała prawa zaistnieć- ale tutaj to elfy były na szczycie hierarchii. Stąd też brały się nieprzychylne, nawet pogardliwe spojrzenia. - Zupę grzybową proszę - zwróciła się do gospodarza - Mojego konia zabrał stajenny - dodała.
Rozejrzała się po sali. Panował przeraźliwy chaos wśród tego tłumu, nie było szans na znalezienie ustronnego miejsca... Właściwie, jakiegokolwiek miejsca. Po chwili podążyła jednak do jedynego wolnego, jakie zauważyła, obok zakapturzonej postaci, przynoszącą jej na myśl zabójcę.
Starała się uniknąć jakiegokolwiek kontaktu z nim, jednak zanim usiadła, jej uwagę zwróciła torba pozostawiona na krześle... No cóż, nie miała innego wyboru.
- Przepraszam, mógłbyś zabrać stąd tą torbę? Chcę tu usiąść - oznajmiła niepewnie, nie widząc twarzy nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mar'chan

avatar

Liczba postów : 5
Join date : 01/11/2018

PisanieTemat: Chłodne spotkanie.   Pią Lis 02, 2018 11:16 pm

Mar'chan, słysząc te słowa, zawahał się przez chwilę. Przez poprzednią część dnia siedział spokoju i nikt poza gospodarzem nie zagadywał go. Odłożył jednak widelec i powolnym ruchem przeciągnął uważnie torbę na swoją stronę. Tylko on ma prawo dotykać swoich rzeczy, nikt inny. Nieznajoma odpowiedziała w podzięce skinieniem głowy.

Lecz Mar'chan i tak nie zwracał na nią uwagi. Nie zamierzał. Miał tutaj zadanie do wykonania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanzia Ardenalle

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 02/11/2018

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Sob Lis 03, 2018 9:49 am

Sanzia usiadła, choć nie dało się ukryć, że wolałaby towarzystwo np. jakiegoś elfa. Z tego, c0 wiedziała, wynikało, że nie tylko ona wyruszyłą do stolicy, by rozwiązać sprawę choroby- do tej pory jednak nie spotkała żadnego pobratymca, przynajmniej tak uważała.
Minuty mijały w milczeniu, co było zupełnie nie w jej stylu. Nie wiedziała co może powiedzieć do towarzysza obok. Modliła się w duchu, żeby posiłek pojawił się szybko, a ta niekomfortowa sytuacja się skończyła.
Zamiast tej samej osoby, która stała przy ladzie, danie dla niej przyniosła kobieta w średnim wieku. Przyjrzała się elfce z uśmiechem, podając miskę zupy.
- Proszę bardzo. Czy zmierza pani na dwór królewski?- Zapytała ją.
- Tak... - odpowiedziała grzecznie, trochę zaskoczona.
- Pewnie w sprawie panującej zarazy?
- Dokładnie - Uśmiechnęła się, po czym kobieta życzyła jej powodzenia, dzieląc się nieszczęśliwą historią o swoim chorym synu. Do tej pory o chorobie nie było jej nic wiadomo, oprócz faktu, że osłabia bądź zabija ludzi. Nie miała jednak czasu na rozmyślenia, gdy posiłek stygł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mar'chan

avatar

Liczba postów : 5
Join date : 01/11/2018

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Sob Lis 03, 2018 9:41 pm

Wiadomość o tym, że nieznajoma, która właśnie przysiadła się do Mar'chana, jest drugą uzdrowicielką w tej wyprawie była dużym zaskoczeniem dla mężczyzny. Wytężył słuch, by wydobyć z jej rozmowy z kelnerką jak najwięcej informacji. Wtedy przyszło mu do głowy imię.

"Sanzia", pomyślał. "Sanzia Ardenalle, Młoda, zdolna. Czasem naiwna. Do tego lubi błyskotki."

Mar'chan nie zamierzał się z nią ścigać w rozwiązaniu zagadki, jaką była choroba w Gaya Ross. Nie chciał tylko natrętnej towarzyszki, która wadziłaby mu w pracy. Nigdy nie miał wspólników ani nawet przyjaciół, bo tak trudno o zaufanie w tych czasach.
Usłyszawszy ostatnie zdanie z ust kelnerki wstał, chwycił za torbę i odwrócił się plecami do elfki jedzącej obok. Następnie energicznym, lecz nie niepokojącym krokiem opuścił salę. Zza pleców, przez harmider dobiegło jedynie stłumione zdanie gospodarza:

- Te! Medyk! A gdzie napiwek?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sanzia Ardenalle

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 02/11/2018

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Sob Lis 03, 2018 10:56 pm

Zajęła się więc posiłkiem, kulturalnie i nie łapczywie smakując dania. Może i nie były to elfie specjały podawane podczas wspaniałych uczt, ale po wędrówce z pustym żołądkiem bardzo doceniła niewygórowany, acz nadal smaczny aromat.
Nie umknął jej uwadze fakt, że zakapturzony obok uważnie słuchał tej wymiany zdań z kelnerką. Nawet, gdyby był niebezpieczny, to towarzystwo wokół uniemożliwiało jakiekolwiek działania.
Ale zaraz... Medyk?- pomyślała, oglądając się do tyłu i odprowadziła go wzrokiem. Czy to możliwe, że on również przybył do stolicy w tym samym celu? Jeśli tak... Nasze drogi jeszcze się spotkają - poczuła dreszcz podekscytowania, a po opróżnieniu miski, pozostawiła kilka monet dla gospodarzy i opuściła karczmę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   

Powrót do góry Go down
 

Przydrożna karczma

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Karczma "Męty i odmęty"
» Karczma
» Karczma "Pod Niedźwiedziem"
» Karczma "Mały Pony" i Stajnie
» Karczma

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fiala'ris :: Gaya'Ros :: Przedmieścia-