Fiala'ris

forum pbf
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Karczma Ysis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Rossuwa
Admin


Liczba postów : 197
Join date : 06/04/2016

PisanieTemat: Karczma Ysis   Pią Kwi 08, 2016 11:20 pm


~~~~~~~~
Karczma zawsze jest przepełniona mieszkańcami, jedni pijani, inni kulturalnie siedzący na swoich miejscach. Jest tu dość hałaśliwie, ze względu na wieczny ruch i nie koniecznie umiejącą się zachować wiarę. Jednak w chwilach, kiedy brzuch domaga się dobrego jedzenia, to miejsce na pewno zadowoli klientów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://fialaris.forumpl.net
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pon Kwi 11, 2016 6:44 pm

Przekroczyła próg tej bardzo popularnej w tych okolicach karczmy- chyba razem z jej towarzyszem Daemonem. Jak zawszę panował tutaj harmider, bo wiele siedzących tutaj mieszczan z piwem, przekrzykiwało się nawzajem, który to z nich miał większe przygody.
Przewróciła oczyma i podeszła do lady, gdzie stała oczywiście gospodyni. Nie była pewna, co mogła by sobie zamówić.. Ehh, a co się będę pieprzyć...
- Poproszę piwo.- poleciła, opierając łokieć o ladę. I tak rzadko piła alkohol, a może to sprawi, że zapomni o swoim przygnębieniu. Popatrzyła na Daemona, który pewnie też chciał coś zamówić, przynajmniej tak twierdził, jeszcze w porcie.
Jeśli zamówił, to po prostu usiadła się koło stolika przy ścianie, oczekując tego, co zamówiła. Jacyś nieznajomi gapili się na nią i komentowali jej wygląd, z pewnością w niegodziwy sposób.. Głupcy..- pomyślała i spojrzała na nich z grozą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pon Kwi 11, 2016 7:47 pm

Gwizdnąłem przeciągle i wyszczerzyłem się, czując na twarzy zatęchłe powietrze i wyziewy ustne tysiąca i jednego wstawionych Stałych Bywalców.
Trąciłem ją w ramię.
- Zrelaksuj się, jedyne, co cię ochroni przed tymi pijaczkami to nóż, odpowiednia postawa filozoficzna i cięty język... A tego ci chyba nie brakuje, co? - powiedziałem cicho i z rozbawieniem do jej ucha. - Dla mnie piwo korzenne. I potrawka z jagnięciny. - Nie jestem ze stali, muszę coś jeść.
Gospodyni była jedną z tych "ziemniaczanych "kobiet, które widywałem na straganach; obfitości miała w sporym nadmiarze. Wybałuszyłem oczy i odwróciłem się, krzyżując prześmiewczo przerażone spojrzenie z jakimś tłustym, porządnie wstawionym marynarzem.
- Hej, Eris, czy to czasem nie twój kolega portowy? - zapytałem, kompletnie nieświadomie zdrabniając jej imię; mam nadzieję, że nie rzuci mi się za to do gardła.

Pijaczki nieopodal zaczęły rozmawiać coraz głośniej, do moich uszu dotarły nieprzyjemne słowa pod adresem mojej kompanki. Nigdy nie czułem się jakimś bohaterem czy chociaż człekiem, który ruszy dupę, by zrobić coś dla dobra wspólnoty. Tym razem wyciągnąłem długi nóż zza pazuchy i podrzuciłem go raz czy dwa, łypiąc spod gęstej brwi na stół naprzeciwko i obserwowałem, czy poruszenie trochę ustanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pon Kwi 11, 2016 8:41 pm

Ten hałas, wrzeszczący pijacy, czy też może nie oni, zapach piwa i smród brudasów.. Strasznie to irytowało elfkę, bardzo często bywała spięta i naburmuszona. Niech lepiej zostaną przy słowach, inaczej wydrapię im oczy.- pomyślała i podparła brodę ręką, oczekując tłustej gospodyni. W końcu jednak przyniosła napój dla Eriny i Daemona, więc nie czekając, elfka wypiła zawartość kufla.
Posłała Daemonowi piękny uśmiech, odsłaniając zęby białe jak kość słoniowa. On jakoś tak sprawiał, że się częściej uśmiechała.. A tego zazwyczaj miała za mało. Tak jak rozrywki w jej życiu- w tym wieku powinna imprezować, jednak chyba nie zdawała sobie sprawy, jakie życie może być przyjemne.
Jej towarzysz zwrócił uwagę na marynarza, a to był oczywiście ten spaślak Gardiel! W Erinie zebrała się złość, wymieniła jeszcze spojrzenie z przystojnym elfem, po chwili wstała i przeszła nad wymiar kobieco przez całą karczmę, do stolika, gdzie siedział Kapitan.
- O witaj. Tak mi się zdaję, że chyba o czymś zapomniałeś?!- powiedziała z ironią, chamstwem i złością w głosie.
Ledwie żywy marynarz, wybałuszczył oczy i chyba myślał nad tym, co powiedziała.
- Nie wiem o czym mówisz, panienko. Ale jak brakuje Ci towarzystwa, siadaj ze mną!- powiedział głośno, wszyscy się roześmiali, nie tylko jego towarzysze. Na tą chwilę Targa stała się obiektem zainteresowania prawie całej karczmy.
- To rusz czasem tą pustą głową, bo nie każdy ma ochotę marnować na Ciebie cenny czas!- odpowiedziała mu z wściekłością, w jej oczach widniał gniew.
- Ejejej, panienko, na za dużo sobie pozwalasz! Już ja Cię nauczę porządku!- odpowiedział jej, machając chwiejnie palcem, a po chwili wydawało się, że ma zamiar wstać.
- W dupę się pocałuj!- wrzasnęła i wyciągnęła nagle z swojego pasa nóż. I wtedy się zaczęło.
- Nauczymy ją porządku!- wrzasnęli nagle koledzy tłustego marynarza. Cóż, tak to jest, kiedy się pije duszkiem, na pusty żołądek i nie przyzwyczajony organizm.. W dodatku zupełnie zapomniałą o tym, że nie przyszła tutaj sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 12, 2016 4:42 pm

Daj mu nauczkę, powiedziałem bezgłośnie, gdy skrzyżowała ze mną spojrzenie.
Obserwowałem kątem oka, jak wstaje, i byłem ciekaw, jak wielką aferę chce zrobić. Przygotowałem się już psychicznie na rzucanie nożami, garnkami, fragmentami kończyn i ludzkim mięsem armatnim, ale wyglądało na to, że skończy się na wywrzeszczanej awanturze. Też dobrze. Zamieszałem lekko w kuflu i pociągnąłem spory łyk, płucząc z zadowoleniem gardziel i przymykając oczy, bo czułem, jak wraz z ulubionym napitkiem w moich żyłach zaczęła krążyć dużo świeższa krew. Jako zwiadowca powinienem trzymać się na uboczu. Ale byłem też przemytnikiem. I piratem. Nie wątpiłem, że jasnowłosa da radę hordzie pijaczków; po kocich ruchach dostrzegłem, że ma wprawę w posługiwaniu się nożem, ale i tak nie zamierzałem siedzieć bezczynnie; w końcu z jakiegoś powodu ludzie uważali mnie za nieokrzesanego i bezczelnego ironistę.
Podszedłem do stołu wykłócających się mężczyzn, minąłem Erinę i ostentacyjnie wskoczyłem na blat, tupiąc ostentacyjnie nogami.
- Przyjaciele! - huknąłem z szyderczym, ale promiennym uśmiechem, w dłoni cały czas podrzucałem długi nóż. Oczy zebranych przewiercały mnie na wylot, prosta hołota oczekiwała rozrywki. - Czyżby wam mózg rozerwało? Ta kobieta - wskazałem Erinę teatralnym gestem. - To najlepsza łuczniczka Tego Świata! Jedna jej strzała - zrobiłem efektowną pauzę, nakładając własnej roboty strzałę na cięciwę i mierząc w najbliższego marynarza - I twoje życie gnije w ciemności - wysyczałem i zwolniłem cięciwę, a śmiercionośny grot rozorał powietrze; na samiutkim boku szyi Gadriela pozostał krwawy ślad, nie czyniąc mu dużej krzywdy, lecz pozostawiając wyraźne ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 12, 2016 5:22 pm

Syknęła ze złości, mogła by porozrywać ich na strzępy, jak lwica, która broni swych młodych.. Ale ona raczej nie miała kogo bronić, jej towarzysz powinien obronić się sam.. Po prostu płonęła nienawiścią do tych niezbyt mądrych ludzi.
Kątem oka dostrzegła jednak ruch, który ją zaniepokoił. Przez chwilę stała, odwrócona w jego stronę, miał strasznie kościstą twarz, ciemne oczy i wyjątkowo długie, elfie uszy. Chłód wręcz bił od jego twarzy. Nie.- powiedziała do siebie, ale się nie przewidziała- ten człowiek z wielkim spokojem wyszedł z karczmy, a po kilku sekundach było tylko słychać stukot końskich kopyt. Tak. To był.. Order Króla.
Miała wrażenie, że zbladła.
Odwróciła się gwałtownie, dopiero teraz zauważyła, że Daemon wrzeszczy coś, stojąc na stole. Fenedhis.- pomyślała zrozpaczona, kiedy bo gardle Gardiela(cóż za dziwne sformułowanie) popłynęła stróżka krwi.
- Ty gówniarzu!- wydarł się. - Zapłacicie mi za to! Zapłacicie! Do jasnej cholery!- kontynuował wydzieranie się, po chwili głośno klnąc. Jego kompani wstali, nie dbając o kulturalne odsunięcie krzeseł. Tłusta gospodyni zaczęła panicznie krzyczeć.
Białowłosa spojrzała na Elfa z szeroko otwartymi oczami i bladym wyglądem. Po chwili usłyszała podkute konie i krzyki ludzi.
Momentalnie szarpnęła go za rękę i pognała w stronę drzwi. Miała tylko nadzieję, że nie będzie protestował, to by się źle skończyło dla nich obu. Ktoś próbował zagrodzić drogę, ale szybkim kopnięciem mu w twarz, usunęła przeciwnika.
- Nie waż się zatrzymać!- krzyknęła do Daemona, a gdy wybiegała, żołnierze byli jakieś 50 metrów od karczmy. Jeśli nas złapią, to mogę się tylko modlić do Bogów o łaskę.
Skręciła więc szybko w najbliższą uliczkę..

być może z.t???
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 12, 2016 5:44 pm

Widząc zaniepokojenie Eriny, kompletnie zignorowałem wrzaski elfa i zeskoczyłem ze stołu, po drodze jednak zawahawszy się i wziąwszy z misy sporego pączka z dziurką. Zobaczyłem moment, w którym mundurowy opuścił karczmę. Dziewczyna wyrzuciła rękę w moim kierunku, ale zamiast dać jej się złapać, w przeciągu ułamka sekundy ucałowałem jej palce i wyrzuciłem z siebie szybkie słowa:
- Shin'or. Uciekaj, niech nie widzą nas razem. Dłużej pożyjesz - owinąłem się płaszczem i cicho jak sowa przemknąłem do tylnego wyjścia. Dałem zręcznego susa przez drzwi i uderzając niemal bezgłośnie skórzanymi butami o kamienie ulicy, zniknąłem za rogiem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Czw Kwi 14, 2016 8:41 pm

Mocno popchnąłem drewniane drzwi karczmy i wmaszerowałem do ciepłęgo wnętrza nadal wlokąc za sobą Teringę. Dziewczyna nie wydawała z siebie odgłosów poirytowanie, więc uznałem, że nie przeszkadza jej to aż tak bardzo. Kiedy tylko znaleźliśmy się w śroku w moje nozdrza uderzył przyjemny zapach potrawki jagnięcej. Wydało mi się nieco dziwne, że chociaż było już dobrze po północy, w oberży siedziało kilku mężczyzn, a przy ladzie nadal wiernie warował gospodarz, gotów przyjąć kolejne zamówienie. Widać ostatnimi czasy w mieście przebywało wiele spragnionych posiłku podróżnych. Jadłodajnia z pewnością nie mogła narzekać na małe zyski. Nie zwlekając podszedłem do lady i pozdrowiłem gospodarza. Nęcący zapach pobudził mój niezaspokojony królikami głód. Zastanowiłem się, co takiego miałbym ochotę przegryźć. Stwierdziłem, że wynagrodzę mojej towarzyszce brak jedwabnej chusteczki i postawię posiłek również jej.
- Masz na coś ochotę? - zapytałem odwracając się w jej stronę.
Miałem nadzieję, że nie wyprycha szyderczo mojej chęci bycia uprzejmym. Co mogłem poradzić, że mamusia wychowała mnie na gentelmena?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Terina Harris

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Czw Kwi 14, 2016 9:19 pm

Gdy minęliśmy próg karczmy, buchnęło w nas ciepło i odór spoconych cielsk, między którym przedzierał się zapach pysznego jedzenie, zaburczało mi w brzuch, gdy pomyślałam sobie o dzisiejszych posiłkach, łagodnie mówiąc mało sycących. Skinieniem głowy powitałam gospodarza, i obok mojego towarzysza podeszłam go lady, za którą jakiś kelner wycierał kufle, kawałkiem ściery. Za mną paru uchlanych do ostatniej nitki kumpli śpiewało jakąś pieśń której słów nie dało się zrozumieć. Uśmiechnęłam się pod nosem, słysząc propozycję Shego'a. Roztwarzałam, między gulaszem z królika a pierogami... Jednak od razu wiedziałam, że wybiorę to drugie.
-Jasne, - zaczęłam, nie mogę zmarnować takiej okazji... W końcu on stawia - Pierogi, poproszę. - Czy ja właśnie powiedziałam ''Poproszę''? Bywa. Przypomniałam sobie o pysznym piwie. - A! I jeszcze jeśli można to... piwo! - Dodałam po czym rozglądnęłam się za wolnymi stolikami, został tylko jeden. Szybko oznajmiłam Shegowi, że idę zająć nam stolik, po czym szybkim, jednak opanowanym krokiem ryszyłam w stroną samotnego mebla, żądnego towarzystwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Czw Kwi 14, 2016 9:42 pm

Pierogi! Doskonała myśl. Na jej propozycję moje paszczęki zareagowały wzmożona prosukcją śliny. Pomyslałem, że jednak powinienem koniecznie zaopatrzyć się w jedwabną chusteczkę na takie właśnie okazje. Dopisałem to w pamięci do Listy zakupów. Teraz figurowałym tam już... Dwie pozycje! Poza ta jakże pierwszej potrzeby delikatną szmateczką miałem zamiar zaopatrzyc się także w nowy łuk, gdyż stary, że tak powiem, szlag trafił. Będę musiał sie tym zająć, moż to jednak poczekać do rana. Właściwie musi, co najmniej do czasu rozłożenia straganów przez kupców, kupczyki i kupry. Ich akurat nigdy nie brakowało, zwłaszcza w dniu świątecznym, wolnym od pracy, jaki miał nastąić właśnie jutro... właściwie dzisiaj. To tłumaczyło choćby obecnośc tak liczną pijaczków w karczmie. Brak konieczności wczesnej pobudki pozwalał na zabawianie się do późna.
Teringa zażądała nieśmiało piwa. Uniosłem brew zdziwiony jej nagłą znajomością wyrazów uprzejmych a następnie posłałem jej spojrzenie "Ile-ty-masz-właściwie-lat?" Po chwili stwierdziłem jednak, że nie będę dziś zrzędliwym dziadem i nie będę się czepiał. Odprowadziłem ją wzrokiem aż do stolika w głębi sali.
- Poproszę pierogi, razy dwa. I dwa piwa - zwróciłem się do gospodarza kładąc na ladzie kilka monet. Akurat powinno wystarczyc, chociaż z żalem spoglądałem na masywną łapę zgarniającą pieniądze. Miałem skromne oszczędności, ale cóż... były skromne. Dania najwidoczniej zostały przygotowane wcześniej, co można było wywnioskować choćby z zapachu roznoszącego się po całym lokalu, dlatego nie musiałem długo czekać. Postanowiłem nie zadzierać nosa i własnoręcznie zanieść talerze wraz z kuflami do stołu. Lawirując pomiędzy mniej lub bardziej pijanymi gośćmi dotarłem do Teringi, która zdąrzyła już wygodnie się rozsiąść. Postawiłem przed nią zamówienie, zdjąłem płaszcz i powieśiłem go na oparciu krzesła, po czym zająłem miejsce na przeciwko niej.
- Smacznego - powiedziałem samemu zabierając sie do jedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pią Kwi 15, 2016 12:05 am

Jej krok był tak ostrożny, jakby chodziła na boso po gwoździach. Po prostu nie mogła, nie mogła się wyróżniać. Wkroczyła do karczmy, niczym zjawa, białowłosa, piękna zjawa.. A takie są najgorsze.
Miała na sobie klasyczny ubiór, ciasne spodnie, gorset opinający jej wąską talię, pod tym biała koszula, lecz jej sylwetkę zakrywał jeszcze płaszcz- czarny niczym dusza demonów, a na jej twarz, opadał kaptur. Wyglądała po prostu jak typowy grzesznik pod względem prawa.. Ale cóż.
Nie rozglądała się, po prostu musiała tu przyjść. Z opuszczoną głową podeszła do lady, a zza niej wyjrzała gospodyni. Gruba kobieta, która, jak miała nadzieję, chyba jej nie rozpozna.
- Poproszę.. Kufel ael.- poprosiła, zniżając głos.
Po chwili usiadła z boku, w jakimś najmniej rzucającym się w oczy miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Terina Harris

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pią Kwi 15, 2016 3:37 pm

Czekałam wygłodniała po całym dniu, aby w końcu skosztować tej boskiej potrawy. Uśmiechnęłam się lekko. Spoglądnęłam na Shego'a. W końcu lekko tłusta kobieta, podała mu to co zamówił, i ruszył w poją stronę. Podniosłam się lekko, aby mu pomóc, jednak zauważyłam, że nieźle sobie radzi, więc dałam se siana. Zdjęłam płaszcz, wieszając go na oparciu i lekko zwilżyłam wargi śliną. Gdy doszedł do stołu wzięłam sztućce.
-Dzięki - wymamrotałam cicho, po czy upiłam spory łyk musującego napoju, i westchnęłam cicho. Nieczęsto bywałam w takich miejscach.
-Nawzajem - Odpowiedziałam, po czym zaczęłam zajadać się pyszną potrawą. Spojrzałam z ukosa na wchodzącą elfkę, potem na nadal śpiewających pijaczynach. Nie przejmowałam się dłużej otaczającymi mnie upitymi elfami, tylko zagłębiłam się w przepysznym smaku pierogów. Przypomniały mi się domowe obiadki mojej mamy, chociaż te były tak o klasę niższe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pią Kwi 15, 2016 8:32 pm

Pożarłem pierogi w zatrważającym tępie. Zastanawiałem się czy nie zamówić sobie kolejnej porcji, ale zrezygnowałem z tego pomysłu. Mogłem trochę popościć, z pewnością nie zaszkodzi mi to, a mojej lichej kiesie mogło nawet pomóc. Zerknąłem znad talerza na moją towarzyszkę. Ona również była już bliska końca posiłka.
- Więc... co robisz w mieście? - stwierdziłem, że warto jakoś zagaić. W końcu spożywałem pierogi z praktycznie obcą mi osobą - Od dawna tu jesteś?
Oczywiście nie widziałem jej tu wcześniej, ale sam nie przebywałem tu zbyt długo. Właściwie niedawno przybyłem. Nie zdąrzyłem zwiedzić nawet połowy osady, co dopiero poznać wszystkich mieszkańców.
Czekając na odpowiedź pociągnąłem długi łyk ze swojego kufla. Dawno nie miałem w ustach żadnego napoju wykwintiejszego od wody źródlanej. Piwo do zanadto arystokrackich nie należało, to jednak było całkiem niezłe. I, o dziwo, mocne. Karczmarze zwykle rozcieńczali piwo wodą by nie wykosztowac się na klientów, zwłaszcza pijanych i niezdolnych do wyczucia różnicy. To miejsce było najwyraźniej na wyższym poziomie. Rozejrzałem się po lokalu, który pustoszał z każdą chwilą. Poza nami pozostało już tylko troje nieco podchmielonych mężczyzn oraz jasnowłosa elfka, która weszła zaraz po nas. Wyborne wręcz towarzystwo. Raczej nie trzeba było obawiać się z ich strony zamieszek, nawet jeśli, powinienem sobie wraz z Teringą z nimi poradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Terina Harris

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Sob Kwi 16, 2016 8:33 pm

Dojadałam już ostatnie kęsy, i za bardzo nie wiedziałam co odpowiedzieć mojemu towarzyszowi. Nie miałam planów na przyszłość, na razie. Jestem zwiadowcą... I chwilowo nie mam pomysłu jak dalej będę się rozwijać.
-Em... Obecnie to próbuje przeżyć... Nie jestem przyzwyczajona do miejskiego... - Odkaszlnęłam - zgiełku
To prawda. Przetrwanie w tych wszystkich uliczkach to sztuka. Teraz wyrażenie "Miejska dżungla" nabrało dla mnie sensu. Chociaż w dżungli kieszonkowiec nie przywłaszczyłby sobie perfidnie czyiś paru dukatów.
-Nie - zaczęłam odpowiadać na jego kolejne pytanie - Szczerze to bardzo krótko
Pociągnęłam długi łuk piwa. Tym razem ja zadałam pytanie, aby dowiedzieć się czegoś Shegu.
-Jesteś... zwiadowcą? - Zapytałam o tę właśnie rangę, bo pierwsza przyszła mi do głowy. Dopiłam resztę tego wyrobu alkoholowego. Mój organizm nie był przyzwyczajony to takich właśnie napojów, więc przestrzegłam się duchu aby nie zamawiać następnego... A niech to!
-Masz ochotę na kolejne piwo? Tym razem ja stawiam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kei'ra Ringëril

avatar

Liczba postów : 110
Join date : 07/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Nie Kwi 17, 2016 11:39 pm

Padał deszcz, a rudowłosa przemierzała opustoszałe uliczki szukając jakiegoś schronienia. W końcu!-pomyślała, jeszcze bardziej przykrywając się ubraniem, oraz przyśpieszając kroku.
Wparowała wręcz do karczmy, z hukiem otwierając drzwi. Zmierzyła wszystkich chłodnym wzrokiem, podchodząc do baru, i prosząc o dwa kufle zimnego piwa.
Usiadła na ka krześle tuż przed barmanką, podpierając brodę rękoma, a z jej długich włosów, co chwilę spływały kropelki wody.
Proszę bardzo.-powiedziała starsza kobieta, podając napój. Dziewczyna szybko zabrała do ręki kufel, biorąc szybko parę łyków. Musze się porządnie napić..-pomyślała przeczesując włosy, po czym zabrała kolejnego łyka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Castiel Scoia'tael

avatar

Liczba postów : 93
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pon Kwi 18, 2016 12:49 am

Castiel doskonale wiedział, gdzie najlepiej zabijać nudę. Nowe znajomości.. I trochę zabawy się przyda..- pomyślał z lekkim rozbawieniem w duszy, całkiem z nudów wymachując Zar'rociem w deszczu.
Stukot jego butów roznosił się po całej wąskiej uliczce, przez którą zmierzał do karczmy Ysis. Na głowie miał kaptur, czarny płaszcz, a pod spodem lnianą koszulę beżowego koloru. Spodnie były skórzane, bardzo dobrej roboty. Wyglądał zwyczajnie, ale to świetnie podkreślało jego męskość.
Wszedł do karczmy, bez żadnych ogródek, czuł się jak u siebie. Wstyd, skrępowanie, były mu obce, elf należał do tych, którzy widzą siebie, jako pępek świata.
Dostrzegł masę nic nie znaczących mu ludzi, którym nieśpiesznie się przyjrzał, zdejmując z głowy kaptur, a jego szkarłatne włosy, niczym najświeższa krew wroga, spłynęły po twarzy. Kolczyki w uchu błysnęły w słabym świetle świec, a on uśmiechnął się nonszelancko.. Tak, uwielbiał się popisywać.
- Kufel piwa.- podszedł do lady niczym pan wieczoru, rzucając gospodyni monety.
Poszukał wzrokiem miejsca, gdzie mógłby się rozsiąść.. Ale takiego nie odnalazł. Jakie tłumy..= pomyślał poirytowany, nie miał najmniejszej ochoty by stać w kącie.
Nagle jednak zauważył, że zaraz obok jakiejś Rudej Elfki jest miejsce. Ciekawe..- pomyślał, po czym poszedł w jej stronę. Usiadł się na krześle, wprost niej z uśmiechem, odsłaniając śnieżnobiałe zęby.
- Mam nadzieje, Maila, że Ci nie przeszkadzam.- poruszył brwiami z ekstrawaganckim uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kei'ra Ringëril

avatar

Liczba postów : 110
Join date : 07/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pon Kwi 18, 2016 1:35 am

Wypiła alkohol w ekstremalnym tempie, przez chwilę zastanawiając się czy nie zamówić kolejnych, jednak szybo zrezygnowała, gdy przez jej miodowymi oczami ukazał się mężczyzna. Assan..-pomyślała, momentalnie przygryzając wargę, i odgarniając  przy tym włosy za ucho.
Mówiąc tak, skłamałabym. -uśmiechnęła się, przejeżdżając dwoma palcami po żuchwie.  
Długie włosy, swobodnie opadały jej na plecy, a na głowie miała kolorowy wianek. Na sobie nieco skąpy, ale za razem dziewczęcy stój.
Spódniczka swobodnie opadała jej na uda, a przewiewna bluzka sięgała jej przed pępek. Odkryte ramiona, sprawiały, że wyglądała jeszcze lepiej. Za kolanami widniały dwie kokardy, czerwone niczym najwybitniejsze wino.
-Napijesz się? -zapytała, odsłaniając rząd białych zębów, po czym poprosiła kobietę o jeszcze dwa piwa, rzucając na blat pieniądze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Castiel Scoia'tael

avatar

Liczba postów : 93
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pon Kwi 18, 2016 10:12 pm

Uśmiechnął się zabójczo na jej słowa, przyglądając się jej. No cóż, mógł powiedzieć, że była wyjątkowo ładna.. Takiej chyba jeszcze nie widziałem..- pomyślał, opierając podbródek o rękę. Ubrana też była świetnie.. Jako facet po prostu zauważał takie rzeczy.
- Przy mnie nie musisz kłamać.- uśmiechnął się mrużąc oczy. Po chwili gospodyni przyniosła mu kufel czystego piwa.
Skinął głowę w podzięce, po czym siedząc trochę okrakiem, wychylił wszystko za jednym razem. Poczuł w żołądku ciepło, uwielbiał ten smak, zwłaszcza tutaj.. Mimo ogólnie średniej opinii, alkohol był wyśmienity.
- Jeszcze pytasz? Oczywiście.- wzruszył ramionami z kozackim uśmiechem, ukazując śnieżnobiałe zęby. W wydaniu z czerwonymi włosami, wyglądał naprawdę zjawiskowo.
- Jestem Castiel.- przedstawił się. - A ty, Maila?- zapytał i zaczął stukać palcami o stół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kei'ra Ringëril

avatar

Liczba postów : 110
Join date : 07/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pon Kwi 18, 2016 10:43 pm

Usiadła się wygodnie na krześle, zakładając ręce na piersi, i dalej przyglądając się mężczyźnie.  No cóż.. był zabójczo przystojny, co rudowłosa potrafiła przyznać,  wręcz od razu.
Wydawało jej  się, że jego charakter jest  również  niemalże, nieskazitelny. Chodzący ideał..-pomyślała, ponownie przygryzając wargę.
Jej uśmiech był jak pierwsze promienie wschodzącego słońca, jak zapowiedź czegoś nowego i nieprzewidywalnego. Jak motyl, który sam z siebie przysiada na Twojej ręce, gdy ją ku niemu wyciągniesz.
Jego oczy... Cóż, mogłaby wpatrywać się w nie godzinami. Szczególnie, gdy widziała
w nich swoje odbicie.
Jestem Kei'ra-powiedziała, dziękując przy tym skinieniem głowy za napój. Zabrała kilka łyków, a orzeźwiający płyn, zaczął krążyć w jej żyłach, powodując, że co raz pewniej się czuła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarethiel Saeweth

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 19, 2016 11:50 am

Karczma. Och, to był doprawdy przyjemny widok po wielu dniach tułaczki. Tarethiel już zaczynała myśleć, że spędzi kolejny miesiąc śpiąc po lasach w zaimprowizowanych legowiskach przykryta cienkim kocem i jedząca to, co uda się jej znaleźć bądź upolować, aż na szlaku zaczęła spotykać coraz to więcej podróżnych. To mogło oznaczać tylko jedno: miasto. Po tym zdarzeniu odnalezienie drogi do elfich osad zajęło jej ledwie kilka godzin, a potem wystarczyło już tylko przejść przez miejskie bramy pod okiem straży i już była w innym świecie. Będzie mogła tu uzupełnić zapasy, odpocząć, wyspać się w prawdziwym łóżku.. Nie, żeby spanie pod gołym niebem jej przeszkadzało, ale podobna odmiana zawsze była czymś miłym.
Rudowłosa weszła do karczmy lekkim krokiem, starając się niezbyt głośno otworzyć drzwi. Drewno i kute zawiasy mimowolnie zaskrzypiały wydając nędzny jęk, ale nie wyglądało na to, żeby ten odgłos był w stanie zagłuszyć panujący wewnątrz karczmy gwar. Poprawiła zapleciony prowizorycznie plecak i odgarnęła włosy z karku, po czym ruszyła ku ladzie barowej, aby oprzeć się o nią łokciami. Głodna nie była, planowała zjeść cokolwiek dopiero po odpoczynku, teraz pewnie nie byłaby w stanie wziąć czegokolwiek do ust. Kiwnęła jedynie do barmanki mówiąc - wody, uprzejma pani - po czym rozejrzała się po klientach siedzących to przy stołach, to stojących, część nad posiłkiem, część nad alkoholem, a jeszcze inni pogrążeni byli w rozmowach. Miała nadzieję, że zdoła się dowiedzieć czegoś o tym miejscu od mieszkańców albo od częstych bywalców miasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iris aep Shiadhal

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 19/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 19, 2016 3:52 pm

Nie przepadała za udzielaniem się w życiu społeczeństwa. Oczywiście, nie licząc sytuacji gdzie w grę wchodziło zabójstwo. Tak, w jej poprzednim miejscu zamieszkania niektórzy potrafili dobrze sypnąć złotem za coś takiego. Szkoda, że organizacja się rozpadła. Co nie znaczyło, że ona zamierzała odpuszczać. Pamiętała, co mówiła jej matka - dopóki żyje ktokolwiek z Jeźdźców, muzyka gra. A to oznacza, że wciąż można do niej tańczyć. Ach, tęskniła za splamionym szkarłatną krwią parkietem.
W drodze do Karczmy zajrzała do swojej małej sakiewki i przeliczyła pieniądze. Dokładnie pięćdziesiąt. Trochę mało, ale resztę zostawiła w skarbcu Jeźdźców. Poza tym tutaj była inna waluta, więc tamtejsze złoto na nim absolutnie by jej się nie przydało.
Stanęła przed drzwiami i weszła do środka, cicho stukając obcasami czarnych kozaków. Zauważyła, że jest już tam kilka innych osób, ale nie chciała wcinać się specjalnie w rozmowy. Wolała skupić się na kimś samotnym, chciała dowiedzieć się, co nowego dzieje się w królestwie. Pojawiła się tutaj pierwszy raz od ładnych kilku lat i zdecydowanie nie była na bieżąco z wydarzeniami. Nie należała jeszcze do osób znanych, ale też ciężko domyślić się, że była złodziejem. Ubiór wskazywał na kogoś parającego się magią. Idealny kamuflaż. Ach, stare dobre czasy, gdy bawiła się nekromancją. Szkoda, że to już minęło. Znowu wraca do poziomu zwykłego złodziejstwa.
Spokojnie podeszła do lady, gdzie stała rudowłosa Nieznajoma i kiwnęła głową w ramach powitania.
- Wybacz najście. Orientujesz się może co nieco, jeśli chodzi o nowinki z królestwa? - spytała spokojnie dość niskim głosem, chociaż wciąż typowo kobiecym. Włosy mieniące się wszelkimi odcieniami brązu i czerni falowały lekko przy każdym jej ruchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarethiel Saeweth

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 19, 2016 4:20 pm

Rudowłosa dalej lustrowała wnętrze karczmy swoimi bursztynowymi oczami kiedy do przybytku weszła kolejna osoba - piękna kobieta o ciemnych włosach. Strój miała doprawdy egzotyczny jak na jej gust, aczkolwiek co ona, dziewczyna z prowincji, z rolniczej wsi mogła wiedzieć o strojach tych z zamożniejszej kasty społeczeństwa? Tarethiel sama nie mogła pochwalić się jakimś pięknym ubiorem, był po protu praktyczny, wygodny i lekko sfatygowany podróżami. Ruda pomyślała, że przydałoby się jej pranie i kąpiel.. Ale chyba nie była na razie zbytnio odstręczająca dla obcych, skoro ktoś zdecydował się do niej podejść i zagadać.
Miedzianowłosa elfka zlustrowała kobietę, która stawiła się obok niej chcąc dowiedzieć się czegokolwiek o królestwie i tym, co działo się tutaj na bieżąco. Cóż, prawda była taka, że i ona sama chciałaby tego samego, a najlepiej dowiedziałaby się od razu czy w okolicy nie zamieszkuje jakiś uczony w piśmie, pod okiem którego mogłaby powertować księgi i podszkolić się w swojej pasji.
- Większość czasu spędziłam na podróży, a na opuszczonych szlakach trudno o aktualne nowinki ze świata - odpowiedziała uprzejmie, upijając kilka łyków zimnego trunku, jaki w międzyczasie na ladzie postawiła barmanka. - Szczerze powiedziawszy sama szukam kogoś.. Kto nieco rozjaśniłby mi kilka spraw, odpowiedział na kilka pytań. - dokończyła, znowu upijając kilka łyków, po czym odstawiając teraz już tylko po części pełen wody kufel - Nie wyglądasz na miejscową - zauważyła, jednocześnie posyłając pytające spojrzenie na ciemnowłosą. Nie widziała jej na szlaku, którym tu przybyła, musiała ją zatem przeoczyć, albo nieznajoma nadeszła tu z innej strony mieściny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iris aep Shiadhal

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 19/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 19, 2016 4:32 pm

W sumie mogłaby wrócić do królestwa ojca, zakładając, że ten wciąż żył. Chociaż nie był zbyt zaangażowany w jej wychowanie to jednak miała z nim trochę do czynienia. I w stosunku do niej był bardziej... Hmm, przyjazny, niż w przypadku reszty podwładnych. Jako jego córka z pewnością miałaby sielskie życie i żyłaby w dostatku. Ale to nie dla niej. Tak jak matka, Iris wybrała życie w ciągłej podróży z dużą dawką adrenaliny. I to jej odpowiadało.
Kątem oka spojrzała na resztę. W sumie tłumów nie było, oprócz barmanki łącznie cztery osoby. Pewnie dlatego że o tej porze mało kto zachodzi do karczmy. Potem dopiero zacznie się zabawa, ale do tego czasu Shiadhal chciała się ulotnić. Nie chciała być w centrum uwagi.
- Może w pobliżu będzie chociaż jakaś tablica ogłoszeniowa, czasem tam można coś znaleźć... Nie mniej jednak dziękuję - odpowiedziała. Może i z zawodu nie była nikim pozytywnym, ale czasem zachować się umiała. Chociaż nie przedstawiła się. Ale to nie miało znaczenia, w poprzednim domu jej prawdziwego miana nie znał nikt. Nazywali ją po prostu Śmiercią, a każdy kto widział zakapturzoną postać na czarnej klaczy wiedział, że lepiej usunąć się z drogi. Tutaj też przydałoby się coś takiego.
- Nie jestem stąd. Byłam tutaj kilka lat temu, ale nie na długo - nie wyjaśniła po co była, bo nie było sensu. Ot, po prostu trafił jej się wtedy niezły kontrakt. Ptaszki ćwierkały, że pewien elf miał całkiem niezłe bogactwa w domu. Iris nie byłaby sobą, gdyby wtedy nie skorzystała z tej okazji.
- Czym się zajmujesz? - zapytała. Skoro już tu jest, może zainicjuje jakąś luźną rozmowę, od czasu do czasu można. Nie zaszkodzi. Dobrze jest mieć jakiekolwiek obeznanie w świecie, w tym zamieszkującym go osób, by w razie czego wiedzieć do kogo iść. A do kogo lepiej nie. Nie sądziła, by rudowłosa była wojownikiem, ale pozory lubią mylić. Może szamanka? Nie była pewna, sama przecież też podszywała się pod kogoś innego. Nie mogła wykluczyć, że tak nie jest w przypadku tej kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarethiel Saeweth

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 19, 2016 4:46 pm

Ruda z uwagą wysłuchała odpowiedzi ciemnowłosej. Jej riposta była dość wymijająca, a Tarethiel podróżowała już na tyle długo i spotkała tyle elfów na swoim szlaku, że potrafiła dostrzec, kiedy ktoś chciał ukryć jakąś wiedzę, którą nie chciał się dzielić z resztą świata. Była przekonana, że nieznajoma miała jakieś tajemnice i bez przeszkód to akceptowała. Wszak ona sama miała nieco do ukrycia, pałanie się truciznami i mieszaninami nie było czymś, czym warto się było chwalić, o ile chciało się pożyć dłużej niż kilka dni. Tarethiel niespecjalnie chciałaby mieć za chwilę nad sobą kata albo uciekać prędko z miasta, chociażby dlatego, że nie powoziła ani nie jeździła konno zbyt dobrze, a straż zapewne poruszała się na kopytnych bestiach o wiele lepiej od niej. Pół biedy, gdyby nie były to dekstrariusy, ale u bogatszego lub wyżej postawionego strażnika i to mogło się trafić. Dla niej wtedy by było jeszcze gorzej.
- Kształcę się - powiedziała, z resztą zgodnie z prawdą. Dużo lepiej było się przedstawić jako żaka, oni częstokroć uczyli się tajników wielu sztuk, w tym medycyny i zielarstwa, a o to przecież Tarethiel chodziło najbardziej. Lekarz i zielarz przecież musieli mieć też wiedzę o truciznach, a to już było bardzo dobrym usprawiedliwieniem gdyby ktoś przyłapał ją na czytaniu ksiąg o truciznach. - Miałam nadzieję odnaleźć tu nauczyciela, w mieście o nich o wiele łatwiej. Podobnie o zbiory ksiąg. Może mijałaś po drodze uniwersytet albo bibliotekę?- zapytać nie zaszkodzi, nawet, jeśli nieznajoma nie wyjawi jej nic przydatnego, to już podsunęła jej pomysł zajrzenia w okolicę tablicy z ogłoszeniami. Może znajdzie ją gdzieś niedaleko głównego rynku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iris aep Shiadhal

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 19/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 19, 2016 4:57 pm

W sumie bardziej powinna przejmować się Iris. W jej przypadku bycie incognito było piekielnie istotne. Chodzi o to, by nikt nie wiedział że ona to naprawdę ona - wtedy musiałaby wymyślić jakiś sposób by zmienić tożsamość, ale ciągłe chodzenie w kapturze nie wystarczy. Oczywiście, są plusy bycia ściganym. Więcej osób wie o Tobie, wie z kim się liczyć, komu nie zachodzić za skórę. Jak więc widać, plusy i minusy się równoważą.
Odpowiedź rozmówczyni nie była może specjalnie nakierowująca na konkretny zawód... Chociaż w sumie kształcić się mogą raczej jedynie Ci, którzy wybrali spokojniejszą ścieżkę w życiu. Nie wojownik czy łucznik, raczej szaman, kapłan czy jakiś inny uczony. Nie zamierzała drążyć tematu. Na chwilę odwróciła wzrok od rudowłosej, przeczesując prawą ręką włosy. Typowy, kobiecy odruch.
- Nie widziałam, ale rzadko bywam w mieście jako takim. Preferuję bardziej odludne okolice. Las, żeby daleko nie szukać - skłamała bez mrugnięcia okiem, nie pierwszy raz w życiu. Tak, to było kłamstwo, złodziej nie szlaja się po lesie całe życie. Gdzieś musi kraść, skrytobójca podobnie. Włamywanie się do domów, sklepów - to wszystko jest w samym centrum królewskiego miasta. Ale co za problem by trochę zmylić rozmówcę? W ten sposób łatwo jest sobie zapewnić odrobinę bezpieczeństwa. Brzmi głupio, ale jak ktoś powie, że Shiadhal nie przepada za miastem - może to nieco osłabić ewentualne zarzuty skierowane pod jej adresem. Tak, małymi kroczkami do celu. To działa w każdej sytuacji.
- Ale wiem, że w okolicy można znaleźć kilku kapłanów. A to oznacza, że gdzieś musi być takie... Spokojniejsze miejsce, możesz popytać w mieście - zasugerowała, znowu kierując spojrzenie fioletowych oczu na kobietę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   

Powrót do góry Go down
 
Karczma Ysis
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Karczma "Męty i odmęty"
» Karczma
» Karczma "Pod Niedźwiedziem"
» Karczma "Mały Pony" i Stajnie
» Karczma

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fiala'ris :: królestwo :: Tëfis-
Skocz do: