Fiala'ris

forum pbf
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Karczma Ysis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 19, 2016 6:33 pm

Pierogi zniknęły, podobnie jak trunek. Z żalem wpatrywałem się w przezroczyste denko kufla. Zdałem sobie sprawę, że naprawdę było mi to potrzebne. Przez ostatnie dni żyłem w raczej kiepskich warunkach. Pzresypiałem w prowizorycznych obozowiskach, w stajniach przy oberżach w małych miasteczkach, czasem jakiś życzliwszy chłop przyjał mnie do siebie. Ciężko jednak było nazwać to jakąkolwiek stabilizacją. Chociaż adrenalina podróży pozwalała mi o tym nie pamiętać, Teraz jednak, chwilowe rozwiązanie zawiodło. Wróciło do mnie zmęczenie ostatnich dni i gniew, który zmusił mnie do opuszczenia rodzinnej wioski. Nie chciałem o tym teraz myśleć. W ogóle nie chciałem o tym myśleć, ale zdawałem sobie sprawę, że kiedys będzie to konieczne. Ale jeszcze nie dziś. Jeszcze jeden dzień zapomnienia, byłoby idealnie. Uciekanie od problemów, niezbyt skuteczne, ale jakież wygodne. Właśnie dlatego niezmiernie ucieszyła mnie propozycja Teringi. Bardziej niż chciałbym po sobie pokazać. Skinąłem głową w stronę gospodyni sygnalizując jej w ten sposób, by udała się po więcej piwa. Oczywiście wołałbym sam za nie zapłacić, skoro jednak moja towarzyszka miała takie pragnienie... Niech poczuje się niezależna i spełniona. Uśmiechnąłem się do niej ciepło.
- Dzięki - rzuciłem krótko.
Pierwsze łyki trunku już docierały do mojej głowy. Zrobiło mi się cieplej. O wiele swobodniej się teraz rozmawiało, mogłem więc odpowiedziec na jej pytania.
- Nie dziwię ci się, ja także nadal nie czuję się tu zbyt swobodnie. Przybyłem tu... - wysiliłem swoje zdolności matematyczne zaburzone nieco przez alkocholowy szum w głowie - trzy dni temu. Dotąd mieszkałem w małej mieścinie, na północy. Dość daleko. - Wykonałem nieokreślony gest ręką, mający na celu zilustrowanie kierunku, w ajkim powinna się udać by... Nie było to zbyt logiczne, ale kto by się tym przejmował?
- Zwiadowcą? Nie. - Nie udało mi się powstrzymać niezbyt miłego grymasu, który mimowolnie wypełzł na moją twarzyczkę. Zwiadowcy nie kojarzyli mi się pozytywnie. W mojej rodzinnej miejscowości oznaczali zazwyczaj królweskich szpiegów. Wioszczyna pokroju Dorny nie miała nic do ukrycia, dlatego żaden z nich nie zabawił u nas zbyt długo. Osobiście nigdy nie nawiązałem relacji z przedstawicielem tej, jakże tajemniczej kasty. Biorąc pod uwagę strój Teringi, mogłem przypuszczać, że właśnie miałem ku temu okazję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarethiel Saeweth

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 19, 2016 6:57 pm

Tarethiel kiwnęła głową na znak zrozumienia, słysząc wypowiedź elfki. Nie było jej rzeczą wiedzieć skąd pochodzi ani gdzie mieszkała wcześniej ciemnowłosa, dość, że nie była z jej wioski i nie była też tym, kogo szukała. Ruda nie była z tych, które na siłę gromadzą każdy skrawek wiedzy, bo a nuż kiedyś się on do czegoś przyda. Nie odnośnie kontaktów osobistych, w każdym razie. W dziedzinie roślin, eliksirów, leków i trucizn.. O, tu wręcz przeciwnie, zwracała uwagę na każdy, najdrobniejszy detal. Wspomnienie ciemnowłosej o zamiłowaniu do lasów przyjęła do siebie więc raczej obojętnie, bardziej skupiając się na drugiej części wypowiedzi damy przyodzianej w dość niecodzienne szaty. Na jej oko wyglądała na kogoś, komu wiedzie się bardzo dobrze. Może była wysoko urodzona, albo po prostu miała spory posag? Gdyby hyła hrabiną, albo jakąś ważniejszą szlachcianką, pewnie nie chodziłaby bez obstawy, chociaż nigdy nic nie wiadomo. Świat był pełen i buntowniczych dam i łagodnych panienek robiących to, co im się każe.
Kapłan może nie był odpowiedzią na jej potrzeby, ale był jakimś początkiem, wszak oni mieli dostęp do ksiąg, a przynajmniej tak zwykle bywało. Postanowiła pójść i tym śladem kiedy już odpocznie w tym uroczym przybytku, ugasi pragnienie i być może zje lekki posiłek. Na to wciąż było odrobinę za wcześniej, Tarethiel wciąż czuła jak przewraca się jej w żołądku od zmęczenia podróżą.
Zastanawiając się nad odpowiedzią zasłyszała fragment innej toczącej się rozmowy w karczmie, zwracając uwagę na męski głos nieznanego sobie elfa. Musiał być lekko podchmielony, ponieważ zdawał się mówić odrobinę głośniej niż to było konieczne. Nie wyglądało też, aby się tym zbytnio przejmował.
- Wygląda na to, że jest tu wielu przyjezdnych - zauważyła, niejako komentując wypowiedź mężczyzny i jednocześnie szukając dalszych tematów do rozmowy, a z nimi szans do dowiedzenia się czegoś więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iris aep Shiadhal

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 19/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 19, 2016 7:46 pm

Chociaż sprawiała wrażenie niemal zupełnie pochłoniętej rozmową, skupiała się na tym, co dzieje się wokół. Może usłyszy jakąś cenną informację, która pomoże jej rozeznać się lepiej w sytuacji. Skoro było tutaj kilka osób z różnych stron świata to ktoś musiał coś wiedzieć. Jednak inni byli zbyt daleko, a ona nie miała nadzwyczajnego słuchu. Owszem, słyszała głos jednego z elfów, ale nie sądziła by upity alkoholem wydusił z siebie cokolwiek cennego. Niektórzy nie znali umiaru. Cóż, może jednak uda jej się czegoś dowiedzieć od rudowłosej. Nie przeszkadzał w tym fakt, iż nie pochodziła z tych stron. Można by dowiedzieć się, jakim typem kobiety była. Jak postrzega świat i dlaczego właśnie w ten sposób. Grunt to poznać sojusznika. Lub przeciwnika. Zależnie od tego co pokaże niepewna przyszłość. Los bywa nieprzewidywalny. Zabawne, że obie kobiety starały dowiedzieć się czegoś od siebie nawzajem, a obie były równie niezaznajomione w sytuacji.
- Niektórzy szukają pewnie lepszego miejsca do życia. To królestwo jest jedynym położonym w najbliższej okolicy i do tego w samym centrum krainy - skomentowała, zdmuchując z twarzy niesforne, posiwiałe pasemko, które jak zwykle było nie tam gdzie trzeba.
- Nie pochodzisz stąd, prawda? - zapytała ostatecznie, raczej retorycznie. Biorąc pod uwagę że kobieta praktycznie nic o tym miejscu nie wiedziała - nie mogła być stąd. Teoretycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Terina Harris

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 19, 2016 9:20 pm

Uśmiechnęłam się lekko, słysząc jego odpowiedź po czym podeszłam do lady, widząc gospodarza który właśnie odłożył szmatę.
-Poproszę dwa piwa - mruknęłam, po czym wróciłam do mojego towarzysza od pierogów. Swoją drogą, brzmi to całkiem majestatycznie. Po chwili gospodyni przyniosła zamówienie, a ja wyciągnęłam z sakiewki zapłatę zostawiając mały napiwek. Niech się cieszy. Nawet taka ilość alkoholu, wpływa znacząco na mój nieprzyzwyczajony organizm. Pociągnęłam kolejny łyk, i z niewyjaśnionych przyczyn, słysząc odpowiedź Shega miałam ochotę wybuchnąć niekontrolowanym śmiechem. Udało mi się to powstrzymać, wydając z siebie tylko ciche parsknięcie rozbawienia.
-Mhm - udawałam poważny głos jak to tylko było możliwe. Zerknęłam na wchodzących do karczmy nowych gości, znad kufla. Spoważniałam lekko widząc jego zniechęcenie do zwiadowców.
-Przeszkadzają ci w czymś? - Zapytałam, plącząc się lekko przy wymowie tych słów. Po czym mimowolnie uśmiechnęłam się szeroko... Nim więcej piłam, tym wszystko wydawało się zabawniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Sro Kwi 20, 2016 2:50 pm

Z wdzięcznością przyjąłem kufel podany przez gospodynię. Pociągnąłem krótki łyk złocistego napoju. Na chwilę wróciła do mnie jasność myślenia. Nie wypiłem znowu aż tak dużo. Zresztą, nie pierwszy już raz. Z Teringą, jak widać było gorzej. Za pewne nie była przyzwyczajona do spożywania większych ilości alkocholu. Uniosłem lekko brew obserwując jej wyjątkowe rozbawienie. Nie powinna pić, ale czy to moja sprawa? Teoretycznie powinienem temu zapobiec. Teoretycznie powinienem ją powstrzymać, ale nie zrobiłem tego. Nie miałem na to siły, a tym bardziej ochoty. Nie dziś.
- Osobiście, żadnego nie znam – odpowiedziałem zgodnie z prawdą – Poza tobą.
W tym stwierdzeniu ukrywał się mały znak zapytania. Zastanawiałem się, czy Teringa potwierdzi moje przypuszczenia.
- Jednak ci, który miałem okazję do tej pory podziwiać, choćby z daleka, nie wywarli na mnie zbyt pozytywnego wrażenia.
Przyszło mi do głowy, że elfka może przyjąć moje słowa jako obrazę swojej osoby. Kto wie czy sama nie pracowała dla króla, nie wiedziałem przecież o niej n i c.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Castiel Scoia'tael

avatar

Liczba postów : 93
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Sro Kwi 20, 2016 8:27 pm

W karczmie naprawdę tłum był wielki, ale Castielowi absolutnie to nie przeszkadzało. Nigdy nie należał do osób, które nieswojo czują się w wielkim towarzystwie, nigdy nie był zamknięty w sobie, jak i nigdy nikt nie pomyślał sobie o nim, że jest samotnikiem.
Przepełnione elfami karczmy, bale, areny, lubił te miejsca, lubił atmosferę, gdzie mnóstwo było słów, oczu i głosów. To głucha cisza była dla niego nie do zniesienia.
Przyglądał się pięknej rudowłosej elfce. Maila, maila, maila..- zachwycał się jej urodą. Po chwili zobaczył kolejne osoby, które postanowiły tu przybyć.
Jedna kobieta według niego wyglądała dość mrocznie, ale pasowało to do niej.. Rozpoznał w niej szamankę, gdyż oni zawsze pachną eliksirami, ziołami i tak dalej.. Jakiś elf, który był tu już przed Castielem, rozmawiał z jakąś elfką, również rudą, ale Kei'ra były według jego gustu ładniejsza. Nie miało to oczywiście żadnego znaczenia, ale Wojownik bardzo często, kiedy już się komuś przyglądał, to na różnorakie sposoby.
Gospodyni przyniosła więcej alkoholu, a on ze smakiem wziął kilka łyków.
- Kei'ra.- powiedział uśmiechając się, a kolczyki w spiczastym uchu błysnęły w słabym świetle świec. - Miło Cię poznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kei'ra Ringëril

avatar

Liczba postów : 110
Join date : 07/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Sro Kwi 20, 2016 9:14 pm

Rudowłosa przebywała w tych okolicach bardzo często.. jednak pierwszy raz, od dłuższego czasu, był tu taki tłum.
Dziesiątki ludzi rozmawiających ze sobą, śmiejących się, jedzących.. Wszytko toczyło się dalej, a w karczmie co chwilę pojawiali się nowi ludzie.
Dziewczyna dalej przyglądała się Castielowi, posyłając mu co chwilę uśmiech, a jej oczy świeciły się niczym dwa płatki obsydianu.
Jego uśmiech przypominał jej czasy, kiedy wszystko było takie łatwe, i nie skomplikowane.. Kiedy wszytko było takie świeże niczym jasne, błękitne niebo..
-Mi ciebie także Castiel-odparła, dając największy nacisk na ostatnie słowo. No cóż.. Kei'ra nie należała do osób z mocną głową.. Alkohol co raz bardziej dawał swoje znaki..
Głośniej!-zwróciła się do gospodyni, by pogłośniła muzykę, wstając po chwili, i kierując się w stronę mężczyzny. Zabrała go za rękę, i prowadząc w stronę parkietu? Jeśli można byłoby to tak nazwać.. Choć zatańczymy!..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Castiel Scoia'tael

avatar

Liczba postów : 93
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Czw Kwi 21, 2016 6:10 pm

Wśród panującego hałasu, tłumu i zapachu wielu różnych trunków, lecz najwyraźniejsze było piwo, wiele elfów miło spędzało tu czas..
Każdy o czymś rozmawiał, śmiali się, lecz przy jednym ze stolików, kilku mężczyzn siedziało bez ruchu, a spod kapturów, błyszczały ich niemal drapieżne oczy.
Nikt nie zwracał na nich do tego czasu uwagi, to dobrze.. Emanował od nich wręcz niepokój, jakieś złe zamiary, strach było spojrzeć w te tajemnicze twarze, schowane pod osłoną czarnych, wielkich kapturów.
Muzyka grała, a rozmowom nie było końca.. Do czasu, gdyż nieznajoma gromada mężczyzn, nagle powstała, a wtedy też jeden z nich złapał jakiegoś mieszczanina, a po chwili podciął mu gardło. Tak, podciął mu gardło. A szkarłatna ciecz wytrysnęła z żył, niczym krzyk gospodyni z jej gardła.
- Imfazwe!- krzyknął jeden z nich, w zupełnie nieznanym tutejszym elfom języku. Po chwili uzbrojeni mężczyźni ruszyli w kierunku przebywających tu, bez żadnych skrupułów wbijając większości ostrza w brzuch, serce..
Co jest powodem? Skąd się tu wzięli? Jakie mają zamiary?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Castiel Scoia'tael

avatar

Liczba postów : 93
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Czw Kwi 21, 2016 6:24 pm

Elf wziął porządny łyk piwa, było dość słabe, jak na niego. Lubił te o ostrym smaku, jak i dużym procencie.. Jednak nie narzekał, może nawet lepiej, że nie upije się szybko, bo zapewne skończy na tym wyjściu do karczmy pijany.
Od dawna brakło mu adrenaliny, zabawy i innych szalonych sytuacji. Walka na arenie przynajmniej dla kogoś takiego jak on, była normą, co z tego, że na każdej z nich może stracić życie? Walczył bronią, jak najlepszy tancerz z kobietą.. Tu nie miał sobie równych.
Jego towarzyszka u stołu, wydawała mu się nader słodka. Uśmiechała się, jej ruchy były takie kobiece. Na te widoki po prostu się uśmiechał, bo sprawiała wrażenie takiej bezbronnej księżniczki, która musi zostać uratowana przez księcia..
- Śliczny wianek.- skomentował plecionkę z kwiatków na jej głowie, odstawiając na chwilę kufel z piwem. Wiadomo, po alkoholu można mówić różne, głupie rzeczy, lecz to jeszcze nic w porównaniu do tego, gdy Castiel naprawdę by się upił.. Teraz po prostu mógł być jakiś taki odważniejszy, a to kolejna norma podczas walki. Zero stresu i srania po gaciach.
Urocza Kei'ra, chyba miała znacznie słabszy układ pod tym względem, bo już poszła gdzieś tam tańczyć na nieistniejący parkiet.. Co mi szkodzi w sumie, z taką Maila!- pomyślał, już miał wstawać ale... Rozpoznał tem morderczy błysk w oku.
Czas jakby się zatrzymał. To obudziło jego zabójcze zmysły.. Ta czwórka, na których nikt nie zwracał uwagi, po prostu przyszli pozabijać wiele ludzi.. W tym jego i Rudą panienkę. Nie miał czasu myśleć teraz o niebieskich migdałach.
Jeden z tych facetów, rzucił po prostu nożem w elfkę, która przed chwilą chciała z nim zatańczyć. FENEDHIS!- rzucił się ku niej, a wtedy też sięgnął ręką po jej ubranie, bez jakiejkolwiek ostrożności, szarpnął nią jak szmacianą lalką, lecz chyba tylko dlatego, że działał tak szybko, nie dostała nożem prosto w brzuch.
Złapał ją za ręke. Nie wiedział, czy ma walczyć, czy też zwiać.. Ochronie ją..- pomyślał i rzucił się do drzwi.. Lecz tak łatwo nie było.

Na przeciw stanął zabójczo dobrze uzbrojony mężczyzna, z cholernie wielkim mieczem.
Ihenyukazi!- przeklnął w obcym języku i machnął bronią.. Chyba nie ma zamiaru nikogo wypuszczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kei'ra Ringëril

avatar

Liczba postów : 110
Join date : 07/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Czw Kwi 21, 2016 7:50 pm

Poruszała się z gracją, miękko, z wdziękiem, była gibka i delikatna. Dużo mężczyzn lubiło, patrzeć sposób w jaki odgarniała włosy z czoła i jak rozkosznie odchylała głowę, kiedy się śmiała. Szła równym, spokojnym krokiem, lekko kołysząc biodrami. Nie była piękna, ale jej gracja, powab i wdzięk wręcz zachwycały.
Rude włosy niczym płatki otaczają jej śliczną buzię, nadając jej blask, Przy której kolor tracą nawet najpiękniejsze kwiaty, róże.
Jej oczy są jak błękitne niebo lipcowe, , uśmiech niczym bu­kiet kwiatów pol­nych i dłonie de­likat­ne jak zboże jeszcze dojrzewające.
Dziewczyna szła dalej, co jakiś czas odwracając się do mężczyzny posyłając mu szczery uśmiech.
Dziękuję..-powiedziała zagryzając wargę.
Po chwili jednak całkowity uśmiech spłynął z jej twarz.. Zamrugała parę razy, przełykając gorzko ślinę.
Jej serce zaczęło bić szybciej, a oddech całkowicie przyśpieszył. Nie mogła wydusić z siebie ani jednego słowa, patrząc z przerażeniem na mężczyznę kierującego się w jej stronę.
Stała bez ruchu, tak jakby zapomniała jak się poruszać. Momentalnie ktoś nią szarpną.. po chwili znajdując się w silnych ramionach Castiela. Spojrzała na niego pustym wzrokiem, w którym można było zauważyć przerażenie.. strach..
Wtuliła się w niego jeszcze bardziej, powstrzymując łzy... Co do cholery..-pomyślała. Wszystko działo się tak szybko..
Ruszyła szybko za Castielem, próbując dotrzymać mu kroku. Castiel..-powiedziała cicho, kręcąc przecząco głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarethiel Saeweth

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Czw Kwi 21, 2016 9:49 pm

Tarethiel słysząc pytanie brunetki pokręciła przecząco głową, a jej rude włosy porzuszyły się wraz z nagłym ruchem, lekko falując. Mimo, iż były proste, częstokroć zdarzało im się powtarzać ruchy głowy i ciała ich właścicielki, nieomal tak dobrze, jak dużo lżejsze i bardziej sprężyste loki innych kobiet.
- Nie. Niedawno tu przybyłam. - rozwiała wszelkie wątpliwości nieznajomej, albo i potwierdziła jej przypuszczenia. Jej strój zdradzał już sam w sobie to, że niedawno przebyła szmat drogi, podobnie stan jej butów - zakurzone cholewy, częściowe przetarcia, którymi będzie musiała się nota bene zająć - pogięta koszula, kurz na ciele. Samo nieogarnięcie w otoczeniu, jasna jak na dłoni nieznajomość miasta pokazywały to wszystko jeszcze bardziej dobitnie, niż sama aparycja.
Ruda pozwoliła sobie dalej rozejrzeć się po karczmie, aż jej uwagę przykuł krzyk obcego mężczyzny, a zaraz po nim donośny wrzask gospodyni i zapach świeżo rozlanej krwi. Źrenize Tarethiel zwęziły się widocznie, a mięśnie napięły, kiedy kobieta odruchowo sięgnęła do plecaka chcąc zacisnąć dłoń na rękojeści sztyletu, który czekał tam bezpiecznie na takie właśnie okazje. Chciała móc się szybko obronić gdyby ktoś zdecydował się ją skrzywdzić. Nie planowała walczyć, a jedynie obronić się gdyby okazało się to niezbędne. Ucieczka z przybytku była mało możliwa, zauważyła, jak kilku z pieniaczy zastawia sobą wejście i jedyną drogę ucieczki.
- Co do.. - Wyszeptała tylko do siebie, zupełnie nie rozumiejąc powodu zamieszania.
Czy jednak na pewno wszystkie drogi były zamknięte? Karczma miała okna, musiała mieć tylne wejście dla karczmiarki, być może schody na piętro gdzie mogłyby się znaleźć pokoje noclegowe.. Część zapewne też z oknami. Nie była pewna, nie przyjrzała się budynkowi przed wejściem do niego. Dopiero po jakimś czasie przypomniała sobie o szatynce, z którą dotąd gawędziła.
- Rozumiesz ich? - zapytała. Może gdyby wiedziała co obcy mówili, zrozumiałaby o co poszło i co robić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Terina Harris

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pią Kwi 22, 2016 6:48 pm

No tak. Bardzo to możliwe...
-Mhm... - mruknęłam lekko zamyślona, poważna. Mimo mojego lekkiego zaburzenia umysłu, potrafiłam trzeźwo... No prawie trzeźwo myśleć. Wiem, że elfy nie przepadają za zwiadowcami... Ale zazwyczaj to pochopne ocenianie. Znałam paru... Wręcz szczerze się z nimi przyjaźniłam... I mimo wszelkich pozorów nie są aż tacy źli.
-Co masz na myśli? - Spytałam spokojnie. Nie miałam już się ochoty śmiać, z każdego słowa. W pewnym momencie grupka, jak dotąd myślałam, zwykłych biesiadników podniosła się i jeden z nich podciął gardło bezbronnego elfa. Wydałam ciche stękniecie, czy bardziej jęknięcie zdumienia. Starając się, aby wypita odrobina alkoholu nie dawała się aż tak bardzo we znaki, wzięłam łuk i w mgnieniu oka nałożyłam na cięciwę strzałę... Ale nie bardzo wiedziałam czy dobrym pomysłem będzie zabicie kogoś ... W sumie oni zabijają bez wahania. Spuściłam cięciwę celując w klatkę piersiową jednego z nich. Nie patrząc czy trafiłam, czy nie, nałożyłam kolejny pocisk, i tym razem celowałam w łydkę. Nie bałam się zabijać, ale nie było to moje hobby. A wiedziałam, że rana w łydce boli najbardziej, i jeśli trafię, to przeciwnik będzie po prostu bez szans. Spuściłam cięciwę, po czym przerzuciłam łuk przez ramię i sięgnęłam po noże. Zachwiałam się lekko na nogach. Nawet taka ilość alkoholu nie była dobra dla elfki która nigdy wcześniej nie miała go w ustach. Oparłam się o stół, po czym umknęłam na bok, w cień ściany, pociągając Shega za rękaw. Nie bardzo wiedziałam co robić... Jako zwiadowca powinnam walczyć. Trzymając się koło ściany ruszyłam w stronę mordercy, trzymając sztylet w prawej ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pią Kwi 22, 2016 8:08 pm

Zanim zdążyłem odpowiedzieć na jej pytanie, miarowy gwar karczmy przerwał nieoczekiwany krzyk. Po chwili drewnianą podłogę karczmy zalała fala świeżej krwi, buchająca strumieniem z poderżniętego gardła elfa. Krzyczała gospodyni, gdyż tamten nieszczęśnik raczej nie był już do tego zdolny. Błyskawicznie zerwałem się z miejsca przewracając przy tym krzesło. Adrenalina uwalniająca się do moich żył na krótki czas pokonała alkohol, którego znowu aż tak wiele nie zdążyłem w siebie wlać. Dokonałem szybkiej analizy sytuacji. Źródłem zamieszania była czwórka elfów. Wszyscy wysocy, dobrze zbudowani, w czarnych płaszczach, do tej pory nie wzbudzili mojego zainteresowania, teraz ochoczo mordowali zebranych w karczmie. Pozostali, na razie, przy życiu pospiesznie opuszczali swoje miejsca starając się znaleźć drogę do wyjścia. Główne drzwi zostały jednak zablokowane przez jednego z napastników uzbrojonego w długi, dwuręczny miecz. Uniemożliwiał wydostanie się z pomieszczenia parze elfów, najwyraźniej zamierzając rozpłatać ich na części. Spojrzałem na Teringę. Jej reakcja była równie natychmiastowa, co moja. Kilka sekund zajęło jej wypuszczenie z łuku dwóch strzał w strone napastników. Pierwsza niechybnie zabiłaby elfa, gdyby nie odbił jej za pomocą sztyletu. Zakląłem pod nosem. Najwyraźniej byli nieźli w tym, co robili. Druga strzała przebiła na wylot łydkę kolejnego zbira. Ten, prawie nie okazując oznak bólu wyszapnął dzrewiec z rany otwierając krwotok, uznałem, że dzięki temu możliwość wykonania uniku będzie dla niego utrudniona. Wyszarpnąłem swój rękaw z rąk Teriny i cisnąłem ranionemu mężczyźnie nożem w twarz. Szybko doszedłem do wniosku, że reszty z nich nie mam większych szans pokonac w ten sam sposób, dlatego zacząłem rozważać możliwości ucieczki. Dobrze było by przy okazji uratować moją towarzyszkę. Nie wiedziałem w jakim stopniu alkohol odebrał jej instynkt samozachowawczy.

//K, poprawiłam, może być?


Ostatnio zmieniony przez Shego Yvdrasiil dnia Sob Kwi 23, 2016 1:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Castiel Scoia'tael

avatar

Liczba postów : 93
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pią Kwi 22, 2016 10:50 pm

// Shego, ci czterej to nie NPC, dlatego nie możesz decydować o ich śmierci, gdyż to twór MG który czynnie bierze udział ;D

Nie..- zabrzmiał głos, w podświadomości każdego z nich, niczym szepcząca śmierć.
Hlabani zonke.- zagrzmiał jeden z mężczyzn, o niebywale mrocznej twarzy i błękitnym oczom, ukrytym pod kapturem. Inqaba ikrele lam, kufa!- jego głos brzmiał jak tarka, był ostry, suchy i okropny w brzmieniu, jakby krwawiło mu gardło, a sam język, obcy dla elfów, brzmiał jak istny połamaniec.
Ahh, rudowłosa elfka, Teringa, nie miała szans by trafić nieznajomego. Odbił krótkim sztyletem strzały, jak rakietą piłeczkę, po czym uśmiechnął się, odsłaniając zęby ze złota.
Drugi natomiast, był zbyt pochłonięty dorwaniem kolejnej ofiary, grot strzały przeciął mu łydkę, a on z głośnym przeklnięciem wyrwał ją z nogi. Ihenyukazi!- wrzasnął, po czym machnął swym mieczem, obficie krwawiąc.
Ten, który zablokował wyjście z karczmy, z diabelskim uśmiechem spojrzał na Czerwonowłosego elfa, po czym ranił szybkim cięciem sztyletu rudą elfkę w udo. Po raz kolejny rozległ się krzyk gospodyni, która uciekła gdzieś do spiżarni.. Tutejsi przesiadowcy, powstali wyciągając bronie i próbowali walczyć z Nieznajomymi.

Elfy mają kilka możliwości.. Walczyć i zabić nieznajomych, choć będzie to trudne, gdyż sprawiają wrażenie wyjątkowo sprawnych, lub też uciec- przez okno, zanim uda się wrogom zatrzymać ich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Castiel Scoia'tael

avatar

Liczba postów : 93
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pią Kwi 22, 2016 11:14 pm

Elf miał wrażenie, że jego opalona i napigmentowana twarz z wiecznym błyskiem w oku, nonszelanckim uśmiechem i nutką arogancji, teraz stałą się blada jak ściana.
To nie to samo, co jego ukochana arena. Tam wiesz, że walczysz, walczysz by wygrać i zdobyć chwałę, trenujesz dzień w dzień, a potem naoliwiony, robisz pokaz widowni..
A teraz niespodziewanie jacyś zabójcy postanowili z nie wiadomo jakiego powodu poderżnąć kilku mieszkańcom gardło. Elf przełknął z trudem ślinę.. Ktoś im zapłacił? Nie, to niemożliwe.. Jaki mają w tym cel? Czym dla nich jest nasza śmierć?- pomyślał z goryczą..
W jego ramionach była teraz piękna, rudowłosa elfka.. Miał potrzebę, by ją ochronić.. Nie wiedział czemu, ale chciał, by oni wyszli z tego cało.. A tu niespodziewanie ten skończony dupek ranił ją sztyletem. Fenedhis!- krzyknął w myślach, po czym jednym ruchem ręki, rzucił w niego sztyletem, błyskawicznie się odwracając i pędząc w stronę okna..
Przedzierał się przez panikujących ludzi, nie obejrzał się za siebie, miał przy sobie Kei'rę, i tak biegł, to był wyścig z czasem. Jego czerwone włosy jak na wietrze powiewały, wyglądał prawie jak bohater.. I wtedy ujrzał okno.
Jeśli się nie uda.. Zginiemy tu.. Lub zginie Ona.- pomyślał, przełykając ślinę, a ręce mu trochę zadrżały.. I wtedy jednym susem na stól znalazł się z elfką przy oknie.. Kopnięciem wybił szybę.. I błagał tych wszystkim być może istniejących Bogów, by udało mu się uciec...

być może z/t ;D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kei'ra Ringëril

avatar

Liczba postów : 110
Join date : 07/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Sob Kwi 23, 2016 10:27 am

Patrzyła z przerażeniem na wszytko do okoła, cały czas zastanawiając się, po co te elfy tu przyszły, i co mają na celu..
Jej duszę przeszywał strach. Bała się.. tak cholernie się bała. Strach przeszywał każdą komórkę jej ciała.Trzęsła się, płakała, za mgłą łez spływających po jej twarzy spojrzałam na Castiela.    Dlaczego jest tak przerażona na myśl, że miałaby za chwilę umrzeć? A kto nie jest...-pomyślała, a strumień łez spływał po jej poczerwieniałych polikach.  Ta myśl napawa wielkim strachem. To naturalne bo przecież,  nie wiadomo co kryje śmierć. Oznacza to, że stajesz  się bezbronny.. Śmierć.. to pokazywanie swojej pustki.
Za tym całym śmietnikiem umysłu i hałasem, jaki umysł wytwarza, znajduje się wymiar głębokiej pustki.
Jej ciało przeszył ogromny ból, a sama dziewczyna po chwili upadła na ziemię, łapiąc się za bolącą łydkę.
Krew spływała bez końca, po chwili też kapiąc z jej dłoni. Jej oddech stał się równomierny, tak jakby czekała na ten moment.. Po chwili, jednak znalazła się w kojących ramionach Castiela, a ona jedynie uśmiechnęła się blado pod nosem, gdy w końcu opuścili to miejsce.

z,t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Terina Harris

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Sob Kwi 23, 2016 2:25 pm

Starałam się opanować, co całkiem nieźle mi się udawało. Schowałam .Mogłam uciec, ale od razu wiedziałam, że tego nie zrobię. Nie mogłam zostawić, tych paru bezbronnych elfów, którzy byli już prawie pewni, że nie wyjdą z tej karczmy żywi. Do cholery, jestem zwiadowcą! Patrząc, jak Shego zabija jednego z terrorystów ledwo zauważalnie uśmiechnęłam się kpiąco. Jeśli myśleli, że pozabijają wszystkich, bez żadnych strat to się grubo mylili. Jak najbardziej starając się nie rzucać w oczy, prześlizgnęłam się w stronę dwóch wystraszonych, upitych mężczyzn, skulonych aby zostać niezauważonym przez bandytów. Pociągnęłam ich za ręce, schylając się za . Jeden z nich jęknął, dość głośno.
-Cicho! - Nakazałam szeptem. Po czym pociągnęłam ich do kuchni zamykając drzwi. Teraz pora się stąd wydostać. Odnalazłam wzrokiem Shega. Nadal siedziałam w kucki za ladą. Wychodzenie teraz było nader nieroztropne. Nie miałam pojęcia co teraz zrobić. Najbliższe okno, było parę metrów oddalone ode mnie. Wyciągnęłam z pochwy sztylet, i trzymając go w pogotowiu wychyliłam się lekko zza lady, podeszłam bezszelestnie do terrorysty, starając się go zranić jak najmocniej. Gdy unieszkodliwię jak najwięcej z nich, będę mogła razem z moim towarzyszem w końcu opuścić to miejsce.

Proszę czytać wszystkie poważnie, zwłaszcze te MG, Shego nikogo nie zabił, gdyż to postacie MG a nie NPC, a o ich śmierci decydować nie można.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarethiel Saeweth

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Sob Kwi 23, 2016 9:32 pm

Tarethiel, dalej lustrując to, co działo się w karczmie myślała gorączkowo, jakie kroki powinna podjąć dalej. Tłumy były w istnym popłochu, w powietrzu czuć było krew jaka wytrysnęła z gardła nieszczęśnikowi, którego zarżnięto jak świnię, oraz gorsze rzeczy. Nie zdziwiłoby jej, gdyby jelita części ze świadków nie wytrzymały, uwalniając swoją zawartość na jeden bądź drugi koniec. Widok śmierci bywał obrzydliwy, zapach podobnie, potrafił szokować. Nie zazdrościła teraz miejskiej straży i pomywaczce, o ile owa dożyje jutra. Nie chciałaby sprzątać tej mozaiki z podłogi, choć prawdę powiedziawszy nie we wszystkich karczmach to czyniono, w części takie dodatki po prostu uczestniczyły w dalszym tworzeniu klepiska.
Brunetka, jaka wcześniej dzieliła z nią swój czas w postaci rozmowy wydawała się nie reagować zbytnio na to, co działo się dookoła, być może była zmęczona, a może była zaskoczona i nie wiedziała, co dalej począć? Ruda chwyciła ją za rękę i pchnęła mocno, uważając, aby ta nie straciła równowagi i skierowała się wraz z nią ku najbliższym otworom okiennym, starając się po drodze zasłonić spanikowanym, rozwrzeszczanym tłumem. Dopóki w karczmie wciąż było sporo gawiedzi być może udałoby się im umknąć niezauważonym. Poza tym barbarzyńcy zwykle kierowali noże w stronę mężczyzn aniżeli kobiet, ale to była tylko niepisana zasada, nie musiała mieć tu zastosowania.
Bursztynowooka dopadła w końcu okna, poczochrana pod wpływem spanikowanej gawiedzi, wciąż trzymająca za rękę brunetkę, po czym spróbowała je otworzyć. Było podzielone na kwatery, nie było więc sensu wybijania go, i tak nie przedarłaby się przez niewielkie podziały ramy, a nie miała czasu ani siły na wyłamywanie szczebli. Próbując podnieść ruchomą część okna do góry zaklęła pod nosem, nie mając jak widać wystarczająco dużo siły, aby siłować się z zamkiem. W końcu wzięła do ręki sztylet i poczęła dźgać nim mechanizm, i w ten sposób, zaimprowizowanym kluczem, otworzyć okno aby wymknąć się z tego piekielnego miejsca. W końcu coś zgrzytnęło i Ruda mogła poruszyć skrzydłem okna, podniosła je na tyle, na ile była w stanie po czym wdrapała się na niski parapet, aby za chwilę dać nura na ulicę. Oby tylko nikt nie złapał jej teraz za rękę albo koszulę, ubranie mogłaby poświęcić, jeśli jakiś barbarzyńca jej je rozerwie, kupi nowe, ale z wyrwaniem przedramienia lub innej części ciała z cudzego uścisku miałaby problem. Rzuciła jeszcze okiem za siebie na to, co działo się wewnątrz i czy brunetka za nią podążą - w końcu, jeśli stamtąd nie umknie, ryzykowałaby śmiercią albo skończeniem jako zabawka dla tych niewyżytych goryli.

/Pozwoliłam sobie "przesunąć" Iris do okna, żeby ułatwić jej ucieczkę ale też umożliwić ewentualne pozostanie i walkę, jeśli będzie chciała. Jednocześnie nie wiem, czy mogę tak po prostu teraz wyjść, także jeśli potrzebna jest ocena mg czy mi się udało - to bardzo proszę o nią/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Castiel Scoia'tael

avatar

Liczba postów : 93
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Nie Kwi 24, 2016 2:03 am

Krew tryskała pełnią życia, a na podłodze, coraz więcej ciał odetchnęło od duszy. Słychać było krzyki, krzyki bezbronnych, niewinnych oczu..
A wśród słabego światła świec, ciemne sylwetki, owinięte długimi płaszczami, odbierały życie, nie wiedząc nawet, jakie życie..
Jeden z nich, z pewnością ten, który był tu czymś w rodzaju szefem- roześmiał się w głos, zgiął się w pół i gdyby nie jego refleks, który miał bezbłędny, był by naszpikowany strzałami jak jeż kolcami. Obsługiwał się swoją bronią tak, jakby było to coś w rodzaju instynktu- nie musiał myśleć, co robić, w tym samym czasie mógłby recytować wiersz, biegać, czy czytać.. Ręka była połączona z bronią i umysłem- perfekcja.
Wtedy z pochwy ukrytej pod czarnym płaszczem, wyciągnął miecz, o ostrzu tak cienkim, że patrząc z boku, ledwie go było widać. Były w nim runy, glify, ułożone w magiczne słowa- świecił się na niebiesko.
Intanda yam, Ndise apho, apho kungekho mntu ningandifumani.- wypowiedział te słowa, cała reszta tajemniczych morderców zaprzestała mordowaniu niewinnych- podążyli ku niemu.. A potem rzucony został świetlisty, błękitny kamień- rozległ się wybuch... I ślad po nich zaginął.

W jakim celu miało to miejsce? Dlaczego zniknęli? Odpowiedzi na te pytania.. Są trudne do znalezienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Nie Kwi 24, 2016 6:42 pm

Zszokowany patrzyłem jak nagle czterej mężczyźni znikają bez śladu, jakby za sprawą magii czy innych... Ale to przecież było całkiem niemożliwe! Moje oczy nadal zaślepione były światłem, które towarzyszyło tajemniczej dematerializacji morderców. Otarłem krew z twarzy za pomocą rękawa. Widocznie w całym tym zamieszaniu nawet nie zauważyłem, że oberwałem po głowie. Karczma wydawała się prawie opustoszała, gdyż większość biesiadników albo nawiała drzwiami i oknami i ogólnie jak tylko mogła, albo leżała na ziemi, w kałużach własnej krwi, z rozbebeszonymi flakami. Skrzywiłem się i poszukałem wzrokiem Teriny. Dziewczyna chowała się za ladą. Pospiesznie podszedłem do niej.
- Nic ci się nie stało? - zapytałem oglądając ją uważnie w poszukiwaniu ran śmiertelnych i podnosząc ją z ziemi - Chyba dobrze byłoby się stąd wynieść... - zasugerowałem.
To było dość logiczne rozwiązanie. Chociaż szczerze współczułem temu, kto będzie musiał posprzątać to bagno, sam nie zamierzałem w tym uczestniczyć - Co to w ogóle było, do cholery?! - spytałęm raczej retorycznie, gdyż nie spodziewałem się, by ktokolwiek był zdolny udzielić mi odpowiedzi. Podniosłem z ziemi mój sztylet. Nawet nie pamiętałem czy faktycznie trafił on w swój cel, czy też zbir na czas zdąrzył się uchylić. Zachodziłem w głowę, kim oni mogli być? Całe zdarzenie rozegrało się tak szybko, że nie zdążyłem zanotować jakichkolwiek szczegółów dotyczących ich wyglądu, ubioru... Długie, czarne płaszcze, doskonale uzbrojeni i ta ich dziwna mowa. Byłem absolutnie pewien, że nie był to język używany w królestwie i że z całą pewnością nigdy wcześniej go nie słyszałem.
- Chodźmy stąd - jeszcze raz zawołałem moją towarzyszkę i skierowałem się do wyjścia z karczmy zgrabnie przeskakując rozwalone na podłodze zwłoki.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Terina Harris

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Nie Kwi 24, 2016 8:30 pm

Nie mogłam oderwać wzroku, od miejsca gdzie jeszcze przed chwilą stali terroryści. Opadłam bezwładnie na ławkę. Patrzyłam na zwłoki niewinnych elfów, do takiego widoku akurat byłam przyzwyczajona... Ale...to... oni zniknęli. Tak po prostu. Zaczęłam głęboko oddychać przez chwilę, po czym się uspokoiłam. Popatrzyłam na dość głębokie i długie przecięcie na przedramieniu, na które nie zwróciłam uwagi przez to wszystko. Zaczęło dość obficie krwawić.
-Chwila... - mruknęłam trochę zbolałym głosem, po czym oderwałam rękaw krwawiącej ręki. Popatrzyłam da drugi... W miarę czysty. Starannie odprułam go na ramieniu, po czym zawinęłam go jako prowizoryczny bandaż, aby powstrzymać wylewającą się krew, i zawiązałam. - O tak, nie chce spędzić tu ani sekundy dłużej. - Założyłam płaszcz, i zaczęłam zmierzać razem z nim do drzwi. Współczułam lekko, osobom które będą musiały tu sprzątać. Potem pomyślałam o raporcie dla króla, który wypadało by mu wysłać... I co ja tam napiszę? Pozabijali prawie wszystkich... ble, ble, ble po czym zniknęli za pomocą tajemniczego miecza... FENEDHIS! Jęknęłam cicho na samą myśl. Ale, teraz przydało by mi się nieco odpocząć...

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarethiel Saeweth

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Wto Kwi 26, 2016 11:42 am

W tej krótkiej chwili, jaką Tarethiel zdołała poświęcić na ostatnie spojrzenie na to, co działo się wewnątrz karczmy jej oczom ukazało się.. Wiele rzeczy na raz, w tym część, których wytłumaczyć nie potrafiła, chociażby nie wiem jak się zaparła i z oślim uporem szukała na nie odpowiedzi.
Istne pandemonium, jakie rozpoczęło się pod wpływem rozlania pierwszej krwi sięgało już chyba swojego szczytu, część gości karczmy szukała w panice wyjścia lub jakiegokolwiek innego środka ucieczki, inni kulili się gdzieś po kątach i pod stołami, usiłując ochronić siebie, bliskich, towarzysza.. cokolwiek. Nie zdziwiłaby się, gdyby i osoby ltóre dopiero co się poznały próbowały się wzajemnie uchronić przed marnym losem, wszak tak działa natura. Instynkt samozachowawczy, wola życia i tak dalej.
W tle pękało szkło, tłukły się talerze, wywracały krzesła i stoły, łamały się meble, którymi być może ktoś zdecydował się zabarykadować, albo obronić. Takie momenty wyzwalały nie tylko największą furię i niskie instynkty, ale i pomysłowość u wielu, wszak nie tylko brutalna siła i ucieczka mogą pomóc w przeżyciu, pomysł także może na tym zaważyć.
Ale nie to przykuło największą uwagę Tarethiel - jej bursztynowe oczy skupione były dalej na barbarzyńskiej hordzie, która zaczęła tą całą krwawą jatkę. Usiłowała przewidzieć ich ruchy, zapamiętać twarze, jednocześtnie starając się samej pozostać niezauważona, skrywając się częściowo za okienną ramą. W międzyczasie poprawiła chwyt na swoim zaimprowizowanym pół-plecaku pół-torbie, upewniając się, że ma ze sobą wszystko i nic nie zgubiła w karczmie w tym całym bałaganie. Była się z myślami co począć dalej, aż.. Tamci wypowiedzieli znów kilka niezrozumiałych słów, brzmiąc przy tym jak obracające się młyńskie koła.. Aż wstrząsnęło niąc na dźwięk tych twardych sylab, ale nie miała czasu nawet zgadywać co mogli mieć na myśli gdyż.. zniknęli. Zdematerializowali się jak stado jakichś magów czy czarnoksiężników, zostawiając całą sieczkę za sobą.
Elfka stała przez kilka chwil jak wryta, usiłując pojąć całe zajście, aż do jej uszu zaczęły powoli dochodzić dźwięki z karczmy, na powrót zakotwiczając ją w rzeczywistości. Tarethiel ruszyła przed siebie wąską uliczką równoległą do budynku karczmy, i znalazłszy się pod drzwiami przybytku wykrzyknęła ile sił w płucach:
- Straż! - zaśpiewała donośnym, kobiecym głosem - Ludzie, pomocy! Mordują w karczmie, trzeba pomóc nieszczęśnikom! - po czym rozejrzała wokół, czy jej krzyk coś dał. Miała nadzieję, że niedługo pojawią się tu jacyś strażnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ellthin Tassie

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 25/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Czw Kwi 28, 2016 10:51 am

Przechodziłam właśnie koło karczmy, zastanawiając się czy zatrzymać się na posiłek. Już miałam odejść, zostawiając ten pomysł, gdy usłyszałam, kobietę krzyczącą o pomoc. Przez chwilę, stałam wpatrując się w elfkę stojącą przed karczmą, po czym ruszyłam szybkim, nerwowym krokiem, przetrawiając słowa, usłyszane przed paroma sekundami. Pchnęłam drzwi, wpadając do karczmy. Zasłoniłam usta, widząc istne pobojowisko. Spojrzałam na gospodynię, szlochającą z twarzą w rękach. Natychmiastowo podeszłam do pierwszej ofiary, sprawdzając jej puls, temu już nic nie pomoże. Podeszłam do jakiegoś mężczyzny który cicho jękną, zapewne aby zwrócić na siebie uwagę. Obrzuciłam wzrokiem, jego rany. Długie, głębokie przecięcie na udzie, i bardzo krwawiące rozcięcie na czole.
-Spokojnie... - Wyszeptałam, słowa otuchy, po czym wyciągnęłam z torebki bandaże, maść kojącą ból, i odkażającą. Chusteczką, otarłam krew, po czym nałożyłam maść, i obwinęłam udo bandażem. Przerzuciłam wzrok na jego głowę. Wytarłam teraz o wiele większą ilość krwi, i powtórzyłam czynności, zastosowane na nodze, Popatrzyłam na swoje dzieło.
-Koniec. - Powiedziałam miękko, do ciężko oddychającego mężczyzny. Opatrzyłam paru innych biesiadników, następnie podeszłam do gospodyni pocieszając ją.
-Już dobrze... - Zastanawiałam się co tu dokładnie zaszło....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tarethiel Saeweth

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Czw Kwi 28, 2016 3:26 pm

Oblicze elfki rozjaśniło się widocznie, kiedy na horyzoncie pojawiła się uzdrowicielka. Tarethiel weszła cicho za nią, obserwując poczynania kobiety, jednocześnie samej obserwując czy mogłaby pomóc w jakikolwiek sposób jej lub poszkodowanym. Nie była pełnej rady uzdrowicielką, choć przez te lata w wiosce ruda pomagała miejscowej znachorce. Jej wiedza ograniczała się do sporządzania mikstur, częściowo na własne potrzeby, częściowo dla ćwiczeń, oraz częściowo na niegdysiejsze zawołanie wiejskiej znachorki. Zajrzała do swojej torby, sprawdzając, czy akurat nie miała żadnej mikstury, która mogłaby pomóc uzdrowicielce, ale nie miała ze sobą nic takiego. Większość rzeczy pokończyła jej się po drodze, miała trochę składników, ale stworzenie nowych specyfików zajęłoby więcej czasu, niż część nieszczęśników miała.
W międzyczasie jak uzdrowicielka pocieszała gospodynię Tarethiel podeszła do ciała pierwszego mężczyzny, którego tamci barbarzyńcy zarżnęli. Jego ciało powoli stygło, oczy miał szeroko otwarte a rana na szyi dawno przestała już ronić krwawe łzy. Posoka po części zakrzepła, reszta była wciąż śliska, częściowo rozdeptana przez napastników czy też uciekających w panice cywili. Ludzie, którzy kulili się po kątach gdzieś zniknęli, być może uciekli w międzyczasie, albo schronili pod i między nielicznymi zostałymi się na swoim miejscu meblami. Ruda przyjrzała się martwej twarzy pierwszego zamordowanego. Nie miała w sobie nic charakterystycznego, nie przypominała sobie też, żeby w innych wioskach widziała jakiekolwiek ogłoszenia dotyczące kogoś podobnego, nie widziała też szkiców, które przywodziłyby jej go na myśl. Ot, przypadkowy pechowiec. Gdyby ona siedziała na jego miejscu, pewnie sama by tu teraz leżała. Jakie to szczęście, że podeszła do lady, zamiast dosiadać się do obcych.
Omiotła wzrokiem karczmę, po czym znalazła jakiś cudem ocalały stołek, wprawdzie z nieco spękanym siedzeniem i wykrzywioną nogą, jakby posłużył za prowizoryczny młotek aby przyłożyć komuś w głowę.. Postawiła go na podłożu i usiadła, garbiąc plecy i zastanawiając się co dalej. Tamci uciekli, zniknęli.. cholera wie jak. To śmierdziało magią, na której ona się nie znała. Pokręciła tylko głową, wparłszy ją na pięściach, i wbiła wzrok w podłogę. Serce waliło jej jak młot w piersi, czuła się, jakby miała tam uwięzionego dzikiego ptaka. Stres dopiero teraz z niej wychodził, bała się wstać, kto wie, czy nogi jej akurat teraz nie zawiodą.
- Jak trzeba - odezwała się w końcu - mogę przygotować dla nich - machnęła ręką po karczmie, można było się domyślić, iż ma na myśli tych bardziej zszokowanych i spanikowanych - coś na uspokojenie, ale chyba lepiej zaczekać z tym aż ktoś spisze zeznania - dodała. W razie czego powie, co widziała, chociaż z drugiej strony martwiła się czy ktoś przypadkiem nie uzna, że ma związek z całym tym bałaganem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ellthin Tassie

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 25/04/2016

PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   Pon Maj 02, 2016 1:21 pm

Osunęłam się od gospodyni, wygładzając sukienkę. Popatrzyłam na podłogę "udekorowana" elfimi flakami i krwią. To wszystko było przesiąknięte okrucieństwem. Usiadłam na jednym, z niewielu ocalałych stołków. Przez chwilę zastanawiałam się nad propozycją rudowłosej elfki, która prosiła o pomoc.
-Myślę, że to nie będzie konieczne - zaczęłam, oczywiście z dosłyszalnym szacunkiem, ale i minimalną wyższością. Taka wymowa weszła mi już w krew, przyzwyczaiłam się do niej. - Najlepiej, aby po prostu wrócili do domu.
Poprosiłam gospodynię o szklankę wody, ponieważ wyschło mi trochę gardle. Gospodyni, wyszła na chwilę, do kuchni po czym wróciła z zimną, orzeźwiającą wodą. Wypiłam ją paroma łykami.
-Kto to zrobił? - Spytałam, elfkę bez zbędnych ceregieli, a, i zapomniałam się przedstawić.
-Jestem Ellthin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Karczma Ysis   

Powrót do góry Go down
 
Karczma Ysis
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Karczma "Męty i odmęty"
» Karczma
» Karczma "Pod Niedźwiedziem"
» Karczma "Mały Pony" i Stajnie
» Karczma

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fiala'ris :: królestwo :: Tëfis-
Skocz do: