Fiala'ris

forum pbf
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wzgórza Tansis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rossuwa
Admin


Liczba postów : 197
Join date : 06/04/2016

PisanieTemat: Wzgórza Tansis   Sob Kwi 09, 2016 12:02 am


~~~~~~~~~
Na tych pięknych, malowniczych wzgórzach, rozciągają się skromne budynki, lecz całość tworzy piękny widok. Białe budowle odbijają blask słońca, nadając temu miejscu prawdziwego uroku.
Jest to jedne z najładniejszych miejsc w Tefis, tutejsi mieszkańcy mają szczęście, że żyją w takich czystych i cudownych okolicach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://fialaris.forumpl.net
Scathach Alantir

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Pon Kwi 11, 2016 9:48 pm

Scathach niepewnym krokiem wspięła się na jedno z wzgórz. Było tu pełno budynków! (podaje jej rozumowanie, która nigdy nie widziała więcej niż 5 domów obok siebie.)Zaczęła mijać jeden za drugim, przypatrując im się z wielką uwagą. Starała się zapamiętać każdy szczegół, w każdym miejscu. Pięknie tu... Spacerowała dalej, podziwiając urok okolicy. Było tu pusto, choć może to i dobrze, bo by jeszcze zemdlała od natłoku wrażeń. W końcu się zatrzymała, by nie stracić z oczu miejsca, z którego przyszła. Nie miała zamiaru zgubić się wśród domków. Ja, która nigdy nie zgubiła się w lesie, miałabym pomylić domki!? Phi!- jej mózg zaczynał sprzeczać się sam ze sobą. Przykucnęła więc, by uspokoić myśli. Przymknęła powieki i skupiła się na obrazie swojego dawnego domku, co powoli ukajało jej rozum. Po chwili podniosła się, lecz nadal miała przymrużone powieki. Wyglądało to dość osobliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Pon Kwi 11, 2016 10:07 pm

To wzgórze było po prostu piękne. Fiołkowe oczy Eriny, wręcz nie mogły napatrzeć się na te białe domy, murki, rośliny i przepiąkną scenerię.. Ty mogłabym po prostu zamieszkać.- pomyślała, patrząc na morze z tęsknotą, a po chwili otrząsnęła się z obrzydzeniem, kiedy przypomniała sobie zatęchłe uliczki w centrum miasta. Jej wewnętrzna mapa coraz bardziej się poszerzała- o nowe miejsca, rzecz jasna. Mogłabym zwiedzić cały świat.. Byle jak najdalej stąd.- stwierdziłą poirytowana ogólną brzydotą Tefisu.. Tylko te Wzgórza były lekkim odetchnieniem.
Była trochę zmęczona. Czuła potrzebę przemyślenia różnych rzeczy, dlatego usiadła na jakimś kamieniu, wyciągnęła z sakwy nóż i zaczęła ostrzyć go o kamień. Nie zwracała jak na razie uwagi na jakiekolwiek tu osoby.. Nie interesowało ją obce życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scathach Alantir

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Pon Kwi 11, 2016 10:19 pm

Kiedy dziewczyna usłyszała czyjeś kroki rozwarła szeroko oczy. Może w końcu kogoś poznam! Odwróciła się do postaci siedzącej na kamieniu i ostrzącej nóż. Podeszła kilka kroków i zamarła. Nie wiedziała co powiedzieć. Jak się przywitać. O czym rozmawiać. W ogóle nic nie wiedziała. Lecz wtedy przypłynęła spóźniona odwaga:Emmmmmmmm..... Vanto!- przypomniała sobie w końcu naukę opiekunki. Uśmiechnęła się z ulgą, a w jej ogniste oczy  zapłonęły, co mogło wywołać dziwne wrażenie dziczy. Wpatrywała się w obcą wyczekując jakiejkolwiek reakcji. Nie miała pojęcia o dobrych manierach i przedstawianiu się. <<Szczęściara Wink >> Przyjrzała się dokładnie elfce. Jakie ma piękne, fiołkowe oczy.... Nerwowych ruchem przegarnęła swoje krucze włosy na plecy, nieco przykrywając broń i odsłaniając swoje szpiczaste uszy. Przechyliła głowę na bok i czekała na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Pon Kwi 11, 2016 10:33 pm

Całkiem zamyślona, usłyszała jednak kroki jakiejś osoby. Była czujną osobą, która rzadko traci koncentrację mimo częstych refleksji.. Cóż, była w końcu łuczniczką, a bez powodu nią nie została.
Przed nią ukazało się oblicze wyjątkowo wysokiej i chudej elfki. Ma piękne włosy..- pomyślała, spoglądając na nią. Kruczoczarny kolor zawsze jej się podobał, za to ją natura obdarzyła przeciwieństwem- śnieżnobiałe.
Tak, wyglądała na starszą, jej twarz wydawała się dojrzalsza. Erina była szesnastolatką(niedługo siedemnastolatką), na dzieciątko nie wyglądała, ale jednak mimo twarzy o mocno zarysowanych rysach, wyglądała młodziutko przy tej nowej.. Większość mówi, że czarny kolor postarza..
Erina zagarnęła kosmyk włosów za swoje długie, elfie uszy, po czym spojrzała a przybyszkę.
- Vanto.- rzuciła w jej stronę. Nie miała ochoty zaczynać tematu.. Dlatego wróciła do ostrzenia noża o kamień, oczekując jakiś słów od elfki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scathach Alantir

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Wto Kwi 12, 2016 9:29 pm

Cóż, Scatty spodziewała się, że elfka chociaż się przedstawi, coś powie lub zapyta. Widocznie trafiłam na kogoś mało rozgadanego... Lub wszyscy tacy są. Przestąpiła z nogi na nogę. Nie umiała zaczynać rozmów. Nie znała kwiecistego słownictwa, ani dobrych manier. Znała jedynie las i samą siebie.
-Wiesz może, gdzie jesteśmy?- zapytała, gdyż nic innego nie przyszło jej do głowy, a sama nie znała odpowiedzi. Miała nadzieję, że obca się nieco rozgada. Przypomniała sobie również, że nadal nie ma pojęcia, jak jej "rozmówczyni" się nazywa. Ale ze mnie głupia elfka! A jeśli ona jest kimś ważnym?
-Jestem Scathach, Scathach Alantir. A ty?
- uśmiechnęła się i poprawiła kołczan, leżący na jej plecach. Musiała zrobić nowe strzały, aby jej kołczan był zawsze pełny. Na wszelki wypadek, kiedy odwiedzi ją Pech. A znając mnie, zdarzy się to prędzej niż zdążyłabym dorzucić sztyletem do lasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Wto Kwi 12, 2016 10:10 pm

Spojrzała wysokiej, wyjątkowo wysokiej dziewczynie w oczy, w których było coś innego. Wyglądała tak strasznie dojrzale, zarazem chłodno, jej oczy, włosy, jak Królowa. A może nią jest?- pomyślała przyglądając się jej.
- Tefis, Wzgórza Tansis.- udzieliła szybkiej odpowiedzi, nie rozgadując się nad tym.. Może podeszła do niej tylko, by tego się dowiedzieć? No cóż, Erinie to nie będzie przeszkadzać. Przywykła jak ryba do wody.
Ale jednak nie. Zagarnęła włosy za spiczaste ucho, spoglądając na jej uśmiech. Tak łatwo wszyscy obdarzają się uśmiechem.. A to taka cenna rzecz.- stwierdziła z melancholią, wzrokiem pełnych niedomówień.
- Erina.- postanowiła zdradzić swoje imię. Nic mi się przez to nie stanie.- próbowała sobie to uświadomić, by pozbyć się tej przesadnej nieufności.
- Sohe, ale masz bardzo intrygujący wygląd.- wyparowała nagle, a kiedy usłyszała, co powiedziała, omal nie złapała swej twarzy w ręce. Może nawiąże się jakaś rozmowa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scathach Alantir

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Sro Kwi 13, 2016 6:13 pm

Kiedy usłyszała odpowiedź, zmarszczyła brwi. Tefis? To nazwa czego?- nadal nie pojmowała. Lecz starała się, by nie było tego widać. Wtedy dziewczyna przedstawiła się. Erina.... Całkiem ładne imię.- stwierdziła Scatty. Już miała coś powiedzieć, kiedy usłyszała słowa Eriny. Wyglądało na to, że wcale nie chciała ich powiedzieć. Zdziwiła się nieco tym słowom:
- Naprawdę? W moich stronach...- zaczęła, lecz szybko przemyślała końcówkę- To w TWOICH stronach elfy wyglądają inaczej? Chociaż może i masz rację...... Nigdy wcześniej nie spotkałam elfa. - podniosła dłoń i patrzyła na nią pod słońce, jakby oglądała eksponat muzealny. Kiedy skończyła dogłębnie analizować dłoń, zwróciła wzrok na elfkę. Przechyliła głowę na bok, jak zaciekawione zwierzę i usiadła na kamieniu obok, by móc lepiej widzieć dziewczynę. Była ciekawa, czy wszyscy wyglądają tak, jak ona. Czy może zupełnie inaczej? Przecież sama nic nie wiedziała. Czas było to uzupełnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Sro Kwi 13, 2016 9:01 pm

Ah, ten widok. Ten widok na rozległe doliny Ravasiru, na góry Megliv'ornu. Widok pozbawiony dom, ciasnych ulic i elfów. Chcę oślepnąć, zostawiając sobie tylko ten jeden obraz. pomyślała, gdy przypomniała sobie swoje strony- zatęchłe uliczki Gwyn.
Nienawidziła tego. Nienawidziła tłumu, drących mordę handlarzy, chciwych bogaczy, którzy żerują na biednych. Z zamyśleń wyrwała ją czarnowłosa elfka.
- To żyłaś w lesie, że nigdy nie widziałaś elfa?- zastanowiła się na głos. - Nawet w lesie powinnaś często widywać innych przedstawicieli naszego gatunku.-dodała zdumiona.
Dziewczyna koło niej się usiadła. Erina splotła tylko dłonie, opierając łokcie na kolanach.
- Więc czemu ty przybyłaś?- tp pytanie było tak nurtujące, że musiała je zadać. Po co przybyła do tego syfu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scathach Alantir

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Sro Kwi 13, 2016 9:22 pm

Scatty widziała zdziwienie i ciekawość elfki. Nie wiedziała czemu, ale miała wrażenie, że nikt nigdy nie przyszedł z lasu do Tefisu. No to będzie ciekawie.
- Enaste, nie spotkałam elfów, poza moją opiekunką. - zaprzeczyła.
-Może ukryła nas tam, gdzie nikt nie chodził...- zamyśliła się i nieświadomie powiedziała to na głos, bo po tylu latach mówienia do siebie i zwierząt, już niezbyt kontrolowała, czy mówi, czy myśli. Słysząc pytanie, zdziwiła się nieco:
-Po co przybyłam? Cóż.... Byłam ciekawa, co jest poza lasem, jak wygląda całość tego, co widziałam dawno temu. Chciałam poznać kogoś, z kim można porozmawiać, komunikować i polować. Żeby zacząć żyć normalniej. - postarała się wyjaśnić, choć sama do końca nie była pewna, czemu tu przybyła.
- A nie powinnam? Jest tu gorzej, niż w lesie?- dziewczyna wolała zapytać się na zapas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Sro Kwi 13, 2016 10:19 pm

Otwarła szeroko oczy ze zdziwienia. Może to jakaś dzikuska?- pomyślała z lekkim rozbawieniem, zagarniając włosy za ucho. Hah, można by jej tego pozazdrościć.- pomyślała elfka, no cóż, fanem mieszczaństwa to ona nie była..
- Ciekawość, to pierwszy stopień do piekła.- odpowiedziała jej i uśmiechnęła się do niej. Ta odpowiedź troszkę ją rozbawiła.
- Cóż.. Sama zobaczysz. Zależy, jak na to patrzysz.- odpowiedziała po chwili, wpatrując się w dal.. nieskończoną dal. Nie wyglądała na melancholiczkę, więc podejście miała by zapewne inne. Nie to co Erina, huśtawki nastroju.
- Sohe, muszę Cię zostawić. odrzekła po chwili, wstając i otrzepując kolana. Na nią już czas..
- Shin'or, Scat.- pożegnała ją z ciepłym uśmiechem. Zapewne jeszcze się spotkają.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azrael Alrraei

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Sob Kwi 23, 2016 12:09 pm

Kapłan szedł uliczką, pozwalając, by słońce niemal wypalało mu plecy. Chociaż spieszył się, nie przyspieszył kroku, lecz sunął z godnością, a jego ruch jego nóg niemal nie był widoczne spod ciemnego płaszcza. Czarny kolor jest podejrzany, ale nie u kapłanów. Nie. Nikt nie wpadł by na to, jak mroczna dusza zamieszkuje ciało naznaczone symbolem bogów. Skręcił. Meandrował wzdłuż uliczek i korytarzy między budynkami, mijał obojętnie tumulty ludzi. Gdy dotarł do jednej z prawie całkowicie opustoszałych, brukowanych odnóg, jakiś człowiek, najpewniej złodziej, wychynął niespodzianie z mroku i zastąpił mu drogę.
- G'ith pengark! - wychrypiał w języku elfów, potrząsając pewnie trzymanym w dłoni nożem. Drugą rękę wyciągał rozkazującym gestem w stronę sakiewki Azraela. Kapłan wymownie uniósł brwi i, nie zatrzymując się, niedbałym gestem uniósł swoją laskę z metalową gałką, palcem przycisnął jakąś jej boczną część i przycisnął trzon do piersi złodzieja. Oczy biedaka zaszły mgłą przerażenia, a po chwili osunął się na ziemię.
- Zaangażowanie pochwalam - mruknął tylko i kontynuował swą wycieczkę. Po chwili skręcił w kolejną uliczkę i tam rozejrzał się; ewidentnie kogoś oczekiwał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jamien Yverith

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Sob Kwi 23, 2016 1:13 pm

Bogata dzielnica była najlepszym miejscem, w jakie mogła się udać na samym początku. Drogę Tëfis przebyła nadzwyczaj szybko, dzięki pożyczonemu, bez zwrotu oczywiście gniademu wałachowi, którego pozbyła się jeszcze przed wkroczeniem do miasta, by nie wzbudzać podejrzeń. Każdy wystający ponad tłum, choćby z końskiego grzbietu, natychmiast rzucał się w oczy, a tego na razie wolała uniknąć. Nie była zmęczona podróżą, zwinnie przemierzała kolejne uliczki tej zadbanej i ładnej części miasta. Zaraz po turystycznej wycieczce po mieście zamierzała odwiedzić karczmę, miejsce najlepsze do zdobywania informacji. Jej wzrok przesuwał się niepostrzeżenie po tłumie elfów gnających pospiesznie w swoje strony. Jamie zatrzymała się na rogu dwóch większych dróg. Jej pojawienie się tutaj w pierwszej kolejności, nie było wcale przypadkowe, podobnie jak przybycie do tego konkretnego miasta. Nie dalej jak trzy dni temu skontaktował się z nią pewien jegomość. Jego zamiary nie były tajemnicą. Czegoż chceić mógł ktoś zwracający się do niej z prośbą o pomoc? Z pewnością nie chciał jej zaprosić na herbatkę. Nie. Potrzebował jej pomocy by pozbyc się kogoś. Sprzątnąć zawadzającego natręta. Czegokolwiek ta prośba miałą dotyczyć, na pewno wiązała się z czyms wymagającym złamania prawa. Sprawa musiała być poważna i nietolerująca zwłoki, gdyż owy jegomość postanowił spotkać się osobiście. Właśnie tu.
Jamie nie zjęło nawet pięciu minut wypatrzyć wśród tłumu wysoką sylwetkę mężczyzny odzianą w czarny płaszcz. Stał kilka metrów dalej, najwyraźniej tak jak ona kogoś oczekując. Elfka bezszelestnie przecisnęła się przez lawinę przechodniów i znalazła się obok jegomościa. Zmierzyła go wzrokiem próbując wyciągnąć o nim jak największą ilość informacji tylko na podstawie tego jednego spojrzenia. Długi, ciemny płaszcz, charakterystyczny dla urzędników i kapłanów, podejrzewała to drugie. Chaotycznie opadające na około trzydziestoletnią twarz, rude włosy. Drewniana, rzeźbiona laska z metalowym końcem, atrybut również kojarzony z sługą bożym, ale sugerujący jeszcze coś... Niemal niedostrzegalny szczegół, który objawiał się ledwo widocznym utrzymywania ciężaru ciała na jednej tylko nodze. Czyżby jakaś niedyspozycja? Zachłanne czarne oczęta zatrzymały się na dłoni elfa. Na serdecznym palcu tkwił sygnet. Platynowy, lekko połyskujący w słońcu. Przedstawiał bardzo dziwny wizerunek stwora przypominającego jaszczura z głową kozy. Jamie nabrała pewności, nie pomyliła się. Taki sam symbol widniał na liście, jaki przekazał jej jeden z jej współpracowników. Właśnie z tym elfem miała się spotkać.
Kiedy do niego podeszła wyczuła leciutki zapach kóz. Odrzuciła białe włosy do tyłu i skinęła mu głową.
- Witaj - powiedziała na tyle głośno, by mężczyzna nie miał problemu z usłyszeniem - Zdaje się, że byliśmy umówieni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azrael Alrraei

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Sob Kwi 23, 2016 2:02 pm

Kapłan odwrócił się z uwagą, mierząc spojrzeniem świetlistych oczu kobietę, która właśnie do niego podeszła. Z zadowoleniem stwierdził, że zrobiła to... niespodziewanie. I cicho. Dyskrecja jest tu sprawą rozstrzygającą. Jego oblicze nie wskazywało na nic, było gładkie i chmurne jak zwykle. Rozluźnione dłonie oparł na gałce swej laski, a widząc, jak mu się przypatruje, wyraźniej oparł się na jednej nodze. Niech wie. Jeśli mamy pracować razem, powinniśmy znać swoje słabości. A on się ich nie wstydził - co nie przeszkadzało mu oprzeć się akurat na tej nodze, która uległa defektowi, a zwolnić tę całkowicie zdrową. Za dużo znowu wiedzieć nie musi. Zaśmiał się cicho w duchu i w odpowiedzi na gest przywitania również uprzejmie, jak przystało na człowieka nadzwyczaj statecznego i pełnego ogłady, skinął jej głową. Tak w końcu należy robić.
- Jamien - powiedział łagodnym, acz lekko... oślizłym tonem. To naturalne, że znał jej imię, w końcu przekazał jej list. Oczywiście, nie osobiście. Tak szybko nie ujawniał jej swojej tożsamości, w końcu gdyby znała i jego nazwisko, i parszywe zamiary, miałaby zbyt dużo danych... Co oczywiście nie oznaczało, że któryś z jego sympatycznych oddanych kamratów nie chlapnął jęzorem tu i ówdzie, sprawiając, że znalazła się w posiadaniu i tych informacji. Ludzie mieli do tego tendencję. Denerwujące istoty. Im nas mniej, tym lepiej. A kapłan miał świetny pomysł, jak zmniejszyć ciżbę elfiego narodu o kilka wyjątkowo irytujących jednostek. - Widzę, że dotarła do ciebie moja oferta - stwierdził, nie sposobna dociec, czy do siebie, czy do niej. Zresztą, pierdoła bez różnicy. Najmniejszej. - Zanim jednak sobie o niej porozmawiamy, chcę zaprosić cię na kawę. - powiedział z błyskiem w oku, który nasuwał bezbłędną konkluzję, iż wcale nie o żaden napój mu się rozchodzi. Ludzie, Jamien. Tu jest za dużo tych paskudnych istot, które mają za dużo paskudnych uszu i za dużo paskudnych oczu, którymi potrafią wwiercić się bardzo głęboko, mówiło jego spojrzenie. Dał jej znak ręką, by poszła za nim, a potem odwrócił się i zaczął znikać w coraz ciemniejszych uliczkach.

- Tu jest dobrze - oznajmił, a spod poły płaszcza wyciągnął profesjonalny szkic. Przedstawiał mężczyznę w średnim wieku, z ledwie widoczną spod fałd podbródków szyją i mopsimi oczyma, które ginęły w wałkach zmarszczek. - Poznajesz tego człowieka? - zainteresował się. Był to jeden z ważniejszych urzędników króla.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jamien Yverith

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Sob Kwi 23, 2016 2:37 pm

Kapłan potwierdził jej przypuszczenia. Jego grzeczniutkie przywitanie wywołało dość paskudny uśmiech na jej twarzy. Co prawda skrzywiła się lekko w duchu słysząc swoje imię, jednak z zewnątrz nie pokazała, że wzruszyło ją to w jakikolwiek sposób. Nie dziwiła się, że mężczyzna je zna. W końcu odszukanie go w jej aktualnym miejscu zamieszkania nie sprawiło mu problemu. Tak zresztą cały ten interes był urządzony. Sama dbała o to, by ci, którzy potrzebowali jej usług, znaleźli ją w odpowiednim momencie. Mimo to samo brzmienie tego imienia przypomniało jej o tym, o czym bardzo chciała zapomnieć. Oczywiście po otrzymaniu wiadomości nie marnowała czasu. Nietrudno było wyśledzić Siwobrodego podpisującego się pseudonimem i kozią głową. Ludzie miewają bardzo długie języki, zwłaszcza kiedy nie trzeba. Zebrała kilka podstawowych informacji i zdołała dowiedzieć się kim jest oraz gdzie obecnie przebywa Azrael. Azrael Alrraei, z pewnością ktoś więcej niż hodowca kóz, za którego sie podawał. Przynajmniej oficjalnie. Nie zamierzała jednak przyznawać się do tej wiedzy przed samym zainteresowanym. Nie było to jej ani jemu do niczego potrzebne, gdyż mężczyzna pewnie i tak zgadłby to wcześniej czy później.
- Z wielka chęcią - odparła z niemiłym uśmiechem. Bez zbędnych komentarzy ruszyła za mężczyzną. Długaśne ozory i nader czujne zmysły, gdy chodziło o plotkowanie równie często co przydatne, bywały niezmiernie irytującą cechą mieszczan i wieśniaków.
- Nie cierpię kawy - syknęła cicho gdy oboje znaleźli się w mało uczęszczanym zaułku
Porzucając wszelki nieprofesjonalizm przejęła szkic wyciągnięty przez Azraela i obrzuciła go uważnym spojrzeniem. Szybko przejrzała pamięć w poszukiwaniu wizerunku osoby, którą przedstawiał. Mężczyzna, zapewne po pięćdziesiątce, czyli wyjątkowo stary jak na epokowe realia. Aby dożyc tak sędziwego wieku z pewnością nie mógł żyć w skromnych warunkach, o czym świadczyła ilośc podbródków i niemal całkowity brak szyi. Tłuszcz wylewał się fałdami z paskudnego kołnierza noszonego zazwyczaj przez przedstawicieli patrycjatu. Skojarzenia Jamie powędrowały ku królewskiej stolicy, w której bywała swego czasu całkiem często. Gaya'Ros, pałac. Bliski współpracownik władcy? Olśnienie spłynęło na nią podsuwając jej nazwisko urzędnika.
- Paul Abgeblättert - rzuciła obojętnie czekając na potwierdzenie - Królewski lizus do spraw... Zdaje mi się, czy to on zajmuje się sprawami inkwizycji? Cywilny przedstawiciel wojska.
Wojsko posiadało własnych dowódców wybieranych przez i ch własne, wewnętrzne organy. Nic więc dziwnego, że król postarał się o swojego przedstawiciela militarnego, który dopilnuje, by nie doszło do buntu armi przeciwko władcy. W praktyce oznaczało to donoszenie o wszystkich podejrzanych ruchach jakie miały miejsce w królestwie oraz sterowaniu siecia szpiegowską, głównie składającą się ze zwiadowców. Taki człowiek był pierwszym, który nasuwał się do zlikwidowania, gdy ktoś planował jakieś szachrajstwa z koroną. Co prawda Paul był głupim lizusem, jednak mógł sprawiać wiele kłopotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azrael Alrraei

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Sob Kwi 23, 2016 3:50 pm

Ludzie poznikali z obszaru, do którego zaciągnął swą towarzyszkę, co bardzo go ucieszyło. Mało kto go znał, to prawda, ale nad wyraz rozpoznawalny płaszcz i laska kapłańska mogły sprawiać wrażenie, że osobnik o takich atrybutach nie powinien szlajać się po ciemnych uliczkach z kobietą. To zawsze wygląda dziwnie w ślepiach ludzi, którzy i tak mają o kapłanach wyrobione zdania - co prawda, oparte na stereotypach i opiniach innych, mimo to, zawsze są godni bronić ich niczym dumne lwy. U Azraela wywoływało to śmiech. Mają tendencję do uogólniania, wsypywania do jednego worka i uważania, że to najinteligentniejsze, co mogli zrobić. Nawet zabawne.
Rzucił na nią okiem, gdy wspomniała o kawie, ale się nie uśmiechnął. Nie przepadał za tym. Takie niecodzienne grymasy wyczerpują mięśnie twarzy, a poza tym napój ten nad wyraz przypadł mu do gustu. Mimo to, zazwyczaj nie pijał go ani niczego innego w podejrzanym dla niego - czyli niemal każdym - towarzystwie. Malutka psychoza na punkcie trucizn. Miły zbieg okoliczności, że jego organizm był na nie nader, nienaturalnie wręcz, odporny. Gdy miał dziesięć lat, matka z tego powodu czasami pozwalała, by wstrzyknięto mu do organizmu niewielką porcję trucizny. To działało jak szczepionka. Dzięki temu nawet śmiertelny jad węża nie był w stanie doprowadzić go do rychłej śmierci. Owszem, choroby, osłabienie i inne safanduły mogły go dotknąć, rzecz jasna i oczywista niczym słońce mieniące się obrzydliwie jasno nad jego głową. Ale śmierć musiała wytężyć się bardziej.
Azrael pogładził się dwoma palcami po podbródku w zupełnie naturalnym odruchu zastanowienia, patrząc, jak kobieta doznaje olśnienia i już po chwili recytuje mu to, co chciał usłyszeć. Dobra jest, pomyślał, lekko unosząc jedną brew. Oby robiła to częściej. Syknął tylko cicho przy jednym szczególe. Inkwizycja.
- Owszem, macza w tym palce i Ojciec Inkwizytor jest jego dobrym przyjacielem... - aż wykrzywił parszywie wargi w jakiejś daleko odbiegającej od celu iluzji uśmiechu, wymawiając to słowo. Czy można być dobrym przyjacielem Ojca Inkwizytora, tej brudnej bestii w sukni kapłana? Chociaż... byli nawet do siebie podobni, Azrael i on. Ale Azrael - i Jamien - knuł o wiele brzydsze rzeczy, niż szacowny Jego Świątobliwość Ojciec Inkwizytor mógłby przypuszczać, choćby w snach. Jego zadanie ograniczało się do przewodzenia swoją szacowną zgrają, wyłapywania bałwochwalców, torturami zmuszania ich do przyznania się do czczenia demonów i, oczywiście tylko w przypadku bezprecedensowej niesubordynacji, miłosiernego zarzynania ich na placu pod stopami króla. - ... lecz bezpośrednio nie ma na nic wpływu, jeśli o nich chodzi. Ale nie martw się, moja droga, Ojca Inkwizytora uwzględniłem w moich planach na przyszłość.
Moja droga. Bardzo zabawne. Kapłana do tego stopnia pochłaniało plecenie pajęczych nici w sieci polityczno-skandalowych intryg i po kolei pociąganie za każdą z nich, by zobaczyć, co się stanie, że wszyscy pasjonaci finezyjnych, nieszablonowych morderstw i występków byli mu w pewnym niestandardowym znaczeniu drodzy. Fascynowały go ich wypaczone umysły, rzeczy, które się z nimi działy, ściskające trzewia czyny, których nie omieszkali się wprowadzić w życie i gdyby tylko mógł, zgłębiałby te chore mózgi aż po same rdzenie. Na metalowym stole. Podczas wiwisekcji. Moi drodzy, szczebiotałby w uniesieniu. Jednak są jeszcze rzeczy, które są w stanie sprawić mi radość, pomyślał kapłan, a kącik jego warg drgnął.
- Za circa trzy minuty osobnik, o którego nam się rozchodzi powinien przebyć główną alejką, zaraz za rogiem. Jego cel - piekarnia - kapłan prychnął lekko, z jakiegoś rodzaju rozbawieniem. - Co poniedziałek przychodzi tam, kupuje dwa pączki i wraca do domu piechotą, co zajmuje mu czternaście minut wliczając dwuminutowe zatrzymanie się i spoglądanie przez szparę w okiennicach burdelu - z powodu wykonywania tejże czynności nie zabiera ze sobą obstawy, zuchwalec. Uważa, że to pomoże mu w pozbyciu się tuszy. Cóż, gdyby ktoś był na tyle sprytny, aby niepostrzeżenie, sobie tylko znanym sposobem sprawić, by w środku ciastka znalazła się trucizna, czy to po zakupie, czy jeszcze w piekarni... - przerwał i jął spozierać na kobietę z uwagą. - Mam nadzieję, iż masz ze sobą zestaw młodego chemika? - spytał nieco rozbawionym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jamien Yverith

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Sob Kwi 23, 2016 10:55 pm

Zaułek był całkowicie pusty, żaden przechodzień nie zapuszczał się w tak nieprzyjemne miejsce. Nie znaczyło to, że byli całkowicie bezpieczni, ale Azrael zdecydował się przejść do rzeczy. Potwierdził i nieco rozszerzył piękny życiorys Abgeblätterta, jaki mu przedstawiła. Skrzywiła się z obrzydzeniem słuchając o wyjątkowo wstrętnych przyzwyczajeniach urzędaska. Gardziła nim i jemu podobnymi i cała jej sylwetka teraz tę pogardę wyrażała. Myśl o tym, czym zajmowali się tacy, jak on, napawała ją czystą odrazą. A była pewna, że szanowny ambasador króla winien był dużo gorszych zbrodni niż obżarstwo i rozpusta. Kiedyś, dawno temu, Jamie usłyszała pewną głęboką myśl. Do zabijania nie trzeba siły. Trzeba przekonania. Zaprawdę mędre to słowa, jednak przez lata pracy w zawodzie przekonała się, że przekonanie bardzo łatwo zastąpić odpowiednią sumą pieniędzy. Kiedy natomiast mordowało się za odpowiednią zapłatę, czując dodatkowo pzekonanie, wtedy pojawiała się przyjemność. Okrutny uśmiech wpełzał powoli na jej twarz. Już teraz w jej krwi zaczynała krążyć chora satysfakcja z odbierania ludziom życia. Zwłaszcza takim podłym kanaliom. Ta parodia moralności była naprawdę zabawna.
Jamie skinęła głową na znak, że zrozumiała instrukcje.
- Oczwiście... - że też w ogóle zadawał takie pytania. Nie bez powodu zwracał się do specjalisty, za którego uchodziła - Mam go otruć... - w jej głosie dało się słyszeć nutkę rozczarownia, ale także zdziwienia. Spodziewała się, że Paul jest kapłanowi potrzebny do czegoś, miała nadzieję na coś większego.
- Uznałam, że chcesz czegoś, w czego posiadaniu nasz cel się znajduje. Informacji... Nie mam go przesłuchać? Byłoby to może nieco brudne, ale nie masz powodów do niepokoju. Ekipa sprzątająca uporała by się z tym. Nie będzie trudności z skierowaniem gwardii na ślady prawdziwej wersji wydarzeń, znaczy takiej, która by nam pasowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azrael Alrraei

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Nie Kwi 24, 2016 10:48 am

Popatrzył na nią, widział to rozczarowanie, to wielkie, smutne rozczarowanie w jej oczach. Cóż, czeka ją jeszcze większe. Na końcu i tak wyjdzie, że to nie ona ani nie on go zabije. Trudno. Będzie musiała przywyknąć.
- Tak, masz go otruć, moja droga - kontynuował z niewzruszoną miną, chociaż zmarszczył lekko brwi, udając, że zastanawia się nad jej propozycją. Zaraz jednak pozwolił swoim brwiom unieść się w wyrazie zadowolenia. - Ale nie na śmierć. Niech trucizna go uśpi, spowolni jego ruchy. To stanowczo ułatwi porwanie w biały dzień - dodał przyciszonym głosem. Osobnik, o którego im chodziło, zazwyczaj pożerał zakupioną słodycz jeszcze w drodze, zaraz po tym, jak napatrzy się przez szczelinę. Odpowiednio wyważona ilość toksyny sprawi, że Paul będzie "do przejęcia", czyli niemal zaśnie, w pewnym miejscu, mianowicie skrzyżowaniu dwóch uliczek, przed kolejną piekarnią - nie było tam pączków, ale obsługa bardzo uczynna oraz wyśmienite bułeczki szafranowe. I obszerne piętro piwnicy, o której nikt nie wiedział, bo była starannie zamaskowana. Nikt... poza tymi, których to interesowało, a byli to Azrael i - znając życie - Jamien. - Pięć miligramów odpowiednio silnego usypiacza powinno sprawić, że nasz drogi przyjaciel uśnie w miejscu, w którym ludzie są nam przychylni, zadbałem o to - jego twarz z lekka się rozpogodziła. - Jeśli parasz się brudną robotą i rzeczywiście ufasz swojej ekipie, to... mam nadzieję, że lubisz bułeczki szafranowe. - Po tym jednym zdaniu mogła domyślić się, o co chodzi kapłanowi. Tylko jedna piekarnia w Tefis produkowała ten jakże drogi przysmak i to właśnie tam było doskonałe miejsce, by trochę popastwić się nad królewskim psem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jamien Yverith

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Nie Kwi 24, 2016 11:37 am

Jamien notowała wszystkie informacje w swojej niezawodnej pamięci. To właśnie ona stanowiła podstawę sukcesów jakie elfka odnosiła w tej specyficznej branży. Dokumenty, wszelkie notatki nigdy nie były bezpieczne. Zawsze mógł nastąpić wypadek, mogła znaleźć się w sytuacji, w której będzie mogła polegać tylko na sobie i swoim umyśle. Była na taką sytuację w pełni przygotowana. To będzie pierwsza akcja od dłuższego czasu. Ostatnio działalność sieci pozaostawała uśpiona, Yverith sprzątała bałagan i przygotowywała grunty. To, z pozoru nudne i przeciętne zadanie, miało być wstępem do wiekszego skandalu. Zanosiło się na spory konflikt, a na takich zawsze można nieźle zarobić. Oczywiście jeżeli od początku jest się po właściwej stronie owego konfliktu. Wszystkie czujki donosiły Jamie, że coś wisi w powietrzu. Sama niemal mogła to wyczuć, wciągając tlen do płuc. Działania króla były odbierane jako kontrowersyjne, budziły mieszane uczucia, wywoływały poruszenie narodu. Króliczek, jak lubiła o nim pieszczotliwie myśleć, mnożył sobie wrogów. Bardzoi niemiłych i groźnych wrogów, na swoją niekorzyść. Azrael był właśnie jednym z nich, o ile nie najistotniejszym, skrytym pod pozorami skromnego kapłana. Pasterz kóz! To dobre. Był idealnym początkiem buntu i cokolwiek knuł, najwyraźniej było w interesie Jamien.
Kobiecie przemknęło przez myśl, że jej drogi zleceniodawca mógłby darować sobie takie uwagi jak ilośc trucizny, którą należało zastosować. Było jednak zrozumiałe, że obawiał się niepowodzenia akcji. Był ostrożny, ale nie istniało pzecież coś takiego jak zbytnia rozwaga.
W każdym razie wskazówki były jasne i przejrzyste. Azrael zechce porozmawiać z Abgeblättertem w sprzyjających jemu warunkach. Co zrobi z nim potem, na razie nie było istotne. Ważne, że otrzyma to, czego chce.
- Za czterdzieści pięć minut wszystko będzie gotowe - dokonała w głowie błyskawicznych kalkulacji. Spokojnie wyrobi się w ten czas. Chociaż przetaszczenie nieprzytomnego osobnika do ustalonej lokacji może chwilę zająć... przyda jej się ktoś do pomocy. Również w mieście miała zaufanych ludzi, idealnych do tego zadania. Spojrzała na kapłana, czy ma dla niej jeszcze jakieś wskazówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azrael Alrraei

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Nie Kwi 24, 2016 12:01 pm

Azrael pozwolił kącikowi swych ust drgnąć, jakby szykował się do uśmiechu, który jednak nie pojawił się na jego twarzy. Od dłuższego czasu. Czuł jednak niebezpodstawne zadowolenie, gdy myślał o złożonym spisku. Podobało mu się to, wzbudzało jakąś wynaturzoną przyjemność. Nie tylko fakt, iż działa zgodnie z wolą swojego boga, który rozkazał mu wzniecić ogień rebelii, łechtał go przyjemnie, ale również to, że ma coraz więcej doświadczenia, że przygląda się w bliska wybornie prosperującej, złożonej siatce zabójców, i choć był to zaledwie wierzchołek góry lodowej wśród części ludności, która ginęła w mroku, coraz bardziej przypadało mu do gustu obcowanie z Jamien. Ona wie dużo i zrobi jeszcze więcej. Sam miał kontakty. W tej grze liczyli się ludzie, liczyli bardziej niż cokolwiek innego. Ludzie, którzy mają pieniądze i ci, którzy mają broń, sposobność, informacje, miejsce do ukrycia oraz handlarze przysługami. Kapłan znał dużo ludzi. Jak to określała Jamien, ekipy sprzątające - wyposażone zresztą w najlepsze rozpuszczalniki do krwi, kości i ciała, tak zwane "zmywacze", w dodatku pachnące jak gałka muszkatołowa i niebudzące podejrzeń - oraz, naturalnie, kupcy i sprzedawcy wieści, danych i informacji, które pozyskiwał nad wyraz skrupulatnie. Cała ta zgrabnie utkana siatka obfitowała w najtęższe umysły królestwa, działające zresztą tuż pod okiem i nosem króla oraz różnymi przykrywkami, tożsamościami i pełniące ważne role. Król miał wrogów. A Azrael miał zamiar ich zjednoczyć.
Widząc jej spojrzenie, skinął lekko głową, dając jej do zrozumienia, że nic więcej nie chce powiedzieć. Nie tyle, że jej ufał - nie, wierzył w nią i wiedział, że poradzi sobie. Jest inteligentną elfką i zna zasady gry. - Do zobaczenia na miejscu. - Ton jego głosu był całkowicie spokojny, kapłan okrył się szczelniej płaszczem i powoli zaczął odchodzić w kierunku przeciwnym, niż potem wyruszy Jamien. Dbał jednak o pozory. Gdy znów znalazł się pomiędzy ludźmi, raźno stukał laską o kocie łby i gwizdał coś pod nosem.

z/t, dwie porcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jamien Yverith

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/04/2016

PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   Pią Kwi 29, 2016 10:44 pm

Była tu już drugi raz w dość krótkim czasie. Właściwie bardzo niedawno zjawiła się w samym mieście, jednak już miała za soba kilka niezwykle ciekawych i udanych spraw. W większość oczywiście nie angażowała się osobiście i załatwiała je tylko i wyłącznie przez pośredników, bywało jednak, że zainteresowała się czymś osobiście. Aktualnie pochłaniały ją działania Azraela oraz jego lokalnego, jak na razie buntu. Do tej pory mieli już za sobą kilka miłych morderstw, a ich współpraca zapowiadała się wręcz wyśmienicie. Na wzgórza przyszła by odebrać pewna przesyłkę, której nie chciała przekazywać kurierowi. Zresztą, jak na razie "prace" zastygły w miejscu, gdyż wraz z kapłanem czekali na dobra okazję do realizacji kolejnego punku programu, więc Jamien zaczynała się nudzić. Z autopsji, nie było to dobre absolutnie dla nikogo. Dlatego postanowiła przejść się, odebrać paczkę osobiście i przy okazji powęszyć nieco po mieście. Podstawową zaletą jej usług było to, że gdy ktoś chciał się z nią skontaktować ona po prostu dawała mu taką możliwość. Mówiąc inaczej, nazwisko znał każdy, kto go potrzebował. O ile oczywiście, jego sprawa nie okazywała się skrajnie nudna i nie miał problemu z dotrzymywaniem umów. Tacy ludzie byli cholernie kłopotliwi i zazwyczaj tzreba było się ich pozbyć, albo co najmniej postraszyć.
Małe zawiniątko leżało bezpiecznie dokładnie tam, gdzie spodziewała się je zastać, pod małą doniczką w progu jednej z opuszczonych kamieniczek. Jamie wyjęła je i schowała w bezpiecznym miejscu pod płaszczem. Zawierało ono... kilka niezbędnych substancji, pieniądze... Ogólnie, stanowiło zapłatę za usługi oraz środki na ich kontynuowanie.
Elfka zatrzymała się w cieniu wyższego budynku by stamtąd obserwować otoczenie. Nie śpieszyło jej się zbytnio by powrócić do ciasnego mieszkania, w jakim zmuszona była się zatrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wzgórza Tansis   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórza Tansis
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wzgórze startowe przy Gibraltar Road
» Wilcze Wzgórze rodu O'Connor, Irlandia
» Wzgórza rezerwatu
» Czarcie wzgórza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fiala'ris :: królestwo :: Tëfis-
Skocz do: