Fiala'ris

forum pbf
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Arena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Arena    Wto Kwi 12, 2016 6:29 pm

~~~~~~
Arena, miejsce walk i potyczek. Organizowane są tutaj również największe turnieje. Jest to olbrzymi plac, otoczony kamiennymi trybunami. Podłoże jest z piasku. Miejsce nadaje się również na inne, rozmaite konkurencje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Sro Kwi 13, 2016 7:47 pm

Zawiodłem mojego świeżo nabytego w drodze kupna druha aż tutaj, na sam środek Areny. Miękki piasek przesypywał się pod moimi skórzanymi butami, a ja z zadowoleniem rozejrzałem się po ogromnych trybunach i doszedłem do wniosku, że coraz bardziej podoba mi się struktura tego miejsca.
- To właśnie, bracie, jest Arena - powiedziałem z uniesieniem, niczym stały bywalec albo jakiś guru wojny pałający namiętnością do sterczenia na piasku. Zbądźmy milczeniem fakt, iż stałem w tym miejscu po raz pierwszy w życiu. - Idealna sceneria do śmierci nasiąkniętej sensacją. Podoba ci się? - spytałem, uśmiechając się od ucha do ucha. Leniwym, flegmatycznym wręcz ruchem, odrzuciłem połę płaszcza, wiedząc, że to, co zaraz ujrzy, będzie szokiem i wywoła prawdziwą sensację. Otóż pod moim płaszczem, zawiązany na rzemieniu, przytroczony do mojego pasa, wisiał martwy królik. Martwy, ale tłusty, wielki i puchaty. - Uzyskałeś odpowiedź na nurtujące cię pytanie dotyczące królików - powiedziałem, przekrzywiając z zadowoleniem głowę. To dlatego trop się urwał. Posiłek, którego Shego tak szukał, był w moim posiadaniu. - Jesteś na mnie zły? Pielęgnuj tę złość jak kwiatek, pozwól, by przejęła nad tobą kontrolę i wprawiła cię w furię! - krzyczałem coraz bardziej dramatycznie, na spotęgowanie swojego przekazu zamaszyście okręcając królikiem na rzemieniu jak kowboj lassem. Chciałem konfliktu, potyczki, w a l k i! I miałem nadzieję, że on się skusi. W końcu byłem w posiadaniu jego kolacji.
I chciałem go zrzucić do wody, by zasnął z syrenkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Sro Kwi 13, 2016 10:22 pm

Droga na Arenę zajęła nam może jakieś półgodziny. Z zaciekawieniem przyglądałem się obiektom miejskim jakie mijalismy po drodze. Damon nie bardzo wyglądał jakby wiedział dokąd idzie. Bardziej dziecko we mgle niż przwodnik. Bardzo ślepe dziecko pozbawione orientacji w terenie. Dyplomatycznie jednak przemilczałem tę kwestię. Plac, na którym się znaleźliśmy był ogromny, w kształcie koła. Ze wszytskich stron otaczały go drewnane barierki i trybuny. Pod nogami skrzypiał jasny, miękki piasek. Spodziewałem się czegoś mroczniejszego. Może jakichś lochów, krwi i kości poległych wojowników... ale jak na początek mogło być, chociaż moja artystyczna dusza łaknęła większej sensacji. Zbyt pochłonięty własnymi rozmyśleniami nie bardzo zwracałem uwagę na mojego towarzysza. Mówił coś o arenie, zadał jakies pytanie... Kiedy w końcu skończyłem z dość rozlazłym wyrazem twarzy odwróciłem się z powrotem w jego stronę.
- Hę? - zapytałem z mało inteligentną miną. Miałem właśnie dopytać o co mu się rozchodzi w bardziej elokwentny sposób, kiedy mój wzrok padł na... Damon zdąrzył juz się częściowo rozebrać. Nie to jednak zasługiwało na uwagę lecz... KRÓLIK!! Na mojej twarzy odbiła się cała gama emocji. Najpierw zaskoczenie, szok, potem złość wśĆIEKOŁOŚĆ I W KOŃCU ŻĄDZA MORDU!
- Ty.... ty.... ty!!! - Moja elokwencja i ogłada po raz kolejny zawiodła. Tym razem nie zamierzałem jednak nic z tym robić - Dziadu! Łajdaku! Obwiesiu! Wisielcu! Podły, niegodziwy, podstępny, parszywy, plugawy ŁOTRZEEEE!!! A ja ci zaufałem!!! - darłem się jak opętany obrzucając złodzieja coraz to wymyślniejszymi wyzwiskami - JAK MOGŁEŚ TO ZROBIĆ?!?!
Nie interesowała mnie jego odpowiedź. Nic, ale to absolutnie nic nie mogło usprawiedliwic tak okropnego uczynku! I jeszcze rozmawiał sobie ze mną beztrosko, jak gdyby... Wściekłość ogarnęłam mnie doszczętnie. Płonęła w każdym moim mięśniu, każdym nerwie, każdej tkance. Paliła się dziko dużym jasnym płomieniem, a w niej płonął Damon wrzeszcząc z bólu. Nie próbowałem się nawet powstrzymywać. Moja ręka jak w transie powędrowała do pasa i pewnie spoczęła na rękojeści ciężkiego sztyletu. Z dzikim żarem w oczach i okrzykiem na ustach rzuciłem się na elfa.
- Za puchate króliczki!!!
W kilku susach znalazłem się tuż przy nim i wycelowałem nożem prosto w jego gardło. Uderzyłem od dołu, wkładając w cios dużą siłę. Nie był on co prawda zbyt precyzyjny, ale szanse jego powodzenia wzrastały dzięki elementowi zaskoczenia. Nie czekając na skutek ataku kopnąłem elfa w goleń, nieco powyżej kostki.


Ostatnio zmieniony przez Shego Yvdrasiil dnia Czw Kwi 14, 2016 6:42 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Sro Kwi 13, 2016 10:58 pm

Zmierzywszy go uważnym spojrzeniem stalowych ócz, spostrzegłem, że w głowie jego rodzą się myśli mi nieprzychylne. Prychnąłem, wydymając wargi w szyderczej parodii gestu ubolewania.
- Nie na rączkę moje przewodnictwo? Taksówki są. - Wziąłem się pod boki i z zadowoleniem obserwowałem jego twarz. Było to fascynujące doświadczenie, tak obserwować zwierzę wykluwające się z powłoki człowieka. Był jak pisklę. Ślepe i wściekłe, ubryzgane klejącym śluzem skorupki jajka. Jego policzki pąsowiały zabawnie, przybierając coraz to czerwieńsze i intensywniejsze odcienie szkarłatu i piwonii. Mieszanina szoku, strachu i niedowierzania tworzyła obraz wyraźny i piękny, grając w odsłoniętych białkach jego oczu. Napawałem swój umysł nową dawką ciemnej energii. Szok, mrok i ból. I to ja go spłodziłem. Ja, ja! Z szyderczym wyrazem twarzy zamachałem mu martwym królikiem przed nosem. Wreszcie natarł na mnie. Ogarnięte szokiem i furią ciosy były silne, jednak nieochędożone, podobne do zamachów pijaka. Odsunąłem się krok w tył, w końcu skubaniec miał nóż. Klinga zawyła w powietrzu, ale ja tylko uśmiechnąłem się parszywie i potrząsnąłem króliczkiem na rzemieniu. Niech patrzy. Niech syci oczy. Niech jego flaki przekręcają się od nadmiaru tłamszonego bólu, aż będzie konał na piachu, krztusząc się własnymi jelitami, brocząc krwią i błagając o dobicie. A wtedy ja miłosiernie rozsmaruję jego mózg pod podeszwą mojego buta! Zmarszczyłem brew. Ponownie zaatakował. Tym razem mierzył w mój GOLEŃ. Jestem bardzo przywiązany do swoich goleni, więc oddałem mu kopa z równie pijacko morderczą precyzją jaką on mnie uraczył.
Dopiero teraz wyciągnąłem z pochwy swój własny nóż, ostrze z chęcią rozpocznie żer. Oblizałem się i posłałem mojemu nowemu nabytkowi całusa, jednocześnie znów drażniąc go króliczymi zwłokami; czynność owa zaczęła bawić mnie niezmiernie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Czw Kwi 14, 2016 11:40 am

Mój chaotyczny cios nie doszedł do skutku, oczywiście. Wściekłość odbierała mi jasność myślenia. Otrzeźwił mnie nieco trzewiczek Damonka furczący mi groźnie tuż koło ŁYDKI. Odskoczyłem zwinnie i zabrałem się do oceniania sytuacji. Elf również zdąrzył już wydobyć broń i świecił mi w oczy lśniącym ostrzem noża. Bardziej przejmujący był jednak dramatyzm z jakim wymachiwał przed moim nosem króliczą wywłoką dyndającą z jego paska na rzemieniu. Prychnąłem z irytacją, ale nie zamierzałem dać się sprowokować po raz kolejny. Wstrętny zdrajca. Tym razem mu się nie uda. Skupiłem się powstrzymując wściekłość i pozwalając gniewowi przekłuć się w śmiercionośną skuteczność i determinację. Wciąż dzierżąc długi sztylet w dłoni okrążałem przeciwnika z lewej strony, trzymając go na dystans. Czekałem na jego ruch. Należało rozegrać to ostrożnie. Nie miałem ochoty stracić ucha, tudzież innej części ciała. Zamierzałem odzyskać kolację, choćbym miał walczyć aż do świtu i pożreć królicze truchło dopiero na śniadanie! Damon wciąż usiłował mnie sprowokować zamaszystymi ruchami wywijając zdobyczą i uśmiechając się paskudnie.

//Rozumiem, że olewamy statystyki? W tej sytuacji są tak odrobinę bezużyteczne...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Czw Kwi 14, 2016 6:36 pm

Widząc, jak mój przeciwnik kręci noskiem i ogląda moje buty (na pewno z zazdrością! W końcu nie były to jakieś tam marne trzewiczki!). W miarę uchylania się od jego ciosów, moje bebechy zaczęły iskrzyć gniewem i żądzą mordu. Nie było tu klifu, z którego mógłbym go zrzucić. Po zamordowaniu i wywleczeniu jego trzewi na drugą stronę, musiałbym targać go ze sobą kawał drogi, by jego zewłok spoczął w lodowatej wodzie... Na tę myśl nieomal się rozmarzyłem, jednak buzujący gniew sprawił, że nie odpłynąłem do krainy mrzonek. Twardo i pewnie ściskałem sztylet. Wyskoczyłem krok do przodu, zamachnąwszy się nożem; celowałem w jego żebra, wyprowadzając silny cios od boku. Miałem ogromną ochotę go rozharatać. Najlepiej na pół. A potem uwędzić i pożreć. Razem z królikiem. Taka jakby... kanapka z bekonem. Mniam, mniam. Elfickie mięso.
Nieważne, wytnijmy to. Odskoczyłem, spodziewając się kolejnego ataku, a potem z parszywym śmiechem natarłem ponownie, chcąc pogruchotać mu - tym razem - jego ślicznie zadarty nosek twardą głownią saksy. Z ochotą dodałem do tego jakże uroczego tańca ostrzy i kocich ruchów boczny strzał obutą stopą w jego bielutką łydeczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Pią Kwi 15, 2016 9:25 pm

Nie musiałem czekać długo, Damonek nie zamierzał zawieść moich oczekiwać. Już po chwili z boku nadleciał błyskawiczny cios wymierzony prosto w moje żebra. Sparowałem uderzenie sztyletem, zanim jednak zdąrzyłem wykonac kontrę, elf odskoczył zapobiegliwie. Postanowiłem nie atakowac na razie i bardziej poznać styl przeciwnika. Rękojeść saksy Damona skierowała się w stronę mojej twarzy. Tym razem jednak atak był przewidywalny. Dało się wyczytac go z oczu mężczyzny, ale przedewszystkim z parszywego śmiechu, jaki wydobywał się z jego ust.
- Cieszy cię to, chory popaprańcu? - mruknąłem pod nosem uchylając się w lewo by uniknąć uderzenia. Nie udało mi się już niestety uniknąć mocnego kopniaka prosto w moją łydkę, wcale nie bielutką, bo całkiem ładnie opaloną. Zakląłem w iście prostacki sposób o posłałem Damonowi nienawistne spojrzenie. Z pochwy przy pasie wyciągnąłem drugi nóż, krótszy i cięższy, nieco inaczej wyważony. Znajomy ciężar broni w ręce poprawił mi humor. Przyskoczyłem do przeciwnika z prawej strony i zadałem mu prosty i krótki cios rękojeścią. Nie chciałem przecież wypatroszyć go zbyt szybko. Uderzenie nie było silne, ale z tej odległości nie było to wcale konieczne. Równocześnie drugą ręką zaatakowałem w bok jego głowy dając mu możliwość sparowania tylko jednego z ciosów. Błyskawicznie kręciłem się na pięcie i znalazłem się za plecami Damona. Zerknąłem na niego wyjątkowo mściwie przez ramię i postarałem się wbić mu kościsty łokieć tuż powyżej krzyża.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Pią Kwi 15, 2016 9:51 pm

Nie zadałem sobie trudu, by odpowiedzieć na tak dkonstruowane pytanie, zaś uśmiechem skomentowałem udany cios w śnieżystą łydeczkę mojego nabytku. Widziałem, jak wyciąga drugi nóż, jednak, lawirując po arenie zgrabnie niczym tancereczka, uniknąłem śmiertelnych kleszczy cudem; błyskawicznie i gwałtownie obniżyłem swój poziom, robiąc coś pomiędzy kucnięciem a wstecznym przyklękiem, wiem, ciężko to sobie wyobraziç, i nie dając mu się dosięgnąć. Odskoczyłem od niego na krok. W zasadzie zastanawiałem się,  dlaczego by zwyczajnie nie odskoczyć jeszcze na kilka kroków, założyć strzały na cięciwę i pozwolić, by grot wgryzł mu się w mózg. Uznałem jednak, że nie byłoby to specjalnie uprzejme, zresztą,  dlaczegóż miałbym tak błyskawicznie pozbawiać go złudzenia, że w tym pojedynku liczy się mniej niż moje trzewiczki?!
- Żeby cię chudy byk wychędożył - powiedziałem, spluwając z lubością i napawając się możnością wykorzystania wreszcie starej ojcowskiej maksymy.
Wyprowadziłem serię bocznych ciosów i jedno pchnięcie; niech mu się nie wydaje, że będę trwać w defensywie.




Ostatnio zmieniony przez Damon Taskar dnia Sob Kwi 23, 2016 2:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Czw Kwi 21, 2016 6:43 pm

Spoglądałem z nidowierzaniem jak parszywy elf zestawem zwinnych, niemal niemożliwych do wykonania ruchów unika po kolei wszystkich ciosów. Przewróciłem oczami widząc jego tryumującą, pełną pogardy minę (jaką z pewnością musiał uczynić porównując mnie do swoich trzewiczków) Jeszcze większe zdziwienie wywołały u mnie jego słowa. Chudy byk? Co za absurdalne... Ale trzeba mu przyznać, kreatywności mu nie brakuje. Całkiem nieźle. Jasna dupa! Pierdzielony, nie zasłużył sobie na mój szacunek! To, jakże bojowe stwierdzenie musiało zagrzać go do walki. Już po chwili całą swą uwagę poświęciłem parowaniu serii cięć w mój bok. Zadanie to nie było trudne, gdyż uderzenia nie następowały zbyt szybko, ja zaś miałem do dyspozycji dwa noże. Pozwalając sztyletowi Damona wycelowanemu w moje bebechy zsunąć się po ostrzu krótszego noża, zamaszyście ciąłem go w udo drugim. Wykonałem zgrabny obrót i kolejne cięcie, tym razem w okolice klatki piersiowej przeciwnika. Szanse były naprawdę wyrównane, a Damonowi cholernie dobrze szło uchylanie się przed moimi ciosami, jak zauważyłem. Nikt jednak nie będzie niepokonany przez wieczność, prawda. Można powiedzieć, że czułem wręcz jak adrenalina uwalnia się do moich żył i skacze sobie beztrosko depcząc inne hormony odpowiedzialne chociażby za wybaczanie. No proszę, wystarczył chwilowy brak kolacji i jeden podstępnie zamordowany królik aby mój pacyfizm rozwiał się niczym sen nocy letniej... Chwileczkę. Jeden królik? Nie spuszczając oczu z Damona, który z całą pewnością knuł coś niedobrego, zerknąłem kątem oka na futerkowe truchło, które w ferworze walki zdąrzyło opuścić swe miejsce przy pasku elfa, może sam się go pozbył by mieć pełną swobodę ruchów. Teraz walało się beztrosko w piachu areny, kilka metrów od nas. Jedno królicze truchło... Moja matematyka czasem zawodziła w kryzysowych sytuacjach, ale byłem całkowicie pewien, że, po pierwsze, zwłoki były tylko jedne, po drugie, żywych króliczych śladów było dwa! Mój wzrok wyrażający niezrozumienie wędrował od wyparoszonego powodu kłótni do Damona.
- Czekaj! - krzyknąłem w końcu pragnąc wyjaśnić tę zagadkową sytuację - Zaprzestań na chwilę prób przerobienia mnie na dywan, co i tak by ci się nie udało, i posłuchaj łakawie!
Cofnąłem się kilka kroków i wyciągnąłem uzbrojoną dłoń przed siebie, aby mieć pewność, że Damon zrozumiał przekaz i nie zechce zastosować jakiegoś niecnego fortelu.
- Zabiłeś tego królika... ale co z drugim? Były dwa! - wytłumaczyłem pośpiesznie - Daruj sobie syrenkowe brednie i... przecież nie mogłeś w tak krótkim czasie go skonsumować, trop był świeży!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Sob Kwi 23, 2016 2:59 pm

Uniknąłem, zwiewnie jak baletniczka, ciosu w udo, na wpół padając na piasek i znów się podnosząc, a potem kręcąc ostrzem długiego noża wokół ciała, zacząłem zbliżać się, parując spokojnie jak zimna maszyna wszystkie jego rozpaczliwe i nabuzowane adrenaliną ataki. Podczas jego zgrabnego obrotu cofnąłem się nieco, zrobiłem łagodną osłonę i dziki zryw, celując rozgrzanym od pędu ostrzem w jego szyję.
Gdy zobaczyłem, że chce przerwać pojedynek, bynajmniej nie złożyłem broni, a wyciągnąłem łuk i nałożyłem strzałę na napiętą cięciwę w ułamku sekundy. Trzymałem go jednak trochę niżej niż zwykle, raczej kierując grot w ziemię niż w postać Shego, ale będąc przygotowanym na uniesienie go i wypuszczenie śmiercionośnego pocisku.
Wzruszyłem ledwo dostrzegalnie jednym ramieniem i popatrzyłem na kompana, który najwyraźniej dokonywał w dudniącym echem zaciszu swej głowy jakichś skomplikowanych matematycznych obliczeń.
- Chyba nie chciałbym mieć dywanu z twoją twarzą, choć na gargulca byś się nadał - stwierdziłem z uśmiechem, jako że zawsze musiałem mieć to ostatnie słowo. - Jak to: dwa? Widziałem na własne oczęta - jeden. Chyba, że sugerujesz, iż królik ów pożarł tego drugiego - powiedziałem, uśmiechając się tym razem ironicznie. Jad aż ściekał mi po brodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Sob Kwi 23, 2016 3:21 pm

Z politowaniem spojrzałem na łuk i wycelowana w ziemię strzałę. Miał zamiar mnie zastrzelić? Przecież to takie nudne! Do tego mało kreatywne. Widząc jednak, że uspokoił się nieco podszedłem do niego ignorując ostrzeżenie w postaci grotu, podobnie jak jego wredny komentarz.
- Och nie. Jestem z całą pewnością pewny, że króliki były dwa. Dwa tropy, dwa ślady, od samego początku! Może parka, nie wiem. W każdym razie... Skoro zabiłeś tylko jednego... Gdy wykluczymy to co niemożliwe, czyli w tym przypadku, że królik okazał się kanibalem, to co zostaje musi być prawdą! Ale co zostaje? Skoczył z klifu? Porwał go orzeł? To bezsensu! - wyrzuciłem z siebie ten wywód niemal zapominając o przerwanej walce. W zamyśleniu wytarłem sztylet z nieistniejącej krwi i schowałem go do pochwy.
- Czyżby w tej zasranej krainie króliki posiadały magiczne moce? - zastanawiałem się, wciąż zaintrygowany sprawą - Jesteś pewien, że w swej zachłanności go nie zeżarłeś?
Posłałem mu podejrzliwe spojrzenie. Skoro, jak juz się przekonałem, był zdolny do podłych oszustw, skąd mogłem mieć pewność, że i tym razem mnie nie okłamywał?
- Wiedz, ż gdyby tak było, musiałbym się na ciebie śmiertelnie obrazić - mruknąłem nie podejrzewając, że Damon chociaż odrobinę przejmie się moimi słowami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Sob Kwi 23, 2016 4:18 pm

//Za wiele to ja nie wniosę do akcji.

Uwielbiałem ludzkie politowanie, więc podchwyciwszy jego spojrzenie, odpowiedziałem mu takim pełnym miłości i rozczulenia. Co prawda zastrzelenie kogoś było nudne, ale ileż można użerać się z jedną personą? Poza tym, widok jego twarzy spływającej krwią i perspektywa późniejszego rysowania na ścianie obrazków króliczków z jego posoki i odtańczenia nad jego nagimi zwłokami tańca zwycięstwa jawiła się całkiem milutko. Na moje wargi wpłynął lekki, rozmarzony uśmiech i niemal nie rejestrowałem jego słów. Po chwili jednak spojrzałem na niego w zamyśleniu.
- Przykro to słyszeć - powiedziałem spokojnie, pomyślałem coś sobie i odłożyłem łuk na swoje miejsce. - Na pewno sądzisz, że jestem niebywale podłą i podstępną bestią, a także obrzydliwym kłamcą - ciągnąłem swój wywód, odsuwając się nieco od niego, bo przeczuwałem, że zaraz pomimo moich zapewnień znowu się rozryczy, będzie ciskał na oślep nożami i wrzeszczał, upojon furią. - I masz rację. Ale nie tym razem. Coś innego zdmuchnęło twojego królika z powierzchni ziemi.
Rozłożyłem ręce w geście bezradności i pozwoliłem, by klapnęły, opadając z powrotem, o moje nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shego Yvdrasiil

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Nie Kwi 24, 2016 11:03 am

Skrzywiłem się widząc wyraz twarzy Damona. Z pewnościa nie chciałem wiedzieć co teraz dzieje się w tej jego chorej głowie. Słuchając jego pełnej sztucznego oburzenia i sarkazmu wypowiedzi powoli zdawałem sobie sprawę w jak durnej sytuacji oboje się znaleźliśmy. Staliśmy na arenie, brudni, spoceni i wysmarowani krwią, pałający nienawiścią i żądzą zemsty, a między nami leżały królicze zwłoki, powód całego zamieszania. Tak to przynajmniej musiało wyglądać z boku. Niespodziewanie wybuchnąłem śmiechem.
- Czemu nasza znajomość nie mogła zacząć się normalnie? - zapytałem retorycznie, nie licząc raczej, że Damon będzie mógł udzielić mi odpowiedzi.
Mało higienicznym gestem wytarłem ręce z krwi i błota o spodnie i podniosłem z ziemi puchate truchło. Ponownie wyszrpnąłem nóż z pochwy, tym razem jednak w mnie morderczych zamiarach. Nie zwracając za bardzo uwagi na reakcję Damona oraz fakt, że mimo wszystko był to jego królik, począłem metodycznie odzielać futerko od mięsa. Robiłem to już tyle razy, że z powodzeniem mogłem przenieść wzrok na elfa, nie zaprzestając czynności.
- Królik pokoju? - zaproponowałem, podając mu królicze udko. Oczywiście przydałoby się go najpier upiec, ale chodziło jedynie o symboliczny gest. - Co ty na to, żeby przenieść się do jakiegoś... sympatyczniejszego miejsca i tam zająć się kolacją?
Liczyłem, że doceni moją propozycję sojuszu, przyjaźni... czymkolwiek to było.

być może z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Arena    Nie Kwi 24, 2016 1:55 pm

Widząc jego radość, zawtórowałem mu, chowając łuk już na amen. Tak, to musiało wyglądać dziwnie. No ale kto zaczął? Kto rzucił się na mnie z wrzaskiem? Przez chwilę rżeliśmy obaj, stojąc na piachu, z nożami w dłoniach, nad własną głupotą, co mogło jawić się jeszcze bardziej kuriozalnie i zjawiskowo.
- Bo jesteś obłąkany? - podsunąłem mu, z ochotą biorąc od niego czerwone, surowe królicze udko, co sprawiło, że już dłonie obydwu z nas - u Shega pewnie praktycznie po łokcie, w końcu skórowanie jeszcze "na świeżo" nie było czystą robotą - pokryły się brudną czerwienią. Splunąłem na wnętrze swej prawicy i podałem mu ją w geście zawiązania sojuszu. Załóżmy EWWiS proponuję.
- Chętnie. Ostatnio nie miałem czasu na kolację, jakiś imbecyl mi przeszkodził - powiedziałem, kręcąc głową z udawanym niesmakiem, i ruszyłem za nim.

z/t, a jakże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Arena    

Powrót do góry Go down
 
Arena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Arena III
» Arena nr 2 {Klub Pojedynków}
» Arena #01
» Arena #16

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fiala'ris :: królestwo :: Gaya'Ros :: Pałac-
Skocz do: