Fiala'ris

forum pbf
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jadowite Bagna

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 122
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Jadowite Bagna   Wto Kwi 19, 2016 4:53 pm

Skinąłem Galadrieli na pożegnanie, sam się dziwiąc, że było ono tak krótkie. Powędrowałem oczyma za postacią białowłosej elfki, aż całkowicie zniknęła mi z oczu. Dopiero wtedy powróciłem do miejsca, w którym pasł się Kishan - załadowałem nieprzytomną kobietę na jego grzbiet, obwiązując ją w pasie liną, tak, by nie spadła razem z całym dobytkiem - a były to teraz dwa zewłoki jelenie, kuropatwa i wilk, ale jego wziąłem na ramiona, gdyż nie miałby szans się zmieścić. Na szczęście ogier nie protestował, więc powoli zacząłem oddalać się od Jadowitych Bagien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Likes Wati

avatar

Liczba postów : 142
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Jadowite Bagna   Czw Lut 08, 2018 9:47 pm

// Zakładam iż nikogo tu nie ma. LOL

Nie wiem co mnie tu przywlokło, może specyficzny, nieprzyjemny zapach zgnilizny i rozkładającego się mięsa zwierzyny, która tak, jak ja zapuściła się za daleko.
Moje myśli zeszły na tory pesymizmu i strachu, ale szybko złapałem je za mordę przywołując do porządku.
Przed jakieś pięćset metrów od ściany lasu ziemia zaczynała się robić miększa i bardziej wilgotna.
Nagie stopy moje nie narzekały, w końcu po tych wielu dniach męczenia ich przez zimne, kamienne drogi zasyfionego miasta miały luksus. Dołki w podłożu wypełnione ciepłą wodą o mętnozielonej barwie.
Tutaj drogie dzieci widać typowy brak instynktu przetrwania. Samotny osobnik zapuszcza się do nieznanej części dżungli i mechanicznie bada wszystko dookoła mimo fetoru trupa w powietrzu. Wiemy wszyscy jak to się skończy.
Lazłem tak coraz głębiej i głębiej w gąszcz. Nie miałem wyboru tam gdzie chcę się dostać nie ma innej drogi, oczywistym jest przecież, iż gdybym miał wybór, tędy bym się nie szlajał.
Westchnąłem ciężko, co wywołało u mnie mocny, gwałtowny kaszel. Ostre powietrze wgryzało mi się w przełyk, płuca oblepiało język uniemożliwiając mi pozbycie się tego okropnego smaku.
Odkąd to miasto zostało praktycznie opuszczone, nikt nie dba czy raczej nie przeszkadza naturze żyć swoim życiem i teraz mamy to co mamy. Owinąłem się szczelnie szalikiem by móc w miarę normalnie oddychać.
Popatrzyłem ponuro na boki i z pewną dozą niepewności przyjrzałem się ścieżce przede mną.
-Ku przygodzie!!-powiedziałem cicho, radosnym cienkim głosem.
Już kilka kroków dalej moja radość została szybko gaszona przez grząski grunt, w który zapadłem się do połowy łydek.
Spanikowany starałem się z tego wygrzebać, ale nie przychodziło to łatwo.
Zatopiłem dłonie w błocie i długo wykopywałem lewą nogę, w końcu udało się ją wyzwolić. Zachowanie równowagi na jednej kończynie nie jest jednak aż tak łatwe, a z upadku całym ciałem w tę breję mógłbym się już nie wykaraskać. Balansując w ten ryzykowny sposób zacząłem szukać pomocy.
Moje śliczne oczy natrafiły na błyszczącą lianę grubości mojego przedramienia. Wyciągnąłem się w górę by go sięgnąć.
Palcami oplotłem roślinę i pociągnąłem ją w swoją stronę z nadzieją, że ta się nie zerwie. Teraz miałem ją na wysokości czoła.
Szybko się schyliłem i nieporadnie zacząłem odkopywać druga kończynę. Las jakby rozumiejąc moje zamiary postanowił mi przeszkodzić. Gdy już prawie mi się udało zobaczyć staw skokowy bagienko cicho zaburczało wydając dźwięki o niskiej tonacji. Na powierzchni ziemi ukazały się liczne bąbelki, szybko jednak pękały i wyrzucały z siebie fioletowo-szare opary. Zakręciło mi się w głowie.
Czas spadać.
Z zatopioną stopą złapałem się mocno liany i podciągnąłem się wkładając w to całą swoją siłę. Czułem jak natura upomina się o swoje i natarczywie stara się wciągnąć mnie w błoto. Po chwili szarpaniny z żywiołem udało mi się wyrwać z objęć śmierci.
Wisiałem tak przewieszony w połowie przez roślinny sznur, lecz uznałem, że jeśli nie ucieknę to zaraz zemdleję przez te duszące dymki.
Chwyciłem linę wyżej i kolejny raz się podciągnąłem. Roślina była solidnie przyczepiona do grubej gałęzi pobliskiego drzewa, które teraz było moim celem. Ślizgając się a pokrytej śluzem roślinie udało mi się wspiąć na konar. Siadłem na nim okrakiem, przodem do pnia. Oparłem łeb o korę i przymknąłem oczy.
Jak tak dalej pójdzie to długo nie pociągnę. Westchnąłem.
Odpocząłem kilka minut, uspokoiłem nerwy i ruszyłem dalej w las tyle, że nie po ziemi, a skacząc z drzewa na drzewo, korzystając z lian i głazów. Parłem dalej, do celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Jadowite Bagna
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Niebezpieczne bagna
» Bagna
» Bagna Nowego Orleanu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fiala'ris :: kraina :: Ravasir-
Skocz do: