Fiala'ris

forum pbf
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Azrael Alrraei

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 11:29 am

Zwykła, stara piekarnia i kawiarenka w jednym, na rogu ulic Tegirmon i Sh'akar. Wnętrze jest przytulne, pachnie ciastem i świeżo zmieloną kawą, ten zapach zazwyczaj jest mocny, naprawdę mocny - by ukryć wiele innych zapachów, których Szanowni Goście z takich czy innych przyczyn nie powinni wyczuwać. Na przykład smrodu krwi, który unosi się z mrocznych, nieznanych zwykłym ludziom podziemi kawiarenki - ale do nich mają wstęp tylko mordercy i złodzieje, za uiszczoną opłatą, w nocy, mogą tam bezpiecznie przechowywać siebie i przesłuchiwać swoje ofiary.

A kawiarenka słynie z niesamowitej dobroci bułeczek szafranowych Cassandry O'lim, która to jest kobietą młodą, zawsze uśmiechniętą i pełną mrocznych sekretów.


Ostatnio zmieniony przez Azrael Alrraei dnia Nie Kwi 24, 2016 4:59 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jamien Yverith

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 12:02 pm

Lekko stąpając zeszła po schodach ukrytych w pomieszczeniu gospodarczym na tyłach kawiarni. Jak zwykle bardzo miła Cassie została uprzedzona o całej akcji i oczywiście opłacona przez ludzi Jamien, którzy przybyli tu kilkanaście minut wcześniej, taszcząc ze sobą nieprzytomnego urzędnika. Było to zadanie niełatwe, a Yverith przypuszczała, że same podbródki ambasadora byłyby zbyt ciężkie dla kogoś tak mikrej postury jak ona, toteż nie miała najmniejszej ochoty wykonywać tego własnoręcznie. Trzech zaufanych pomocników powinno opuścić już podziemia zostawiając wszystko przygotowane, tak, jak im zleciła. Również niedługo zjawi się na miejscu główny zainteresowany i inicjator całego spotkania, najpierw jednak chciała obejrzeć wszystko osobiście i bez świadków.
Piwnice pod kawiarenką nie należały do miejsc przyjemnych. Była to po prostu dziura, zatęchła i paskudna. Idealna. Z klatki schodowej przechodziło się wprost do wąskiego korytarzyka, wzdłuż którego mieściło się kilka cel. Jamie skierowała się teraz do ostatiej z nich, specjalnie przystosowanej na takie okazje. Ciężkie drzwi nie były zamknięte, bowiem nie było takiej potrzeby. Lokator celi tkwił przywiązany do krzesła, dodatkowo unieruchomiony środkiem paraliżującym. Co prawda powinien on utrzymać się jeszcze przez około półgodziny, jednak ofiara odzyskiwała już przytomność po nieświadomym zażyciu małej dawki innej trucizny. Gdy elfka weszła do celi, Algeblatert łpnął na nią swym małym, ledwie widocznym spod fałdek tłuszczu okiem, jedyną częścią ciała, którą mógł poruszać.
- Witamy, Śpiąca Królewno - syknęła cicho kierując się do małego stoliczka ustawionego w kącie celi. Na blacie leżał spory talerz, wypełniony po brzegi słodkimi bułeczkami szafranowymi.
Yverith z podłlym uśmiechem podniosła jedną z nich do ust.
- Słodkości chyba ci szkodzą - zwróciła się do najwyraźniej przerażonej ofiary z udawaną troską w głosie. Odwróciła się do niego i zmarszczyła nos - Twoja szkaradna twarzyczka odbiara mi apetyt
Cisnęła bułką o ziemię i wyjęła nóż.
- Na szczęście, już nie długo - w jej tonie słychac było wyraźną groźbę - Ktoś ważny chciał się tu z tobą spotkać i zaraz powinien do nas zawitać. Czuj się zaszczycony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azrael Alrraei

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 1:10 pm

Pchnął dłonią drzwi kawiarni; małe dzwoneczki zadźwięczały, zwiastując jego przybycie. Ściągnął kaptur niedbałym gestem, zaciągając się z zadowoleniem zapachem pieczywa. Przysunął się, powłócząc szatą po elegancko wypastowanej podłodze.
- Wszystko gotowe na przyjęcie powitalne? - spytał jakby od niechcenia nieco pulchnej dziewczyny z twarzą okoloną rudymi włosami, która uśmiechnęła się do niego szeroko.
- Naturalnie, ojcze. Sam ojciec sprawdzi, wszystkie ciasteczka doskonałe - parsknęła cicho i wskazała mu dłonią drzwi prowadzące na zaplecze. Skinął jej głową, rozejrzał się po nielicznych gościach kawiarni, którzy zainteresowali się sylwetką nowo przybyłego. Fragment rozmowy jednak uspokoił ich, więc gdy zajęli się ponownie swoimi sprawami, kapłan wszedł na zaplecze i podążył sekretnym przejściem do podziemi.

Jamien już rozpoczęła proces subtelnego pastwienia się nad swoją ofiarą. Korzystając z tego, że nie obróciła głowy w jego stronę, pozwolił sobie na delikatne wygięcie warg. Wszedł do celi za kobietą, obrzucił spojrzeniem skrytym ponownie w cieniu kaptura siedzącego jeńca.
- Oto i z mroku wychynęły czarne charaktery, nieodłączny element każdej bajki. - Kapłan oparł dłonie na metalowej gałce laski, odchylając się nieco w tył. Toksyna powinna przestać paraliżować mężczyzną na tyle, żeby mógł bełkotliwie mówić. - Czas obrać stronę, Paulu Algebletert. Powie nam pan, co chcemy wiedzieć... - Słowo "pan" Azrael wymówił z wyraźną drwiną, po czym zaczął powoli okrążać pojmanego, jak tygrys osacza zwierzę. I truł mu do uszu dalej. - ... albo my uczynimy pana życie wyjątkowo przyjemnym. Wie pan, jeśli mówimy już o bajkach... Na zapleczu piekarni jest spory piec, na tyle spory, że zmieści się w nim wiedźma, również taka z trzema podbródkami.
Odwrócił się na chwilę, by urzędnik mógł przemyśleć jego słowa. Zaiste, jego rozum mógł pracować nieco wolniej niż przeciętnego człowieka. Sięgnął po bułeczkę, szczodrze obsypaną szafranem, i podniósł do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 4:06 pm

Tymczasem na górze Razz

Rozejrzawszy się po ludziach, podszedłem raźno do lady i spojrzałem na piętrzące się na niej wypieki. Moją uwagę ściągnęły lukrowane babki, a także drobne, płaskie czekoladowe ciasteczka z orzechami. Przysiadłszy na stołku przy blacie, omiatałem spojrzeniem wszystkie pyszności. Ładna dziewczyna za ladą popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się, wyjęła z piekarnika cytrynowe ciasto i ułożyła na jednej z półek wystawy.
- Ukrójże mi kawałek tego cytryńca, dobra kobieto. I daj jaką szklanicę herbatki - powiedziałem z przekąsem, udając wymęczony ton ludzkiego worka obolałych kości. Piekarka zachichotała i, wciąż z uroczym uśmiechem, wyjęła spod blatu horrendalnych rozmiarów, doskonale naostrzony nóż. Klinga, z pewnością zrobiona nie z myślą o krojeniu ciast, rozbłysła w świetle lamp oliwnych srebrnym płomieniem. Gdy na mnie nie patrzyła, mimowolnie uniosłem jedną brew. Doskonała broń. Najwyraźniej dziewczyna albo bardzo bała się o swoje słodkości, albo skrywała coś więcej. Obiecałem sobie rozejrzeć się tu dyskretnie i zorientować w temacie, lecz pierwej myśli me zaprzątnął kawałek wspaniałego, dymiącego jeszcze wypieku. Leniwym gestem sięgnąłem do sakw, wysupłałem kilka miedziaków i włożyłem je w jej pulchną dłoń, widząc, jak przelicza je błyskawicznie wprawionym w pieniężnym boju okiem i chowa w kieszeń fartucha.
Skinąłem jej przyjaźnie głową - odpowiedziała tym samym gestem - i skierowałem się ze swoim podwieczorkiem do jakiegoś stolika na uboczu, by nie być specjalnie widocznym, a jednocześnie widząc wszystkich wokoło - cecha zwiadowcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 4:22 pm

Raźnym krokiem wkroczyła na teren kawiarni z dość zaciętą miną, które dla nikogo nie mogła zwiastować niczego dobrego. Nie kwapiła się nawet z zsunięciem kaptura, od razu podchodząc do lady. Oparła się o nią nonszalanckim gestem, spoglądając na stojącą za nią kobietę, której obecność zwiadowczyni najwyraźniej nie przypadła do gustu. A to... szkoda. Wielka. Gdyby chciała, wzruszyłaby ramionami, ale miała ochotę coś zjeść. Ostatnie dni spędzała w swojej samotni, z dala od miastowego zgiełku, próbując wyleczyć swoimi znanymi sposobami rany po spotkaniu z tamtym wilkiem. Wzdrygnęła się odruchowo, aczkolwiek jednak szybko się opanowała.
- Kilka ciastek z orzechami... poproszę - ostatnie słowa wycedziła przez zaciśnięte zęby, nie siląc się na przyjazny ton. Po co i w jakim celu miałaby nadwyrężać swoje struny głosowe dla kogoś tak jej obojętnego? Wygięła usta w parodii uśmiechu, widząc, jak piekarka podaje jej zamówienie na drewnianej tacce. Podała należną zapłatę, aczkolwiek w sumie trochę nawet nadłożyła. Ostatecznie mrugnęła porozumiewawczo do kobiety, kierując się z swoimi słodkościami w dość odległy kąt, sadowiąc swoje ciało przy kominku się ledwo co tlącymi się drewienkami. Dopiero teraz odrzuciła kaptur na plecy, a jasne włosy rozsypały się z ulgą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 4:45 pm

Lampka na moim stoliku zamigotała płomieniem, wskazując, że oto ktoś uchylił wrót cukierni. Do moich nozdrzy dotarł łagodny zapach lawendy i nie musiałem zgadywać, jakaż to postać zawitała w te progi. Galadriela, pomyślałem z zadowoleniem. Zmarszczyłem jednak jedną brew. Nie. Nyks. Kolejna myśl sprawiła, że uśmiechnąłem się ciepło. Na szczęście kaptur krył ten dziwny grymas, w dodatku, jak ktoś mógłby stwierdzić, skierowany do lampy oliwnej. Płaszcz zadziałał. Wtopił go w tłum. Kobieta przeszła obok niego, nie zauważając go, pochłonięta jakimś wewnętrznym gniewem. Usiadła idealnie za nim, tak, że byli odwróceni do siebie plecami. Jeden z białych pukli jej włosów opadł na tyle blisko, że aż ująłem go łagodnie w dłoń, zaciągnąłem jego zapachem i odłożyłem pieczołowicie na miejsce, jak święty relikt. Byłem w doskonałym humorze.
- Pięknie pachniesz, Maila - oznajmił łagodnym, lekko cierpkim tonem. Nie patrzył jednak potem na nią, zajął się ciastem, które miał na talerzyku. Było to misternie utkane z krosna mąki, jajek i cukru boskie arcydzieło mlekiem i miodem płynących niebios. Puszyste, serowo-cytrynowe, bogate w wyżyny aromatu wnętrze kusiło ciepłem swojej kremowej istoty, okolonej szczodrze, niczym pałac kosztownym kruszcem i kamieniami szlachetnymi, musem czekoladowej magmy, która opieszale rozlewała się gorącym strumieniem po porcelanowych rubieżach talerza. Całości dopełniała mleczna, słodka chmurka bitej śmietany z cukrem, zwieńczająca arcydzieło. Aż żal było spełniać na takim rarytasie, choć mistyczny, to i destrukcyjny, obrzęd spożywania. Niemalże ze smutkiem ująłem widelec w dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 5:10 pm

Z niewielkim grymasem na twarzy wgryzła się w nader słodkie ciastko. Smakowało, jakby ktoś nasypał na nie co najmniej kilogram cukru. Jednakże tą przykrość rekompensowały elfce orzechy, które przecież tak nader lubiła. Wymamrotała coś cicho do siebie pod nosem, biorąc ostrożny, głęboki wdech. Na jej czole pojawiła się pionowa bruzda, ponieważ nie miała w zwyczaju odczuwać delikatnego bólu w dolnych partiach żeber przy każdym zaczerpnięciu powietrza. Nagle poczuła, jak ktoś delikatnie chwyta kosmyk jej długich włosów. Nie musiała zgadywać, kogo ręce są tak zuchwałe. Znała je dobrze. Uniosła kąciki ust wyżej niż przed chwilą, zastanawiając się, czy kiedykolwiek przestanie ją zaskakiwać.
- Maila? - powtórzyła kpiącym głosem, nic nie rozumiejąc z tego, jak ją nazwał. - Czyżbyś znów mnie z kimś pomylił? Masz aż tak słabą pamięć?
Odwróciła ku niemu, bez chociażby zaproszenia siadając na krześle przy jego stoliku. Zręcznie obracała ciastko między swoimi smukłymi palcami, czując, jak posypka osiada jej na skórze. Na twarzy Nyks mógł ujrzeć rozbawienie, aczkolwiek oczy mówiły zupełnie co innego. Były pełne iskier, które w każdej chwili były w stanie zmienić się w ognisty tajfun.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 5:33 pm

Parsknąłem cicho, z paszczą pełną piankowego, cytrynowego nadzienia. W końcu, przełknąwszy je, popatrzyłem na nią roziskrzonymi oczami.
- Cóż, idąc twoim tokiem myślenia, najwyraźniej pomyliłem cię z piękną kobietą - wyszczerzyłem zęby. - Nie pamiętasz już naszej starej, elfiej mowy? - Nie czułem się zakłopotany jej niezrozumieniem, raczej trochę rozczarowany - no ale, mówi się trudno, poza tym, słodkie ciasteczko doskonale rekompensowało mi kwas uroczej osoby Nyks, która, z tego, co widziałem, była na granicy szaleństwa. Cokolwiek tak strasznie ją rozwścieczyło, przyniosła to ze sobą na chmurze gradowej do kawiarni. Westchnąłem lekko, doskonale udając rozdrażnienie, choć w środku kwitłem i nawet jej wściekłe oczęta nie były w stanie wypchnąć mnie z tego nastroju.
- Napawaj się - rozkazałem jej z uśmiechem błąkającym się po wargach. - Te słodkości są naprawdę doskonałe i jedyne w swoim rodzaju. - Założyłem nogę na nogę i odchyliłem się, wpychając do ust pół łyżeczki cytrynowej pianki. - Co cię wprawiło w tak kwiecisty nastrój? - zainteresowałem się po dłuższej pauzie, w większości złożonej z przeżuwania pyszności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 5:48 pm

- Też się zastanawiam... Jak jesteś w stanie wytrzymać z taką brzydotą jak ja chociażby chwilę. Jestem zdziwiona, że jeszcze nie czmychasz przez drzwi.
Sięgnęła po swój talerz, aby postawić go przed sobą i móc zacząć wyżywać się na pięknie udekorowanych ciastkach. W końcu jednak przestała, wgryzając się z jedno z nich, pozbywając się z swojej twarzy chociaż na chwilę uciążliwego grymasu. Mimo szczerych chęci, nie trwało to wyjątkowo długo. Uśmiechnęła się cierpko, w zasadzie całkowicie ignorując jego kolejne słowa. Zacisnęła wargi w wąską kreskę, próbując powstrzymać głębsze oddechy, które jakby na złość stały się jej teraz tak bardzo potrzebne. Spojrzała nieco łagodniej na zwiadowcę, przekrzywiając głowę, a włosy z cichym szmerem opadły na bok. Do rozszerzonych nozdrzy kobiety dotarł bogaty zapach lawendy, co w sumie powinno ją dziwić, ponieważ na co dzień niemal o nim całkiem zapominała. Zmarszczyła nieco brwi, słysząc pytanie padające bezwiednie z ust elfa. Ukradkiem obdarzyła je swoim spojrzeniem, jednocześnie przypominając sobie ich smak. Chwilę później spojrzała mu prosto w oczy, jakby zapominając o tym, co błądziło sekundę temu po jej głowie. Nie dbała o to, że może się tego domyślić.
- Najwyraźniej zbyt długie siedzenie w samotni mi nie służy - wyburczała, mając nadzieję, że jej ton głosu nie jest tak chłodny jak wcześniej. - Nie miałam się na kim wyżywać... Ogólnie rzecz biorąc, nudziło mi się.
Wyciągnęła nogi przed siebie, zaczynając bawić się kolejnym ciastkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 6:30 pm

Wchłonąłem z nieskrywaną przyjemnością kolejną porcyjkę słodkiego przysmaku - pod koniec nieco się zasłodziłem, toteż z zadowoleniem patrzyłem na szklankę gorącej, gorzkiej herbaty. Jej kolejne słowa były nieco zaskakujące, w końcu Nyks miała spore poczucie własnej wartości. Na usta cisnęła mi się już wspaniała cięta riposta, lecz uznałem po namyśle, iż nie byłaby ona odpowiednia w odniesieniu do damy. Machnąłem więc lekko ręką i zamiast tego odpowiedziałem:
- Dzięki bogom, masz mnie, najdroższa. I możesz się na mnie wyżywać, ile tylko zapragnie twoja duszyczka.
Odchyliłem się nieco, patrząc na nią spod oka. Wiedziałem, jak ogniscie wyczerpująca potrafi być nuda, jal spala bebechy jeden po drugim, dlatego zawsze starałem się jej unikać... robiąc cokolwiek, czy to uczciwie, czy nie. Różnie już bywało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 6:59 pm

- Naprawdę? - odparła zaczepnym tonem, przewracając oczami. - Nie chciałbyś, bo po pewnym czasie zamęczyłabym Ciebie... A może jednak to Cię tak bardzo nie zraża?
Mrugnęła do niego porozumiewawczo, wgryzając się z widoczną przyjemnością w ostatni kawałek orzechowego ciastka. Trochę łagodniejszym niż wcześniej tonem zawołała do stojącej za ladą dziewczyny, aby przyniosła jej jeden z tych oblanych czekoladą, idealnie okrągłych pączków. Westchnęła cicho, widząc ten przysmak przed sobą na talerzu. Do nozdrzy elfki dotarł wyraźny zapach cynamonowej posypki oraz... kandyzowanej lawendy. Jeszcze nigdy nie spotkała się z czymś takim. W końcu życie zwiadowcy z rzadka pozwalało jej na dłuższe delektowanie się przyjemnościami.
- Co robiłeś, kiedy nie byłam w stanie mieć Cię przy sobie? Pytam się, bo nie sądzę, aby w tej krainie znalazło się coś, co byłoby Cię w stanie zainteresować bardziej niż moja osoba.
Musnęła opuszkami wierzch jego dłoni, uśmiechając się charakterystycznie. Zaraz jednak cofnęła swoją dłoń, mając zamiar dobrać się do swojego zamówienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 7:12 pm

- Uważaj, Maila, bo przestraszę się i faktycznie czmychnę przez drzwi - powiedziałem ze złym uśmieszkiem, skrobiąc po talerzu w poszukiwaniu ostatnich okruchów cytrynowego ciasta. Gdy już miałem je w ustach, podsunąłem talerz z uroczą miną Cassandrze, która właśnie nadeszła, by dostarczyć elfce pączek. Widząc oblewające go apogeum mlecznej czekolady, uniosłem brwi w wyraźnej aprobacie, bezczelnie zapuszczając widelczyk w rejony ciastka, by uszczknąć trochę smakowitości - głównie po to, by trochę podrażnić się z dawno niewidzianą przyjaciółką (oblubienicą), nie z pożądania słodyczy, której miałem już w ustach dość. - Uciekłem od ciebie, i bezczelnie gnuśniałem na patrolach, w służbie naszego drogiego... - zwinąłem język w rulonik, gdy słowo opornie przedostawało się przez moje usta. - ... pana i władcy - dokończyłem swobodnie, od niechcenia strzelając oczyma na boki, upewniając się przez to, że nikt nie postawił czujniej uszu. Po chwili skryłem połowę swej twarzy w szklanicy z herbatką. Patrzyłem na nią z lubością, żałując, że tak szybko zabrała dłoń, ale widząc ilość czekolady na jej talerzu, natychmiast ją zrozumiałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jamien Yverith

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 7:13 pm

Nadal stała odwrócona tyłem, kiedy do pomieszczenia wszedł Azrael, poprzedzony głuchym odgłosem kroków na kamiennej podłodze. Zignorowała jego słowa, i tak zresztą nie do niej skierowane. Jamie wydawała się całkowicie pochłonięta czynnością wykładania na drewniany stolik kolekcji noży i sztyletów a także innych zabaweczek i układania ich w kolejności od największego do najmniejszego tuż obok talerzyka z ciasteczkami. Jednym uchem przyjmowała do świadomości przemowę kapłana i ciche pojękiwanie jeńca, nadal związanego na krześle. Opierała się rękami o mebel przygotowując się psychicznie na przyjemności, jakie zaraz miały nastąpić. Czuła, jak drżą jej ramiona. Tylko ssspokojnie. Nie można pozwolić, żeby zatraciła się w tym za bardzo. Przynajmniej na razie. Na jej wąskich ustach wykwitł prawdziwie obłąkańczy uśmiech. Pojawienie się takiego grymasu zazwyczaj oznaczało, że należy jak najszybciej ulotnić się z najbliższego otoczenia kobiety. Tylko, cóż... biedny Paul najwyraźniej nie miał takiej możliwości. Odsunęła się nieco dopuszczając Azraela do słodkich bułeczek. Sama sięgnęła po jeden ze średnich noży. Jej oczy zabłysnęły niepokojąco. Uznała, że milczenie urzędnika trwa już zbyt długo. Odwróciła się gwałtownie i jednym susem znalazła się tuż przy krześle. Sztylet w jej dłoni zalśnił w nikłym świetle świec zawieszonych pod sufitem niebezpiecznie blisko szyi ofiary. O ile oczywiście, dało się taką część ciała wyodrębnić w tym przypadku i sam zainteresowany był w stanie ów błysk dojrzeć spod monstrualnych fałdów tłuszczu.
- Może masz ochotę na pączka, dla rozluźnienia atmosfery?
Najwyraźniej dojrzał i zrozumiał, bo wydał z siebie rozpaczliwe beknięcie.
- Czz-cze-czego chce-cie?! - Algebletert w końcu uczynił coś, co przypominało ludzką mowę.
Jamien odchyliła się w stronę kapłana, nadal pochłoniętego chyba bardziej obżeraniem się, niż sprawą.
- Przyjacielu - zwróciła się do niego - Nie przedstawiłeś sprawy odpowiednio jasno. Nasz gość nie zrozumiał, czego żądasz.
Gwałtownie wbiła nóż w oparcie krzesła niewiele ponad centymetr od ucha więźnia prowokując kolejne przerażone jęki. Odsunęła się o krok pozwalając by mężczyzna przejął inicjatywę. Sama była ciekawa, jak zabierze się on za przesłuchanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 7:24 pm

- Wcale bym się Ci nie zdziwiła.
Uniosła brew ku górze, widząc, jak spogląda na pączka. Wzięła do ręki wolno leżący widelczyk i przedzieliła go na pół, dobrodusznie podając jedną część Damonowi. Uśmiechnęło się szeroko, po czym sama zaczęła konsumować to istne arcydzieło. Z jej zaciśniętych warg wyrwało się westchnienie, gdy po raz pierwszy poczuła w swoich ustach zdumiewająco łagodny smak lawendy. Wymruczała coś cicho pod nosem, wiedząc, że na pewno będzie tutaj częstym gościem. Z trudem nie zachłysnęła się kolejnym kawałkiem, kiedy to elf wyjawił jej powód swojej nieobecności. Parsknęła szczerym śmiechem, nawet nie siląc się na to, aby go ukryć.
- Wiesz co, gdybym wiedziała, że zadanie zlecone przez króla są ciekawsze od mnie...
Prychnęła lekceważąco, decydując się jednak na spleceniu pod stołem ich dłoni, o ile ten nie miał nic przeciwko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azrael Alrraei

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 7:43 pm

Kapłan, słysząc jej słowa, z cieniem niezadowolenia na twarzy odłożył nietkniętą bułeczkę na tacę i spojrzał znowu na jeńca. W jego spojrzeniu nie było obrzydzenia ani nawet zniecierpliwienia, była tylko ta chłodna szydera, którą powoływał na swe oblicze bez specjalnego wysiłku.
- Oczywiście, moja droga - powiedział do Jamien niemal przyjaźnie. Jego spojrzenie znów stanęło na przerażonym Algebletercie. - Od ciebie? Nic skomplikowanego. Chcę bardzo prostej rzeczy. Chcę nazwiska. Nazwiska osoby, którego w żaden sposób nie jestem w stanie pozyskać, ale ty je znasz i ja o tym wiem. - Zmrużył oczy. Najbardziej zaufany królewski doradca - czy też doradczyni, takiej opcji nie można wykluczyć - nie istniał na zamku. Był między ludźmi, ukrywał się wśród tłuszczy, inteligentnie, nawet bardzo. W tłumie ciężko kogoś wypatrzeć. Poza tym, krył się pod jakąś funkcją i jakimś nazwiskiem. Prawdziwe imię oraz namiary były przechowywane w skrytce samego króla i tylko on oraz jego najbardziej zaufani poddani, których nie sposób przekabacić na swą stronę mieli do nich dostęp. A gdyby ktoś taki wpadł w jego ręce, rebeliant mógłby zyskać wiele danych. Ciągnąłby ten łańcuszek cały czas, aż doszedł do samego monarchy. Spojrzał na Algebleterta. Oczywiście, zamierzał go zabić. Ale nie po kryjomu, a jego śmierć miała być widoczna i wyraźna dla samego króla. Aż za bardzo.
- Najbardziej zaufany doradca króla - powiedział cierpkim tonem. - Kim jest i gdzie jest?
Pytanie bardzo proste, jednak kapłan spodziewał się, że tłuścioch nie odpowie od razu. Zresztą, na to liczył. Będzie ciekawiej. Niedbałym ruchem sięgnął po jeden ze sztyletów Jamie i podrzucił go w powietrzu, oczy wlepiając jednak w więźnia. Na jego usta wpłynął szkaradny uśmiech, potwornie wykrzywiając wargi. - Pamiętaj, za każdą niesatysfakcjonującą odpowiedź stracisz w sposób nieprzyjemny jeden podbródek - powiedział jeszcze obrzydliwszym tonem. Na szczęście masz ich aż trzy... Choć uważny obserwator mógłby stwierdzić, iż można odnaleźć tu i czwarty.
Gdy więzień milczał, wlepiając w niego oczy, kapłan okręcił się zgrabnie i wbił mu cienkie ostrze sztyletu w pulchną, galaretowatą łydkę. Nie całkowicie. Czubek przebił tłuszcz, skórę i mięśnie, lekko tknął kość; wciąż jednak mógł posunąć się dalej i aż przebić ją na wylot. Rana w tym miejscu jest wyjątkowo bolesna, nawet tak niewielka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 7:57 pm

Zmrużyłem oczy, ale odsunąłem podarunek z powrotem na jej połowę talerza, zadowalając się niewielkim skrawkiem rozpływającej się w ustach czekolady. Posmak słodkiej lawendy w ciastku był nowością. Ocierając wierzchem dłoni ciepłą jej kropelkę, która została mi w kąciku warg, popatrzyłem na nią.
- Ode ciebie nic nie jest ciekawsze, Nyks - powiedziałem, mimowolnie trochę ją przedrzeźniając, ale ponieważ byłem pewien, że tego nie zauważy, z relaksacją sączyłem szczodrze pocytrynioną herbatę. Byłem niezwykle zadowolony, założyłem więc nogę na nogę i zacząłem siorbać irytująco. - Ale dokończ, bo chyba ci przerwałem. Co byś zrobiła, gdybyś wiedziała? - spytałem wrednie, choć wiedziałem, że urwała zdanie celowo, bym sam domyślił się ogromu zła i lęku, które by zasiała w moim sercu. Z ciepłym uśmieszkiem pozwoliłem jej spleść nasze palce, sadowiąc się wygodniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 8:09 pm

Popatrzyła na niego widocznie rozbawiona, kiedy to odważył się odsunąć z powrotem połowę pączka na jej talerzyk. Jak najdłużej chciała zatrzymać smak lawendy, więc do wolnej dłoni włożyła widelczyk zaczęła ją nader skrupulatnie zeskrobywać. Mieszając się z mleczną czekoladą dała niesamowity efekt. Uśmiechnęła się leniwie, jakby zapominając o złości, która jeszcze tak niedawno kotłowała się w niej niczym rozjuszone zwierzę. Przygryzła wargę, koniuszkiem języka oblizując z nich resztki słodyczy.
- Źle by się to dla Ciebie skończyło. Dla króla również - powiedziała lekkim tonem głosu, aczkolwiek przyciszyła go znacznie przy drugiej części wypowiedzi. Mimo wszystko wolała uważać na siebie, nie chcąc zwrócić czyjejś niepotrzebnej uwagi. Domyślała się, że i tutaj ich władca ma swoje uszy. Miał je wszędzie. Czasami starała się o tym zapominać, polując na zarezerwowane dla monarchy białe jelenie, które były hodowane specjalnie dla niego. Być może kiedyś pokaże Damonowi całe naręcze futer z tych cennych zwierząt, które trzymała w swojej piwnicy. Nie powiem, chełpienie się przed nim takim osiągnięciem byłoby nader miłą odmianą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jamien Yverith

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 8:30 pm

Jamien spodziewała się, że więzień nie będzie zbyt rozmowny. Nie to, żeby wierzyła w jego odwagę czy lojalność wobec władcy... W duchu parsknęła śmiechem na tak absurdalna myśl. Zapewne miał, biedaczek, nadzieję, że wyjdzie z tego żywy. W takim przypadku, za zdradzenie sekretów korony niechybnie zawisłby, a może przy odrobinie szczęścia urawał stryczek, dzięki swojej tuszy. Nieco zdziwiło ją jednak pytanie Azraela. Król posiadał wielu doradców, jednych mniej, drugich bardziej ważnych, jedynie kilku zaufanych. Nie krył się z tym specjalnie i nie trudno było taką wiedzę posiąść. Nikt jednak nie zlecałby porwania, tortur i zabójstwa bez powodu. Kobieta domyślała się zatem, że całą sprawą musi stac ktoś jeszcze. Niewykluczone, że monarcha ufa komuś bardziej niz powinien. A co jeśli... Ktoś obdarzony zbyt wielkim zaufaniem stał się również zbyt potężny? Na tyle, że można by już powównywać go z samym królem? Wtedy, poznanie tożsamości takiej osoby i ewentualne porwanie jej w charakterze śwaidka mogłoby się okazać nader korzystne. Ciekawie się zaczyna...
Na jej twarz wstąpił wyjątkowo nieprzyjemny grymas, gdy Azrael bezczelnie pochwycił jej nóż.
- Nie porysuj - warknęła ledwo dosłyszalnie.
Noże... tak, taki mały, niewinny sentymencik. Kto powiedział, że są szkodliwe? Jedynie dla tych, którzy są nieostrożni. Jamie nigdy się to nie zdarzało.
Paul milczał.
Azrael wbił sztylet w jego nogę. Do uszu Jamie dobiegł przenikliwy dźwięk metalu ocierającego się o kość. Właściwie, bardzo możliwe, że taki dźwięk nie byłby w ogóle możliwy do usłyszenia, może stworzyła go pobudzona juz wyobraźnia elfki. Uuuuch. Trzeba będzie pożądnie wypolerować ostrze.
Paul wydał z siebie jedynie krótki okrzyk, nadal milcząc w interesującej ich sprawie.
- Dość tej zabawy - mruknęła dość stanowczo odpychając Azraela. Może nie był to zbyt grzeczny gest, zwłaszcza wobec swego pracodawcy, ale to była w pełni jej działka. Jej zadanie. I miała pełne prawo do tego, przynajmniej w jej mniemaniu.
Gwałtownym szapnięciem wyrwała nóż z miękkiego drewna i dzikim kopniakiem wywróciła krzesło wraz z tłustym osobnikiem doń przywiązanym. Urzędnik głucho walnął o podłogę i wydał z siebie stłumiony jęk. Yverith przyskoczyła do niego i uniosła za kołnierz z niespodziewaną po jej posturze siłą.
- Wolisz milczeć? Niezbyt rozsądnie - wyszeptała złowrogo niskim głosem, po którego brzmieniu więzień powinien już zorientować się, że ma kłopoty. - Udziel proszę grzecznej i wyczerpującej odpowiedzi mojemu przyjacielowi. Chyba, że wolisz nieco mniej przyjemne traktowanie.
Obrzuciła sylwetkę urzędnika szalonym wzrokiem przyszłęgo mordercy.
- A jesli tak, założę ci kaptur na łeb, powieszę za te zgrabne stópki i poczekam aż prawda wypłynie z ciebie prawem grawitacji.
Uśmiechnęła się okrutnie trącając jeńca w stopę i powodując, że krew z rany na łydce popłynęła jeszcze obficiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 10:30 pm

Odłożyłem widelczyk, opierając się łokciami o stół, gdy wspomniała o królu. Nie kochałem tego tematu, acz był mi nader znajomy. W zasadzie, wciąż nie podzieliłem się z Galadrielą tym, żę w królestwie jestem... spalony, ale miałem nadzieję, że okaże się to bez znaczenia. Zmieniłem nazwisko, wygląd. Funkcję. Styl życia.
- Buntowniczka, widzę - rzekłem niedbale, splatając trochę mocniej nasze dłonie pod stołem. - Możesz być spokojna, obowiązki nigdy nie były moim priorytetem. - Noe mogąc się powstrzymać, wyciągnąłem drugą dłoń i pobieżnie pogładziłem palcami jej chłodny policzel, napawając się dotykiem. Znów poczułem, jal tygrys w moim wnętrzu, dotąd grzecznie śpiący na dnie serca, czujnie nadstawia uszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 10:39 pm

Ten słodki zapach, który niósł się w ulicach Tefis.. Był kuszący, napawał nozdrze niesamowitym doznaniem, elfka poczuła się jak marny owad, zwabiony do gardzieli rosiczki, która po chwili strawi jego nic nie znaczący odwłok, tym się właśnie pożywi.
To nic.- myśl nasunęła się sama, gdy weszła do kawiarenki, rosiczki w skórze niczego nadzwyczajnego. To miejsce było wręcz przesłodzone, lecz Erinka, urocza i silna weganka, miała innych ulubieńców niż tłuste pączki.
Prawie nigdy nie była głodna. Żołądek był kurczy, bardzo, a bez pożywienia potrafiła długo wytrzymć, nie czuła najmniejszej potrzeby obżerania się.. Ale w tym miejscu tajne receptury, były po prostu nie do odrzucenia.
Jej wzrok od razu powędrował na pewną parę. Daemon.- powiedziała sama do siebie w duchu, a wzrok fiołkowych oczu powędrował na jasnowłosą towarzyszkę Elfa. Odwróciła swe spojrzenie, równie szybko, jak je przywołała- a po chwili jej źrenice zmniejszyły się do cienkiej kreski.
Nie można było rozszyfrować z jej twarzy, co tak na prawdę myślała. Kryła swe myśli, również przed sobą.. Lecz w głębi poczuła dziwne ukłucie, choć przecież nic ją nie ukłuło.. Fenedhis.- rzekła tylko w duchu, podchodząc do lady i kupując sobie zbożowe, z dodatkiem rozmaitych liści chrupkie, cienkie pieczywo.
Usiadła się i wlepiła instynktownie wzrok w tych dwojga. Są zakochani.- skwitowała nieśpiesznie, te gesty, te miny i ton słów- po prostu to widziała. Pokręciła lekko głową, a śnieżnobiałe włosy osunęły się na jej ramiona. Daemon.- nie wiedzieć czemu, wymówiła w tych swoich myślach jego imię.. Jej wzrok, niby pusty jak głowy potworów.. Po przyjrzeniu się, był głęboki, a wnętrze zalewała melancholia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azrael Alrraei

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 10:54 pm

Jeniec nie był specjalnie rozmowny, czego, oczywiście, należało się spodziewać. Człowiek jego pokroju, nawet w takim położeniu, był jak osaczone zwierzę, przyparte do muru. Jego myśli były dzikie, nieskładne, jego umysł ogarnął chaos. Nie było mowy o chłodnej kalkulacji czy rozpatrzeniu możliwości, ten człowiek czuł przerażenie sytuacją, w jakiej się znalazł. Nawykł do tajemnic i bezpieczeństwa zatechłych murów zamczyska i gwarnych ulic. Jego tętno galopowało. To odbierało mu rozum i nawet ból nie był w stanie przywołać go do porządku.
Gdy poczuł, jak go odpycha, pochwycił jej dłoń za nadgarstek, zatrzymując ją silnym uściskiem i cichym, ostrzegawczym tonem powiedział:
- Nie pozwalaj sobie.
Jeszcze nie czas na poufałość. Po czym jak gdyby nigdy nic odsunął się, dając jej pełne pole manewru nad spętanym jeńcem. Sam, osobiście, znacznie bardziej wolał tortury psychiczne, niż fizyczne. Pozostawiłby urzędnika związanego samotnie w czarnej celi, do środka wpuszczał robactwo, rozlewał krew pod stopami, podrzucał fragmenty ludzkiego ciała. Więzień, przymierający głodem, na wpół oszalały ze strachu i samotności, był o wiele bardziej chętny do współpracy... tak też się stanie, jeśli kapłan nie dostanie nazwiska i namiarów, których żąda. Sam głód czyni z człowieka zwierzę, sprawia, że nie patrzy on na bliźniego jak na osobę, lecz jak na kawałek mięsa. Doprowadza do szału, ostateczności, zamienia go w chodzące widmo. W końcu i tak ktoś skończy, wykrwawiając się powoli, u korzeni Widmodrzewa i stóp pani lasu.
Nie ingerował więc w czyny Jamien, pozwalając jej przejąć inicjatywę. W końcu o to w tym zamieszaniu chodziło. Plączmy te drobne nici w zlepek żywego chaosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 10:58 pm

Tak jak już kiedyś do niej powiedział, przeszłość była nie ważna. Teraz ich... przyszłość była sprawą wiodącą. Uśmiechnęła się delikatnie, obserwując każdą zmianę w jego mimice. Delikatnie wodziła językiem po swoim podniebieniu, chcąc jak najbardziej rozbudzić w nim smak kandyzowanej lawendy. Kobieta, która prowadziła tą kawiarenkę, wiedziała co dobre. Widelczykiem oderwała kawałek pączka, po czym zaczęła się nim delektować. Następnym razem musi być dla niej milsza.
- Zawsze i wszędzie - powiedziała, mogąc tak naprawdę tylko potwierdzić jego słowa. Nie mogła zaprzeczać temu, co jest i będzie prawdą. - Dobrze wiedzieć.
Na mocniejszy splot ich dłoni odpowiedziała ciepłym uśmiechem, który od momentu wejścia do tego miejsca nie zagościł na twarzy Galadrieli ani razu. Spojrzała na niego z łagodnymi iskrami czającymi się w szarych tęczówkach, kiedy to postanowił pieszczotliwie pogładzić policzek kobiety. Ponownie zaczęła czuć rosnące miarowo ciepło, które już zaczęło się rozchodzić po całym ciele. Miała ona za zadanie obudzić drzemiącego w nim tygrysa, którego obdarzyła uczuciem. Tą chwilę nieznacznie nadszarpnęło przybycie nieznajomej, na którą elfka ledwo co zwróciła swoją uwagę. Kiedy po zamówieniu jakichś ciastek usiadła na przeciwległym końcu sali, zwiadowczyni spojrzała na nią ukradkiem, próbując nie odrywać swoich myśli od elfa. Po kilku sekundach znów przeniosła wzrok na Damona, biorąc głęboki wdech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Kwi 24, 2016 11:19 pm

Uśmiechnąłem się z przekąsem, a potem pocałowałem ją w czubek nosa. Uczułem, jak drzwi piekarni otwierają się - kolejna duszyczka nawrócona na ścieżkę słodyczy i spragniona wyrobów mącznych. Nie odwróciłem jednak głowy, lecz - gdy Nyks spojrzała w tamtą stronę - nie oparłem się przemożnej chęci i również rzuciłem okiem na nowo przybyłą. W pierwszej sekundzie nie skojarzyłem, lecz zaraz po tym moje oblicze z lekka pojaśniało, gdy skonstatowałem, kto zacz. Erina? W pierwszym odruchu chciałem wykrzyczeć z radością imię dawno niewidzianej przyjaciółki (załóżmy), lecz zauważyłem jeszcze coś. Poznała mnie. Poznała i ukryła to. Może nie chce się ze mną utożsamiać po tym, co wyprawiałem w karczmie, zresztą słusznie?
Pogładziłem jeszcze raz policzek Nyks, niechętnie zabierając rękę i przerywając kontakt.
- Wybacz. To moja znajoma - powiedziałem z lekkim uśmiechem do białowłosej. - Chyba już mnie nie lubi, ale pójdę się przywitać. Idziesz ze mną?
Wstałem, trochę ociężale, i bezgłośnie podszedłem do elfki, którą jako pierwszą poznałem w tej krainie.
- Vanto, Eris! - powiedziałem z błyskiem w oku, ciesząc się na jej widok. Jeśli Nyks przydreptała za mną, przedstawiłem je sobie. - Dawno się nie widzieliśmy, jak się miewasz po ostatnich... zdarzeniach? - zapytałem, mając oczywiście na myśli zdarzenia w karczmie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Pon Kwi 25, 2016 12:26 am

Zgrabne dłonie, ujęły ciastko, ziarniste, z przebłyskami zieleni, obracając je w świetle dziennym. To nie było nic słodkiego, cukier po prostu nie należał do rzeczy, które Elfka lubiła.. Biała Śmierć, jak to się mówi, a cóż, według danych, ten produkt rzadko występował w diecie elfów.. Haha. Widząc tu po niektórych, to chyba podstawowa rzecz w ich diecie.
Erinka była potwornie wrażliwa na jedzenia.. Jadła go stanowczo za mało, a gdy zjadła za dużo, wtedy kończyło się to.. wymiotowaniem. Jakoś nie szczególnie dbając o własne zdrowie, z nieciekawych powodów, nie myślała o tym, by po prostu o to zadbać, dobrze się odżywiać.
Ugryzła kęs chrupkiego pieczywa, miało smak zbóż, roślin, lasu i wszystkiego co Białowłosa lubiła. Ciastko w jej ręce zniknęło, a ona spostrzegła, że przed nią stoi właśnie Daemon.
Glupia idiotka ze mnie.- pomyślała z goryczą. Mógł sobie coś złego pomyśleć.. Powinnam puknąć się czasem w główkę..- zarzuciła sobie, gdyż nawet nie raczyła go przywitać.. Czemu zachowywała się tak dziecinnie?
- Vanto, vanto.- odpowiedziała i blado się uśmiechnęła. Przy tym "chłopaku" zawsze mogła się uśmiechać, miał wielkie poczucie humoru i sama jego osoba była taka bardzo promienista, wręcz. Wciąż zastanawiała się.. Czemu się nie przywitała. Oho.. To przez jego towarzyszkę.- zdała sobie sprawę, dlaczego. Ale wykluczyła możliwość zazdrości.. Nie powinna się oszukiwać.
- Całkiem nieźle..- odpowiedziała, a fiołkowe oczy błysnęły, miała naprawdę piękną buzię. - Skoro tu przebywasz, podejrzewam, że Ci znakomici wojskowi, jednak nie zdołali Cię dopaść?- zapytała i ugryzła ciasteczko. W tamtym momencie, kiedy niespodziewanie znikł jej z oczu.. Trochę się obawiała o.. No właśnie, kim dla niej był. Lepiej, bym teraz nad tym nie kminiła.
Poczuła się okropnie, on po przyjacielsku ją wita, a Ona zamiast brać z niego przykład, to naburmuszona siedzi gdzieś w kącie. - Sohe.. Nie chciałam wam przeszkadzać, po prostu.- dodała szybko, by się usprawiedliwić, przecież nie przestała go lubić. Lubić, lubić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Pon Kwi 25, 2016 4:38 pm

Pochyliła lekko głowę, kiedy na czubku swojego noska poczuła muśnięcie jego warg. Uniosła wzrok, spoglądając mu prosto w oczy. Zacisnęła usta, w jednej chwili nabierając gwałtownej ochoty na jego dotyk, którego pragnęła niczym ryba wody. Zmarszczyła nieco swoje dotąd gładkie czoło, widząc minę Damona po tym, jak nieznajoma otaksowała ich dwoje wzrokiem. Cóż, biorąc pod uwagę tylko kolor ich włosów, to ją mógł pomylić z zwiadowczynią. Na tym jednak podobieństwa się kończyły. Zwróciła jednak mimowolnie uwagę na to, że nie zdradziła się z tym, iż zna elfa, czego on nie omieszkał ukrywać. Była... zdziwiona. Uniosła kąciki warg nieco ku górze, kiedy po raz ostatni pogładził zimny policzek kobiety, który dopiero co zaczął się rozgrzewać. Wymruczała coś w odpowiedzi dość niemrawo, postanawiając być dla niej miłą. Robiła to w zasadzie tylko ze względu na swojego towarzysza. Ruszyła z nim krok w krok w stronę nieznajomej, z pewną nonszalancją kierując swoje spojrzenie właśnie na nią. Zerknęła na zwiadowcę, kiedy ten napomknął o jakichś zdarzeniach, które raczej miały miejsce przed tym, jak zdążył spotkać Galadrielę. Z każdą chwilę, kiedy przyglądała się jej ukradkiem, pojmowała, w czym rzecz. Z trudem zdusiła w zarodku chęć wybuchnięcia śmiechem, ledwo co wyginając usta. Elfka pojęła, że to ona jest problem, przez który łuczniczka nie odezwała się do niego słowem.
- Skądże. Nie przeszkadzasz - powiedziała wręcz radosnym tonem głosu, pod koniec zamieniając go w cichy pomruk. - Jeśli masz ochotę, możemy się przysiąść... Prawda?
Uśmiechając się delikatnie przeniosła wzrok na Damona, przekrzywiając nieco głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Kawiarenka Babuni
» Kawiarenka pani Imbryk~
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fiala'ris :: królestwo :: Tëfis-
Skocz do: