Fiala'ris

forum pbf
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Pon Kwi 25, 2016 5:18 pm

Bez zbędnych ceregieli przysiadłem się do Eriny, zbywając jej niepotrzebne przeprosiny milczeniem, i dziękując spojrzeniem Galadrieli, że zachowała tak piękną ogładę i - być może udając, być może nie - okazała radość na widok białowłosej. Możesz być spokojna, Nyksiu. Patrząc jednak na dawno niewidzianą elfkę, zauważyłem jednak, że coś ją gryzie.
- Mam swoje osoby, by zniknąć. Ta nasza brawurowa ucieczka... - lekko wydąłem usta, na mojej twarzy pojawił się rozleniwiony uśmiech, choć wspomnienie wcale nie było zabawne. Samo pojawienie się królewskich psów w karczmie było rzadkością, zazwyczaj potyczki, nawet z ofiarami, niknęły w mgle codzienności. Interwencje monarchy nie zdarzały się, jeśli chodzi o rozdzielanie tłukącego się plebsu. Kto miałby na to ochotę?! I - co ważniejsze - kto ich wezwał? Czy coś takiego się powtórzy? Otrząsnąłem się, na razie starannie odkładając tę myśl do przegródki w umyśle i zamykając ją szczelnie. Jeszcze do tego wrócę, gdy będzie sposobność. To samo ze sprawą noża Cassandry O'lim, właścicielki owego przybytku, na którym z pewnością spływało krwią coś więcej niż lukrowane torty. Ulice Tefis śmierdziały podstępem, zaszczane przez psy króla i podstępne kojoty, którym się ta bezczelność nie podobała. Hak im w smak, oby wszyscy padli. - ... była miła, ale lepiej tego nie powtarzajmy. A przy okazji... Ta wyniosła postać to Galadriela. Gala, to jest Erina - powiedziałem i zaśmiałem się cicho, nie ukazując nieprzyjemnych myśli, które przesączały się przez moją głowę. Chciałem dodać coś jeszcze. Nie rozumiałem przygnębienia Eriny, ale cieszyłem się, że znów ją widzę. Tajemnicza dziewczyna, chociaż nie skrzyżowaliśmy spojrzenia od wieków, stanowiła pewną ważną cząstkę mojego jakże nędznego życia. Tak naprawdę, z nią jedną krótko, lecz szczerze, nie kryjąc się z niczym, wymienić myśli, w tym o królu i królestwie, poużalać się nad sobą, pokrzyczeć, wypić piwo. Czułem coś do niej. Ale to Nyks kocham całym sercem, to Nyks wybrałem. I za nic w świecie nikomu jej nie oddam, choćby i miała mnie tak dość, że chciałaby mnie posiekać jak cebulkę i wyrzucić przez okno. I wtedy być może zaświtało mi, dlaczego Erinie jest tak smutnawo, gdy widzi nas... A może to tylko złudzenie? Chciałbym, aby było to złudzenie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Pon Kwi 25, 2016 10:14 pm

Jej wzrok, podążył ku postaci, która była oto towarzyszką Damona. Aha.- odpowiedziała sobie sama w myślach, mierząc ją przez chwilkę wzrokiem, lecz szybko zakańczając tą czynność, takie obserwowanie od stóp do głów, nie było mądre.
Urodę miała inną, niż Targa, z pewnością była o najmniej kilka lat starsza.. Miała jasne włosy, szare oczy i takie zimne, chłodne oblicze. Chcąc nie chcąc, zauważyła też, że musi dość sporo ważyć.. Była w bardzo podobnym wzroście, ale o wiele kilogramów cięższa.
Dlaczego ją tak oceniam?!- pomyślała nagle.. Nie lubiła rozkminiać nad innymi, nieznajomymi osobami, które widziała po raz pierwszy, bo po co? Miała ważniejsze rzeczy do zapamiętywania.. Lecz jakiś powód takiego zainteresowania jej osobą, musiał rzecz jasna być. Elfka jednak bardzo szybko zmieniła temat myśli.
A więc Damon się przysiadł, on naprawdę był strasznie sympatyczny. Powinnam brać z niego przykład, zamiast spieprzać gdzieś w kąt.- pomyślała poirytowana własnym zachowaniem.. Dlaczego, dlaczego ta kobieta mnie wtedy rozproszyła?- po raz kolejny nurtowało ją to pytanie. Ona.. Ona bardzo często nie dopuszczała do siebie rzeczywistych myśli i uczuć, przez co przyznanie się do czegoś mogło zająć wiele czasu. A dążenie do tej wyidealizowanej postaci, było męczące.
No właśnie.. Jeśli ktoś uważał, że męczące jest bicie mieczami na boki, uciekanie przed byle czym i praca.. Ten nie znał wycieńczenia psychicznego. Erina patrzyła, pusto, w oczy, a jej twarz wyrażała tak mało.. Po prostu nie potrafiła poradzić sobie z samą sobą, ze swoją prawdziwą naturą, sama, nie. Była kimś innym, a ukrywanie swojej prawdziwej osoby, było okropne.
- Obawiam się, że takie incydenty mogą się jeszcze powtórzyć.. Sporo myślałam o tej sprawie, a przez zwykłą kłótnie w karczmie, nie ma co się spodziewać takiej reakcji.- odrzekła, a była to z pewnością prawda. Musiało mieć to związek z czymś zupełnie innym... A oni wciąż nie wiedzieli, kogo to sprawka.. Co zamierza dalej. Ten ktoś.. On nas obserwuje. po prostu to wiedziała, a ta myśl ją przerażała.
- Ale.. Myślę, że rozwiązywanie wspólnie tej sprawy, możemy przełożyć na kiedy indziej.. W takim miłym miejscu szkoda psuć atmosferę.- spróbowała się blado uśmiechnąć, ale tak naprawdę chodziło o to, że nie chciała mieszać w to kobiety obok.. Nie dla tego, że jej nie trawiła czy coś podobnego, zdania o niej żadnego nie miała.. Lecz nie była pewna, czy zna choć cząstkę przeszłości Elfa, a po co ją zamartwiać jakimiś wydarzeniami w karczmie?
- Miło, że mnie przestawiasz, choć czasem wolę sama to robić.- uśmiechnęła się do Elfa i spojrzała na Galadrielę, bowiem tak ją przedstawił. Co Cię z nią łączy? miała ochotę zapytać, a właściwie, jej prawdziwa osoba. Nie powinno mnie to obchodzić.- przypomniała sobie.. Lecz upust oszukiwanym emocjom.. Zawsze dawały jej duże, piękne oczy. Ruch źrenic, ta głębia.. Były takie chłodne, zimne i puste w środku.. Lecz gdy się przyjrzeć, to po prostu wyły goryczą. Przepełnione.. bezradnością, smutkiem.
Oczywiście.- odpowiedziała Galadrieli, nie miała nic przeciwko, by się przysiedli, choć Damon już to oczywiście zrobił. Co.. Co Ona ma w sobie..?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Pon Kwi 25, 2016 10:45 pm

Chwilę po Damonie również zdecydowała opaść na krzesło, krzepiąco uśmiechając się w stronę nieznajomej. Jak jej tam było... Eris. Tak, tak właśnie nazwał ją kilka chwil temu. Starała nie marszczyć brwi w geście ciągłego zastanowienia, ponieważ chciała być miła. A gdyby było inaczej, nie byłaby w stanie w żaden sposób pohamować swojego wrodzonego ciętego języka. Całkiem rozluźniona założyła nogę na nogę, szeptem prosząc przechodzącą obok kelnerkę, aby podała trzy herbaty z cytryną. Rozłożyła się wygodniej, tylko na chwilę przenosząc swoje szeroko otwarte oczy na zwiadowcę jako odpowiedź na wzmiankę o 'brawurowej ucieczce'. Dźgnęła go oskarżycielsko łokciem między żebra, jednocześnie pilnując, aby przypadkiem jej nie oddał. Ją bolałoby to jeszcze bardziej, niż mógł przypuszczać. Gdyby wiedziała, o co chodzi, być może pochwaliłaby się na temat swoich białych jeleni, a w zasadzie ich futrach. Nie dawała gwarancji, że monarcha nie wiedział o jej szeroko pojętych zainteresowaniach tymi królewskimi zwierzętami. Z głębokiego zamyślenia wyrwał ją brzęk kubków stawianych na stoliku. Niemalże zaborczym gestem sięgnęła po swój, zaraz maczając w gorącym napoju spragnione wargi.
- Jestem wyniosła tylko dla niego - powiedziała, mrugając porozumiewawczo do Eriny, tylko tym odpowiadając na tekst Damona - ma nader wyjątkowe względy. Ale ty nie musisz się obawiać, ponieważ dla odmiany wobec innych jestem miła.
Zaśmiała się krótko, wrzucając dla osłody kilka kostek cukru do swojej herbaty, gdy tylko odstawiła ją z powrotem. Kątem oka nadal obserwowała każdą, nawet minimalną zmianę w zachowaniu czy też ruchach elfki. Chociaż nie było widać poprawy od momentu, kiedy zdążyła wejść do kawiarenki. Chce lub nie, Galadriela była świadoma tego, że to właśnie jej obecność nie pozwoli do samego końca wpłynąć na pojawienie się uśmiechu na twarzy jasnowłosej.
- Musicie mnie ze sobą zabrać! Albo nie... Z resztą, to wasza decyzja, aczkolwiek i tak muszę się na kimś wyżyć - wymruczała kilka ostatnich słów bardziej do siebie, zastanawiając się, w jaki sposób może ratować tą patową sytuację, ale w sumie czemu ona miałaby się za to zabierać? Im bardziej zagłębiała się w swoje myśli, tym bardziej rozumiała, iż postać kobiety będzie jej obojętna. Niemalże po mistrzowsku ukrywała rosnące rozdrażnienie, ponieważ nie była całkiem ślepa i widziała ten wzrok Eriny, który prześlizgiwał się po postaci zwiadowcy. Uspokajała się jednak, właśnie na niego kierując swoje dla odmiany ciepłe spojrzenie. O elfa nie zamierzała się martwić. Nie martwiła się o łączącą ich srebrną, stalową nitkę, która nawet szarpana przez zęby dzikiego zwierzęcia nie ustąpi. Była spokojna... teraz, po kilku głębokich wdechach. Nie musiała się tym zamartwiać, ponieważ nie było czym. Niby od niechcenia trąciła go kolanem, unosząc wargi nieco wyżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Wto Kwi 26, 2016 4:42 pm

Chociaż cieszyło mnie, że Galadriela jest uprzejma w stosunku do nieznajomej, nie mogłem się opanować, cały czas poświęcając największą ilość uwagi słowom drugiej elfki. To było dla mnie ważne. Chociaż w swoim życiu miałem sporo, naprawdę sporo takich incydentów, każdy miał logiczne podstawy, wyłaniające się po jakimś czasie z mroków niewiedzy w ten czy inny sposób. Nic nie było bezpodstawne, nic nie ukryło się dłużej, niż kilka miesięcy. Wciąż nie wiedziałem, co dokładnie się stało i chciałem dociec. Taka natura zwiadowcy, ba, taki obowiązek zwiadowcy... Byłem tym, kim jestem, i podjąłem decyzję, by nim być, wiedząc, że czeka mnie dużo goryczy i problemów. Potarłem szczękę dłonią, popatrzywszy w skupieniu w oczy Eriny. Musimy porozmawiać. To mówiły, chyba, że mi się zdawało. Często coś mi się z d a j e, a potem wynika z tego chryja i w efekcie muszę uciekać z miasta/ wsi/ królestwa/ karczmy w obawie przed urżnięciem głowy. No cóż, tak już ktoś to zorganizował. Oparłem się wygodniej na powierzchni stołu, w zamyśleniu podzwaniając palcami o kolejny kubek z herbatą, który pojawił się na stoliku. Ciekawe, kto będzie za to płacił. Spojrzałem badawczo na Galadrielę, z zamyślenia w ogóle nie usłyszawszy jej słów, a gdy dostałem od niej żartobliwego kuksańca, prychnąłem z udawaną urazą, ale się nie odezwałem. Z jakiegoś powodu wpadłem w nieprzyjemny nastrój, wolałem jednak to zamaskować. Jakkolwiek. Choćby nieudolnie. Choćby dla zachowania pozorów.
Porozmawiamy, ale nie przy Nyks, mówiły moje oczy. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że Nyksia może to zauważyć, i średnio mnie to przejmowało. Ona miała swoje sekrety, ja miałem swoje, i obydwoje powinniśmy je szanować, jako zwiadowcy i, co ważniejsze, oblubieńcy.
Dlaczego, Fenedhis, dlaczego moje życie towarzyskie jest tak trudne.
Uśmiechnąłem się lekko do Eriny, a potem przeniosłem pełen komicznej udręki wzrok na Galadrielę.
- Proponuję ci wyżyć się na tej miłej pani zza lady - powiedziałem uprzejmie, mierząc ją spojrzeniem. W końcach moich ust przemykał szyderczy uśmieszek. - W przeciwieństwie do nas, malućkich i bezbronnych, ma pod fartuszkiem niemal metrowy, ostry jak brzytwa nóż. Na niej spokojnie możesz wyżyć swoje sadystyczne zapędy, dzióbeczku. - uśmiechnąłem się szerzej i jeszcze bardziej kpiąco, mimowolnie główkowałem nad tym, czy Galadriela zacznie zastanawiać się, skąd wiem, co śliczna kelnereczka ma pod fartuszkiem.
Ach, życie zwiadowcy.Naturalnie, dostrzegłem to, gdy kroiła dla mnie ciasto. Starała się wyjąć ostrze ukradkiem, ale akurat w tym wypadku moje oko było szybsze niż jej ręka. Mój szyderczy grymas przerodził się cieplejszy uśmiech, w końcu nie mogłem być ciągle tak pełen kwasu i goryczy.
Skierowałem spojrzenie na Erinę i lekko, wciąż uśmiechnięty, wzruszyłem ramionami. Jakoś tak wyszło. Odruchy. Wciąż reagowałem na bodźce, tfu, tfu, oby tak zostało.
- Masz zupełną rację, możemy to odłożyć. Więc... co u ciebie? - spytałem tak banalnie, że aż miałem ochotę zarechotać i palnąć się otwartą dłonią w czoło, tak, żeby moja głowa odleciała w tył i uderzyła z hukiem o ścianę. Zamiast tego lekko uniosłem kącik warg i oplotłem kubek z herbatą dłońmi. Niemal je parzył, ale nie przeszkadzało mi to. - Jak żyjesz w tym paskudnym mieście? - spytałem, nawiązując do naszej rozmowy 'lata temu'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Wto Kwi 26, 2016 9:49 pm

Atmosfera, była trochę dziwna. Elfka sama nie wiedziała, co teraz czuje, spoglądała tylko na towarzyszów, a potem wpatrywała się nerwowo w kruche ciastko. Sprawa pogoni przez straż wciąż nie dawała jej spokoju. To nie mogło być zwykłą interwencją..- powtarzała w głowie, myśl że ktoś, po tym jak wyjdziesz z kawiarenki, skróci cię o głowę, doprowadzała ją do prawdziwego niepokoju.
Galadriela zapewne nie wiedziała o tamtym wydarzeniu.. Może nawet lepiej, że oszczędzono jej stresu? Mogła by się martwić o swojego ukochanego.. Każdy ma prawo znać prawdę. Każdy powinien ją znać.. I jej nie oszukiwać.- przypomniała sobie jedną z ważnych zasad teko okrutnego życia.
Zauważyła, że Daemona coś chyba gryzie. Może to samo, co ją? Sprawa ucieczki z karczmy nie była zwykłymi igraszkami.. A może też co innego.
Skierowała na niego swój wzrok, pełen zmęczenia i depresji. Zawsze uważała, że lepiej być po prostu głupim.. Pijesz, bawisz się i niczym się nie przejmujesz, nie rozumiesz problemów, które Cię otaczają, poza błahostkami.. A jeśli za dużo myślisz, to potem Cię to przytłacza.. Wyciska życie jak Draliny krew z serca.
- Ehh, zawsze jest nadzieja, że coś się poprawi..- odpowiedziała Daemonowi, Tefis był okropny. Potrzebowała motywacji dla życia, wtedy mogła by inaczej podchodzić do wszystkich spraw.. lecz nudna rzeczywistość, schemat dnia, wszystko takie poukładane i nawykowe- tragicznie. - Zdążyłam się przyzwyczaić.- dodała, w końcu żyje tu od urodzenia.. Przyjrzała się Elfowi, musiała z nim pilnie porozmawiać.. O tym co się wydarzyło, a też może wydarzyć. Może zrozumie ją telepatycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Sro Kwi 27, 2016 1:53 pm

Gdyby tylko miała na to ochotę, niemal od razu zmieniłaby stosunek do elfki, jaką była Erina. Przecież naturalnie powinna w niej widzieć swoją 'rywalkę' jakkolwiek śmiesznie to brzmi w myślach. Jednak, jeśli akurat chodzi o tą sferę, była... spokojna. Powinno być to niepokojące, aczkolwiek nie mogła oprzeć się wrażeniu, że nic oprócz przyjaźni nie łączyło ich i nie będzie łączyć. Zastanawiała się też, czy młoda elfka zdaje sobie z tego sprawę. Zmarszczyła delikatnie brwi, spoglądając na znajomą Damona. Gdyby to znalazły się same... Aczkolwiek dalej nie miała ochoty zaprzątać tym swojej głowy. Była szczera i też nie zamierzała specjalnie ukrywać, że ta wymiana ich 'tajemniczych' spojrzeń zaczyna ją nieco irytować. Wyciągnęła nogi przed siebie, w głębokim zamyśleniu biorąc kolejne hausty ciepłej i nieco zbyt słodkiej herbaty. Przebiegła znudzonym wzrokiem po całym pomieszczeniu, wzdrygając się, kiedy to do kawiarni wkroczyła męska postać, która najwyraźniej szukała tylko chwili odpoczynku. Odetchnęła nieznacznie, zastanawiając się, czy teraz za każdym razem będzie tak reagować w obawie, że jej sekret może się przed kimś wydać. Nie było mowy, aby ktoś nieznajomy znalazł jakichś ślad posiadania tych zakazanych futer w samotni Galadrieli. Ale nie sądziła, żeby król dopuszczał się czegoś takiego, chociaż po kilku latach obserwowania jego działań z ukrycia była w stanie stwierdzić, iż jest w stanie zrobić wszystko dla swojego zysku. Nawet nie dla krainy, którą przecież władał.
- Nie jestem sadystką - warknęła nieco ostrzej niż zamierzała, ale nie chciała nikogo też z tego powodu przepraszać. Uśmiechnęła się jednak po chwili, wzruszając lekko ramionami. Dotarł do niej fakt, iż wtrącił coś o 'uroczej' właścicielce tego lokalu. Nie wspomniała o tym ani słowem, jedynie wzdychając w odpowiedzi. Uniosła nieznacznie brwi, przysłuchując się wymianie zdań dwojga przyjaciół, jeśli jest w stanie tak nazwać łączącą ich dwojga relację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jamien Yverith

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Sro Kwi 27, 2016 9:47 pm

Wściekłość paliła się w jej oczach niczym dwa dzikie płomyki, zalążek niepowstrzymanej pożogi. Uwielbiała ten stan, który ogarniał ją podczas pracy. O ile przy rozmowach z klientami czy wszelkich biznesowych zagadnieniach jej psychika trzymała się wyśmienicie, a sadystyczne zapędy pozostawały w ryzach jej woli, to mordowanie wyzwalało w niej... Coś nieokreślonego, jednak za pewne bardzo złego. I przyjemnego. Podniecało ją to cholerne przerażenie w wytrzeszczonych oczach Algebleterta. Konwulsyjne drgawki, którego ogarnęły całe jego ciało, przezwyciężając środek paraliżujący. Przysunęła sztylet bardzo blisko jego twarzy. Delikatnie zgarnęła nim kropelkę potu, który zalewał mu oczy.
- Potrzebne ci może ucho? - rzuciła niby od niechcenia w stronę Azraela to kompletnie nie na miejscu pytanie - Bo naszemu przyjacielowi chyba nie... - pzesunęła ostrze niżej, na skroń mężczyzny, nacinając lekko skórę - Znudziły ci się twoje własne uszy, Paul? Są szkaradne, to prawda, ale innych, obawiam się, nie dostaniesz.
- Nie! - krzyk wyrwał się z gardła jeńca niczym wypuszczony na wolność z klatki króliczek, może tylko nieco mniej radośnie - Proszę, nie,,, - dodał już ciszej, głosem pełnym strachu.
Strach okropnie śmierdział. Cuchnęli tchórze, zawsze w ten sam, mdły sposób.
- Nazwisko - rzuciła kobieta lodowatym tonem nie zmniejszając nacisku noża.
- Ja nic nie wiem! - pisnął Paul w przypływie wyjątkowej głupoty i desperacji - Król mnie odsunął od spraw, ufa teraz tylko... - zamilkł nagle, zdając sobie sprawę, że o mało nie zdradził tajemnicy, przy okazji negując prawdziwośc swoich wcześniejszych zapewnień.
Jamien nie zamierzała czekać. Ostrze błysnęło złowrogo, a po chwili na mokrej już od krwi posadzce wylądowało świeżo odcięte ucho. Obrzydliwy widok. Yverith uśmiechnęła się wstrętnie.
Zszokowany bólem i niedowierzaniem więzień wydał z siebie przeciągłe wycie.
Elfka odchyliła się i przybliżyła usta do wykrzywionej twarzy z drugiej strony.
- Będę mówić wyraźnie, bo chyba nie najlepiej u ciebie ze słuchem, ale powiem jeszcze tylko raz. - Słowa były ciche, bardzo ciche. I to było mocno przerażające - Nazwisko.
Śliski od posoki sztylet zataczał w jej dłoni szerokie kręgi ocierając się o szyję Algebreterta, niebezpiecznie blisko krtani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azrael Alrraei

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Pią Kwi 29, 2016 5:13 pm

Obnażył zęby w całkowicie sztucznym, ale najprawdziwiej parszywym uśmiechu, gdy zadała pytanie, które mogłoby zdziwić reprezentantów Szarej Masy - zwących się zwykłymi, nudnymi ludźmi. Niby on też był jednym z nich... a jednak, od razu, doskonale zrozumiał subtelną z początku sugestię, aluzję skierowaną tak naprawdę do więźnia, nie do niego, ergo nie ingerował ani nawet nie odpowiedział, nie chcąc wytrącać współpracowniczki z berserku skrytobójcy. Kapłan flegmatycznym ruchem wyjął niewielki nóż, błyszczący kusząco, zza pazuchy i nanizał na niego dwa malutkie ciasteczka. Nie zważał specjalnie na poczynania Jamien, bo choć podobała mu się obecna sytuacja, wolał jej powierzyć brudną robotę, niż kalać własne dłonie. Wolał plany, werbunek, przemowy. A mordowaniem niech parają się ci, którym płaci... Płaci? Przynajmniej tak głosiła powszechna wieść. Wszelako, co zdumiewające, jak dotąd Jamien nie przyjęła od niego ani centa (dukata). Niedługo to się zmieni. Nikt nie brudzi rąk za darmo. Chyba, że jest niezaspokojonym sadystą.
Hm...
Konkluzja nasuwa się sama. Uszczknął kawałek chrupkiego ciasta, jednocześnie masochistycznie kalecząc się w wargę czubkiem noża, by dodać ciastu metaliczny posmak krwi. Eh, kto zrozumie uroki jaźni szaleńca. Przecież nie jestem szaleńcem. Dziabnął ciacho jeszcze raz, spod przymrużonych powiek spoglądając na Algebleterta, z którego kikuta ucha ciekła dzika rzeka ciemnych wybroczyn - w końcu obrażenia głowy i okolic zawsze okrutnie krwawią. Kapłan szkaradnie wykrzywił twarz, gdy tamten zełgał w żywe oczy. Oczy. Oczy...
- Moja droga - rzekł spokojnie i dość donośnym tonem, spoglądając bez żadnego wyrazu na wrzeszczącego z bólu człowieka. Mówił bardzo podobnym tonem, jak ona, gdy zadawała mu pytanie o ucho, mówił jednak raczej do niej - oszalały z bólu więzień i tak nie doceniłby aluzji. - Zastanawiałaś się kiedyś, w jak wysokiej temperaturze implodują ludzkie oczy? Przyznam, że sam od dłuższego czasu jestem tego ciekaw, niestety, jeszcze nie nadarzyła się okazja do przeprowadzenia badań.
Po czym rzekł dużo bardziej ostentacyjnie, zbliżając nieco wargi do ocalałego w tej katastrofie ucha więźnia:
- GDYBYŚ BYŁA UPRZEJMA WYŁUPIĆ MU OCZY, - zaczął. - i pogrążyć go w bolesnej ciemności już na zawsze, byłbym wielce zobowiązany... załóżmy. - kącik warg drgnął szyderczo.
Oblicze Paula zbladło znacznie pod wpływem utraty krwi, pokarmu, mąk i kolejnej groźby. Jęczał cicho, nie mogąc zdobyć się na słowa. Był zrozpaczony, zmęczony, zrezygnowany i przerażony. Parę razy otworzył i zamknął usta jak ryba pozbawiona wody, aż wreszcie złapał nieco powietrza i płaczliwym tonem powiedział:
- Ceirsei Idhar... Mieszka w Gaya'Ros...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Pią Kwi 29, 2016 5:48 pm

Objąłem szklankę dłońmi, w zamyśleniu przygryzając wargę i bębniąc palcami o szkło. Żałowałem, że Erina musi tutaj mieszkać, chociaż na pewno nie takie były jej marzenia. Widziałem, wtedy w porcie, jak patrzyła na ten statek... Zapytała mnie, czy chciałbym być na jego pokładzie - uśmiechnąłem się ciepło, moja twarz rozpogodziła się. Ha. Zabawne. Ona spojrzała na niego pierwsza. I miała wyraz buzi o wiele bardziej rozmarzony niż ja, który przecież spędziłem na swojej "Wyklętej" parę ładnych miesięcy, starając się nie dać zmiażdżyć falom i szkwałom. Westchnąłem lekko, przypominając sobie, jak tamtego dnia najchętniej strzeliłbym sobie w łeb za własną głupotę i nieroztropność. Przemytnik, handlarz, oględnie mówiąc, substancji psychoaktywnych, zwiadowca - oczywistością jest, zbieg - skazany na stryczek, wygnany z kilku miejsc na Ziemi, wciąż pod nosem króla. Bywało, jest i będzie ciężko. Przymknąłem oczy, by nie dać myślom wypłynąć za obręb moich szarych tęczówek. Pewnego dnia popłyniemy, Eris... Obiecuję ci... A potem pomyślałem o Galadrieli i poczułem się jak idiota, choć, oczywiście, nie dałem tego po sobie poznać najmniejszym drgnięciem choćby mięśnia twarzy. Wciąż uśmiechałem się lekko, spod półprzymkniętych powiek, i tylko Erina mogłaby domniemywać, widząc to jakże porozumiewawcze spojrzenie, że w moich umyśle szykuje się jakiś pomysł. Cały ten subtelny proceder trwał około sekundy. Potem znów zatopiłem się w szklance.
- Jeszcze nastaną lepsze czasy, dla nas wszystkich. - Dla ukrytych skrzętnie futer z białych jeleni Galadrieli, które dostrzegłem wytrawnym okiem zwiadowcy w jej domu, dla cierpień Eriny, dla mojej głowy - ważne było dla mnie, by za bardzo nie oddalała się od korpusu. Na dłuższą metę może to być nieprzyjemne.
Popatrzyłem Galadrieli w oczy. Miałem nadzieję, że nie będzie żądała wyjaśnień, których nie mam ochoty udzielać. Lekko tknąłem ją kolanem w nogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jamien Yverith

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Pią Kwi 29, 2016 7:45 pm

Szkarłatna, świeża krew ciekła mi na buty. Skrzywiłam się z niesmakiem, tak naprawdę w głębi duszy zastanawiając się, czy rzeczywiście obrzydza mnie to, czy może raczej podnieca. Ciężkim jest żywot sadystycznych psychopatów... Obok mojej stopy, na podłodze leżało ucho. Leżało i musiało wyglądać co najmniej nieestetycznie, choćby dla Azraela, który zapewne w takich kwestiach nie wahał się ani trochę i uznawał, że odstęcza go to zdecydowanie. Dobrodusznie postanowiła więc oszczędzić mu tego. Chociaż, kto go tam wie...? Momentami obserwując twarz kapłana, a zwłaszcza jego parszywy uśmiech, nie była co do tego do końca przekonana. Świetnie! Wspaniale, cudownie. Cóż za pracodawca jej się trafił! Splunęła gustownie na ziemię i podniosła odcięta małżowinę dwoma palcami. Przyjrzała się jej uważnie, jakby oberwana część ciała była czymś bardzo interesującym, po czym cisnęła ją w kąt celi. Zaśmiała się kompletnie nie na miejscu, dodatkowo jednym z jej najlepszych obłąkanych chichotów słysząc pytanie Azraela.
- Nie jestem chyba na tyle jajogłowa, żeby mnie to interesowało - wykonała minę bezmyślnego mordercy podczas zadania - Ale z pewnościa wyglądało by to zjawiskowo - powiedziała nieco zbyt rozmarzonym tonem - Z wielką chęcią
Wytarła nóż o brzeg szaty więźnia, właściwie bez sensu, miała bowiem zamiar upaprać go znowu i to dużo szkaradniej. Zbliżyła ostrze do oczodołu Paula, który wykonał naprawdę zjawiskowy skowyt, pełen desperacji, przerażenia, obrzydzenia i czego tam jeszcze.
Wstrzymała się jednak chwilę, ze sztyletem w odległości zaledwie kilku centymetrów od nabiegłej krwią gałki ocznej widząc upadabniające go do ryby poczynania Algebleterta.
Uhuuuuch! Nie sądziła, że pójdzie tak szybko!
Odsunęła nóż i poklepała Paula po obwisłym policzku.
- Jestem z ciebie dumna! - warknęła niemal przyjaźnie.
Posłała Azraelowi pytające spojrzenie. Właściwie nie ustalali wcale jak dokładnie skończy ich jeniec, czekała na instrukcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azrael Alrraei

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Sob Kwi 30, 2016 2:12 pm

Spojrzał na nią z zadowoleniem, widząc, że więzień nareszcie powiedział, co trzeba. Widział błysk rozczarowania w jej oczach, sam jednak nie czuł nic podobnego. Poza zadowoleniem, że informacja została przekazana. Z lekkim, szyderczym uśmieszkiem przypatrzył na jeńca. Zbliżył się do niego z majestatem należytym dla pasiacza kóz. Uniósł dłoń i delikatnie pogilał Algebleterta po środkowym podbródku. Tym środkowym - musiał z niejaką siłą wepchnąć palce pomiędzy tłuste fałdy, nie mówiąc już o wykonaniu ruchu.
- Dziękuję ci, przyjacielu - powiedział, uśmiechając się sztucznie i nader złośliwe. Wyprostował się spokojnie, patrząc mu w oczy z niejaką dumą. W sercu Algebleterta zaczęła rozkwitać nadzieja, jakieś ciepło, kiedy patrzył w te dobrotliwe oczy rudego kapłana, który uśmiechnął się jeszcze raz, a nagle machnął ręką i odwrócił się.- Zarżnij go.
Otrzepał spodnie, wychodząc z celi i kierując się na zewnątrz. Słyszał, jak piętro wyżej, w kawiarni zalanej słońcem, kilka niewinnych duszyczek popija w najlepsze herbatkę i podżera ciasteczka, podczas gdy tu, w zatęchłych piwnicach, dokonuje się rzeź.
Zwrócił się do Jamie, zarzucając płaszcz na ramiona, jakby szykował się do wyjścia.
- Moi ludzie doniosą ci zapłatę - powiedział spokojnie, spoglądając z namysłem na jasnowłosą kobietę. - Póki co, mamy jeszcze jedną sprawę do załatwienia.
Nagle drzwi zaplecza otworzyły się, kapłan od niechcenia wyciągnął miecz, chcąc zgładzić śmiałka, który wsadził tu nos, zaraz jednak powstrzymał się, widząc znaną twarz członka ekipy sprzątającej. Był wycieńczony, zdyszany i najwyraźniej miał za sobą daleką drogę.
- Dobrze, że jesteś - powiedział, laską zaczepiając o jego rękaw i znów ciągnąc go z powrotem w stronę drzwi. - Wrcasz z zamku? Wybornie. Zaraz pójdziesz tam ponownie.
Mężczyzna jęknął głucho, kapłan zgromił go tylko spojrzeniem, następnie wziął kwałek papieru i pospiesznie coś na nim zanotował. - Zanieś to Cersei Idhar. Gaya'Ros. Mam nadzieję, że sobie poradzisz.
Dźgnął go rękojeścią miecza w plecy, nie bacząc na żaden profesjonalizm, a mężczyzna pospiesznie uciekł za drzwi. Azrael odczekał chwilę i obrzucił Jamien spojrzeniem.
- Spotkamy się z kimś ważnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jamien Yverith

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Sob Kwi 30, 2016 2:57 pm

Z radością! Uśmiechnęła się szyderczo widząc nadzieję wpływającą na oblicze więźnia i znikającą tak nagle, jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki, w reakcji na słowa kapłana. Biedaczek, nie domyślał się, co go czeka? Żałosne... nadzieja matką głupich! Jak gdyby od niechcenia, poprawiła uchwyt bladej dłni na sztylecie i wbiła go w oczodól Algebleterta aż po samą rękojeść. Przez krótką chwilę patrzyła jeszcze jak życie umyka z jego tłustego oblicza, na którym utrwalił się dramatyczny wyraz zaskoczenia i przerażenia. Odwróciła się i podążyła w ślad za Azraelem, który zdąrzył już opuścić celę i wędrował właśnie mrocznym korytarzykiem ku schodom prowadzącym na powierzchnię. Skinęła głową, chociaż i tak pewnie tego nie zobaczył. W kweście zapłaty ufała mu. Zdążył już zaprezentować się jej jako osoba inteligentna, doskonale zdawał sobie sprawę, jak kończyło się zwlekanie z zapłatą. Gdyby jednak coś głupiego strzeliło mu do głowy, musiała by po prostu go zatłuc lub, co bardziej prawdopodobne, zlecić komuś zaaranżowanie przykrego wypadku z jego udziałem. Miała jednak szczerą nadzieję, że nic podobnego się nie zdarzy. Odprowadziła wzroiem człowieka z ekipy sprzątającej, który miał za zadanie dostarczyć list do królewskiej doradczyni. Paul okazał się na tyle przydatny, że wiedzieli teraz do kogo mają zwrócić się w następnej kolejności. Jamien widziała, że to spotkanie dobiegło już końca, a następne odbędzie się już niedługo, może w nieco ładniejszym miejscu. Chichocząc pod nosem, zwyczajem odpowiedni dla pomyleńca, wraz z Azraelem opuściła podziemia kawiarenki.

z/t podwójne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erina Targa

avatar

Liczba postów : 129
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Maj 01, 2016 12:14 am

Dziwne, dziwne, to wszystko było dziwne, niezrozumiałe. Czy tracę zmysły?- zadała sobie pytanie, zadawała ich zbyt dużo.. A potem mąciły w jej głowie, ryły dziury, pustki..
Chciałabym, chciałabym wreszcie coś poczuć.- spojrzała na roślinne ciastko, z takim pustym wzrokiem, który nic nie wyrażał.. Jej duże, fiołkowe oczy, długie, czarne rzęsy, zadbane i zgrabne dłonie, śnieżnobiałe włosy. Czego ja chcę?
Spojrzała ukradkiem na Galadrielę. Podejrzewa mnie o coś.- stwierdziła krótko, może nie powinna tu być.. Przynajmniej w obecności jasnowłosej, starszej od niej elfki.. Choć różnica była to mała.
Spojrzenie Damona coś jej mówiło. Wbiła swój wzrok w jego szare tęczówki, a na myśl przyszła jej głębia oceanu, białe, wzburzone fale, słońce, wiatr i nadęte żagle... Obiecaj mi.
Czy był szczęśliwy? Ciekawiło ją to, czy On jest w tym momencie szczęśliwy. Z tą kobietą. Bynajmniej teraz się tego nie.. nie dowiem.- spojrzała gdzieś z tęsknotą, niezrozumieniem, jakby kawiarenka to było miejsce faktycznie bardzo refleksyjne.
Wstała, odsuwając krzesło, a roślinne ciastko, w kształcie serca, schowała do sakiewki. Kiedyś.. Podaruje je pewnej osobie.- pomyślała podchodząc do elfa.
-Musimy porozmawiać.- rzekła, z malującą się bezradnością na twarzy. Istny wampir energetyczny, towarzysząc takiej osobie, można było zwariować. - Shin'or.- rzekła do nich, Damona i Galadrieli, odwracając się, i swym kobiecym, lekkim krokiem odchodząc z kawiarenki...

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Nie Maj 01, 2016 8:04 am

Skinąłem Erinie nieco zamglonym wzrokiem, ale gdy spojrzała na mnie głębiej, miałem ochotę telepatycznie odpowiedzieć jej: Obiecuję. Ta niepisana, niewypowiedziana nawet oboetnica kłamcy, oszusta i manipulatora stała się nagle bardzo ważna. W zamyśleniu potarłem dłonią pokrytą kilkudniowym zarostem szczękę, spoglądając na Galę z lekim uśmiechem, wyrażającym jakby ulgę, że białowłosa już poszła, dopiłem herbatkę i nagle drzwi kawiarenki znowu się otworzyły. Zaniepokoiłem się nie na żarty, bo oto ten człowiek był jednym z członków Królewskiej Straży Przybocznej. Spiąłem się cały, na szczęście monarszy pies wycofał się i wyszedł. Jęknąłem cicho. Miałem dość ukrywania się, dość tego, że ona o niczym nie wie. To coś zżerało mnie, paliło od środka.
Oparłem łokcie na stole i spojrzałem uważnie w oczy Nyks. Kawiarenka opustoszała zupełnie, wraz z wyjściem psa monarchy. Nawet Cassandra weszła na zaplecze. Było pusto.
- Muszę ci coś wyznać i nawet nie próbuj protestować, bo jak te słowa mnie nie opuszczą, umrę za życia - powiedziałem rozgoryczonym tonem. Byłem pewny, że mnie wysłucha, że to noe wyjdzie spomiędzy nas. Ufałem jej. Całkowicie. Zniżyłem głos do szeptu. - Wieki temu - zacząłem. - Zanim odlryto we mnie zadatki na zwiadowcę, byłem szmuglerem. Przemycałem co tylko się dało. Trucizny, pieniądze, towary, narkotyki, ciała, porwanych ludzi i przestępców. - Sapnąłem cicho. - Brałem narkotyki bardzo często, kradłem, napadałem na ludzi. Byłem tym złym, aż pewnego dnia mnie złapali, wydali królowi i otrzymałem wyrok śmierci przez ścięcie - powiedziałem, lekko dysząc. - Uciekłem. W rzeczywistości nazywam się Shade i jestem poszukiwany za grubą sumę w całym królestwie. - zamknąłem oczy i spojrzałem na nią. Obnażyłem całe plugastwo swego życia - przed nią. Czy teraz przestanie mi ufać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Pon Maj 02, 2016 8:33 pm

Widocznie zamyślona bębniła cicho opuszkami palców w gorącą powłokę swojego kubka, zaczynając czuć się niemal jak intruz, podczas gdy oni rozmawiali w najlepsze jak starzy przyjaciele. Nie powinna mieć nic przeciwko... Ale odruchowo stawała się po prostu zazdrosna. Nie było co tego ukrywać, ponieważ i tak nie miała siły sprzeciwiać się temu, co wyprawiały targające nią emocje. Było to kompletnie bez sensu. Zmarszczyła nieco czoło, czując nieznacznie trącenie jej nogi przez Damona, przez co uniosła swój wzrok na niego, uśmiechając się delikatnie. Następnie umoczyła swoje wargi w słodkiej herbacie, nie mogąc rozkoszować się jej smakiem tak długo, jak chciała. Skrzywiła usta w ledwo widocznym grymasie, kiedy to elfka po powiedzeniu kilku słów do zwiadowcy oddaliła się ku drzwiom, wkrótce za nimi znikając. Odetchnęła cicho, niemal niezauważalnie, jednocześnie rozluźniając spięte mięśnie. Nie chciała mu tego mówić, aczkolwiek czuła się... dziwnie w towarzystwie tej kobiety. Być może miała jakieś głupia przeczucia do tego, że ona żywi ku niemu jakieś uczucie? Przecież nie była głupia i widziała, jak patrzyła na jej ukochanego.
Ożywiła się nieco, kiedy wyraźny tembr głosu elfa przedarł się do świadomości Galadrieli. Skinęła lekko głową, nadstawiając uszu. Pochyliła się ku niemu, chcąc, aby nie musiał tak szeptać. Rozumiała, że miał przed nią swoje tajemnice i potrafiła to uszanować, nie prosząc o żadną konkretną odpowiedź. Zadrżała gwałtownie, zaciskając powieki. Wyrok śmierci przez ścięcie. Nawet nie próbowała wziąć głębszego oddechu, bo i tak skończyłoby się to spazmem bólu. Dodatkowo na klatce piersiowej zwiadowczyni osiadł osobliwy ciężar. Ciężar, którego wcześniej nie doświadczyła, ale z powodu targającej nią miłości do niego wiedziała, co oznacza. Strach.
- Ja... Nie... Nie mogę... Cię stracić - wyszeptała, nagle z trudem łapiąc powietrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damon Taskar

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 09/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Wto Maj 03, 2016 12:22 pm

Popatrzyłem jej uważnie w oczy, a potem nachyliłem i dotknąłem dwoma palcami jej policzka, by przybliżyć nasze twarze. Złożyłem na jej wargach pocałunek, miękki i aksamitny, ale jakby zapowiadający coś większego. Jak płatki kwiatu tygrysiej lilii. Czułem na jej wargach smak słodkiej herbaty z cytryną, tym chętniej więc przedłużyłem ten pocałunek.
- Nie pozwolę na to - powiedziałem łagodnie, odsuwając lekko twarz, lecz wciąż zachowując między nami bliskość. Czułem wszechogarniające ciepło, czy to przez herbatę, czy Galadrielę. Pogładziłem ją jeszcze raz po policzku, po czym przesunąłem palcami do jej obojczyka, napawając się miękkością skóry, a następnie przeciągnąłem pobieżnie dłoń po jej szatach, by po chwili zatrzymać się na jej smukłych palcach. Zakryłem jej rękę swoją, po czym ująłem ją i oznajmiłem:
- Pora wracać do domu.
Uśmiechnąłem się ciepło, położyłem na blacie garść nie wiadomo kiedy wyjętych monet i pociągnąłem ją łagodnie do wyjścia.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Galadriela Valar

avatar

Liczba postów : 84
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   Wto Maj 03, 2016 3:13 pm

Spoglądała na niego widocznie zmieszana. Wszystkie słowa Damona galopowały niespokojnie wśród myśli elfki, ale tylko niektóre cały czas pozostawały na wierzchu. Jakby były ostrzeżeniem, które widziała tylko ona. Oddech miał urywany, niespokojny. Teraz już za każdym razem, kiedy nie będzie go przy niej, będzie się zastanawiała, czy nie wpadnie w ręce strażników naszego monarchy. Zadrżała odruchowo, na swoim lodowatym policzku czując rozpalający dotyk opuszków palców zwiadowcy. Po chwili i ona zdecydowała się nachylić ku niemu, dziękując, że nikogo oprócz nich tutaj nie było. Całkowicie zatraciła się w słodkim pocałunku, na jego ustach mogąc jeszcze wyczuć wyraźny smak cytryny. Uśmiechnęła się delikatnie, chociaż na ten moment odkładając swoje nowe zmartwienia na dalszy plan. Oddała się jego słodkim wargom, nie chcąc, aby przerywał. Nie potrafiła ukryć rozczarowania malującego się na jej twarzy, kiedy to właśnie nastąpiło.
- Nie przeżyłabym tego - wyszeptała drżącym głosem, leniwie przymykając powieki. Wiedziała, że to prawda. Nie umiała kłamać. Kiedy musnął jej obojczyk swoimi dłońmi, ta przywołała do siebie wspomnienie spędzonej przez nich chwili kilkanaście tygodni temu. Zamiast drżeć, ta czuła wyraźnie rozpływające się ciepło. Sunęła wzrokiem za jego dotykiem, próbując zapamiętać wszystko, co jest... ważne. Chciała to zachować. Zgodnie splotła ich palce, tak bardzo do siebie pasujące.
- Tak. Chodźmy do domu.
Gdziekolwiek Damon by ją zawiódł, powiedziałaby, że ma tam dom, ponieważ on z nią jest. Wyszła razem z nim, nawet na chwilę nie puszczając jego ręki.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarenka z pączkami Cassandry O'lim
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Kawiarenka Babuni
» Kawiarenka pani Imbryk~
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fiala'ris :: królestwo :: Tëfis-
Skocz do: